Recenzja książki „Halucynacje”

Książki popularnonaukowe z pozoru mogą wydawać się ciężką lekturą z powodu wielu trudnych określeń, przez co trudno i wolno się je czyta. Przynajmniej zawsze było tak w moim przypadku. „Halucynacje” pokazuje jednak, że i takie pozycje mogą być łatwe oraz przyjemne w odbiorze.

Oliver Sacks jest autorem takich bestsellerów jak „Muzykofilia”, czy „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Najbardziej moją uwagę przykuł na początku fakt, iż napisał on również książkę „Przebudzenia”, na podstawie której powstał film o tym samym tytule, a do tego był on nominowany do Oscara. Od pisarza z takim doświadczeniem można spodziewać się dobrej lektury i tak właśnie jest z „Halucynacjami”.

Już na wstępie możemy dowiedzieć się nieco o autorze i przeczytać o czym będzie książka. Oliver Sacks opisuje dokładnie czym są halucynacje i pokazuje, że myślenie ogółu na ten temat jest stereotypowe i mylne. Dlatego dzięki temu można się wiele dowiedzieć i zmienić swoje zdanie odnośnie tych zjawisk. Już pierwszy rozdział, opisujący Zespół Charlesa Bonneta jest bogaty w szczegóły i potrafi wciągnąć. Na początku myślałem, że jedynie początek jest taki dobry, by zachęcić do dalszego czytania, ale po przeczytaniu całości, muszę przyznać, że im dalej, tym lepiej. Z każdym kolejnym rozdziałem opisywane są coraz ciekawsze odmiany halucynacji i możemy dowiedzieć się o wielu przypadkach, które autor spotkał w czasie swoich badań.

Najbardziej podobało mi się gdy Sacks podawał przykłady relacji swoich pacjentów, którzy doświadczyli halucynacji. Świadczyło to o tym, że każdy ma z tym zupełnie inne doświadczenie i u każdego może wyglądać to inaczej. Niektórzy widzą proste halucynacje w postaci figur geometrycznych, czy zwykłych przedmiotów, a inni skomplikowane już obrazy czy całe sytuacje, jak na przykład marsz ludzi lub widzą osoby wokół siebie, które nie zwracają na nich uwagi. Faktycznie takie obrazy znikąd mogą zaskoczyć i być przerażające. Halucynacje nie zdarzają się jedynie osobom chorym psychicznie lub takim, które są pod wpływem narkotyków. Sacks opierając się na naukowych faktach udowadnia, że każdy człowiek doświadczył lub dopiero doświadczy zjawiska halucynacji, nawet takiego najlżejszego. Na początku mnie takie coś zdziwiło, jednak później gdy dowiadywałem się o typach halucynacji, czyli o wzrokowej, słuchowej i dotykowej, a do tego o eksperymentach, które prowadzono i statystykach, coraz bardziej w to wierzyłem, a z każdą kolejną stroną zaskoczenie było coraz większe.

oliver-sacks-halucynacje-cover-okladka

Ciekawiły mnie fragmenty, w których autor przytaczał wydarzenia z przeszłości i zagłębiał się w historię, a nawet poruszał tematy dawnych obrzędów religijnych, podczas których, dzięki substancjom, tworzono wizje. Odnosił się nawet do opętań i procesów stosowanych przez czarownicę lub przytoczył historię weteranów wojennych, którzy podczas wojny miewali nerwice natręctw. Autor opisuje również sławnych malarzy, muzyków i aktorów, którzy doznali halucynacji. Dzięki tak wielu przykładom, książka staje się jeszcze bardziej autentyczna, a wraz kolejnymi rozdziałami nasuwa się nam coraz więcej wniosków na opisywane tematy.

Książka pod względem wyglądu prezentuje się bardzo dobrze. Oprawa jest twarda i wytrzymała, do tego ma obwolutę, a okładka prezentuje się pięknie i pasuje do tematyki tytułu. Z pewnością będzie się ładnie prezentować na każdej półce. Jedynym elementem, na który mogę narzekać są adnotacje, które często są zbyt długie. Niektóre zajmują nawet połowę strony… No i najczęściej odnoszą się do dzieł innych autorów, co powoduje że jeśli chcemy się dowiedzieć wszystkiego, powinniśmy sięgnąć właśnie do podawanych przez autora dzieł. „Halucynacje” mogą przeczytać nie tylko osoby, które interesują się podobnymi dziełami, ale również i ci, którzy chcieliby poznać głębiej zagadnienie halucynacji lub którzy szukają łatwej do zrozumienia lektury, z której się czegoś dowiedzą.