WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Recenzja LG G7 po miesiącu użytkowania

Przez miesiąc byłam użytkowniczką smartfona G7 ThinQ, flagowego produktu od LG z maja 2018 r. Podobnie jak dla większości z Was, smartfon jest dla mnie nieodłącznym towarzyszem dnia, oknem na świat i „miejscem” pracy, nie tylko rozrywki. Tak więc całymi dniami korzystałam z przeróżnych funkcji, robiłam optymalizacje ustawień, zabezpieczeń, pstrykałam fotki itd.

Lubię, gdy telefon pasuje do mnie idealnie i ułatwia mi wykonywanie poszczególnych czynności. Dlatego z mojego punktu widzenia najważniejszy jest wygląd fizyczny 😊, dobre zdjęcia, ustawienia zabezpieczeń, możliwość tworzenia przeróżnych dokumentów i notatek (by móc spokojnie oddalić się od komputera i załatwiać zawodowe sprawy gdziekolwiek mnie nogi poniosły) oraz odpowiednia żywotność baterii. Oczywiście wszystko jest ważne, bo na ogólne zadowolenie składa się mnóstwo czynników, ale generalnie powyższe elementy są dla mnie najistotniejsze.

Poniżej zaserwuję Wam trochę danych technicznych. LG G7 ThinQ dostępny jest w trzech wersjach kolorystycznych – New Platinum Grey, New Moroccan Blue oraz New Aurora Black (ten dostałam na test). Pracuje na systemie operacyjnym Android 8.0 Oreo, posiada ekran o przekątnej 6.1″ QHD+ FullVision Display przy czym długość przekątnej: 6,09″ (pełna), 5,94″ (wyłączając wcięcie), a wymiary to 153,20 x 71,90 x 7,90 mm, przy wadze 162 g. Ma procesor Qualcomm Snapdragon 845, Octa-Core Processor (2.8GHz) i pamięć 4GB RAM, pamięć wbudowana to 64GB ROM, przy czym dla użytkownika realnie zostaje ok. 46 GB. Do dyspozycji mamy czytnik kart pamięci: microSD, microSDHC, microSDXC, przy czym maksymalna wielkość to 2 TB. Jest też wodoszczelny i pyłoszczelny (IP68, MIL-STD-810G). LG G7 ThinQ działa szybko i sprawnie, bez zarzutu, jak to na flagowca przystało.

Bateria 3,000 mAH (Quick Charge 3.0 oraz bezprzewodowe ładowanie Qi), pozwala na korzystanie przez maksymalnie 1,5 dnia bez ładowania (bez grania w gry), w tym na około 2 godziny rozmów telefonicznych, obejrzenie kilku teledysków na YT, stałe korzystanie z poczty, przeglądarki Chrome i tworzenie dokumentów przez ok. godzinę. Oczywiście wytrzymałość baterii zależy od intensywności używania smartfona, ale przekonałam się, że ładowarkę należy mieć zawsze pod ręką, bo bateria nie jest zbyt „mocna”. Bezprzewodowe ładowanie do pełna baterii zajmowało mi niecałe dwie godziny.

LG G7 ThinQ ma duży, jasny wyświetlacz IPS LCD o rozdzielczości 1440 x 3120 px, a ekran pokryty jest szkłem Corning Gorilla Glass 5. Na środku górnej krawędzi znajdziemy notch, w którym umieszczono aparat przedni, diodę powiadomień, głośnik, czujnik oświetlenia oraz czujnik zbliżeniowy. Ten górny pasek nazwano „New Second Screen” i możemy go sobie personalizować wedle upodobań.  W ustawieniach możemy wybrać, czy ekran zaczyna się poniżej notch’a, czy na jego wysokości, a wtedy otoczony jest czarnym wcięciem, mamy też do wyboru tło. Na górnej krawędzi znajduje się szufladka na kartę SIM i kartę pamięci raz mikrofon, natomiast na dolnej krawędzi znajdziemy wejście jack 3,5 mm, mikrofon, wejście USB-C i głośnik. Po lewej stronie, pod przyciskami regulowania głośności znajduje się przycisk kierujący nas do Googla, tzn. po naciśnięciu od razu wchodzimy w wyszukiwarkę, a pod nią naturalnie mamy do poczytania Google Newsy. To nie koniec ułatwień w dostępie do tego źródła informacji o świecie, możemy skonfigurować sobie smartfon tak, że wystarczy powiedzieć „ok Google” i otwiera nam się przeglądarka i następnie wystarczy wymówić hasło, którego szukamy i po chwili wyświetlają się wyniki wyszukiwania. Często szukam informacji w Google, więc to rozwiązanie bardzo mi się przydawało i podobało. Po prawej stronie zaś umiejscowiony jest jeden przycisk – blokady i zasilania.

LG G7 ThinQ jest lekki, zgrabny i ogólnie dobrze leży w dłoni. Pisanie jedną dłonią mi się jednak wcale nie udawało, choć na co dzień to robię, więc wygodę pisania trzeba sprawdzić samemu. Wyświetlacz jest bardzo jasny i nawet w słoneczne dni ekran jest doskonale widoczny, dostępna jest też opcja dodatkowego rozjaśnieni. Ma bogatą paletę barw (16 mln kolorów), interfejs – gotowe motywy i wygląd ikon są estetyczne. Ze względu jednak na fakt, że używałam go bez pokrowca, cały czas był bardzo „wypalcowany”. W pokrowiec na pewno trzeba zainwestować, ponieważ jeżeli nie mamy suchej/nienakremowanej dłoni, to może się z łatwością wyślizgnąć.

Na początku trochę mi zajęło poukładanie sobie wszystkich aplikacji na ekranach, ale gdy już skończyłam, doceniłam fakt, że LG przygotowało od razu foldery grupujące aplikacje z najważniejszych obszarów – „Google”, „zarządzanie”, „niezbędne”. Możemy oczywiście sami dostosowywać ich zawartość do naszych potrzeb, ale na pewno na początku konfiguracji telefonu oszczędza to chwilę czasu. Wielkość liter, ikon i klawiatury można dopasować dokładnie do swoich potrzeb.

Ponieważ dużo piszę i mam zawsze wiele spraw na głowie, cały czas używałam Chrome, Word, Prezentacji i aplikacji quickMemo+. Nie trzeba nic dodatkowo instalować, by korzystać z wielu opcji tworzenia i zapisywania dokumentów, wystarczy się zalogować. A nawet przed zalogowaniem dostajemy opcję kilkukrotnego skorzystania, przy czym wyskakuje informacja o konieczności późniejszego zalogowania. Po tym czasie można otworzyć zapisane wcześniej dokumenty, lecz nie można już ich edytować.

W pracy na tym smartfonie pomaga na pewno możliwość ustawienia sobie dostosowywania poziomu niebieskiego światła. W zależności od pory dnia oraz intensywności oświetlenia, automatycznie dopasowuje i emituje światło odpowiednie dla naszych oczu. Dzięki temu oczy mi się nie męczyły, nawet gdy korzystałam z niego przez dłuższy czas (około godziny) w ciemnym pomieszczeniu. Ogromny plus za to.

Pisanie na LG G7 ThinQ można ułatwić sobie ustawiając wysokość klawiatury, czy też przesuwając ją do prawego lub lewego brzegu, gdy chcemy pisać jedną dłonią. Niestety po długim naciśnięciu w daną literę na klawiaturze polskie litery (ą, ę, ł itp.) wyświetlają się na końcu wskakującego pola, dlatego poprawne pisanie wymaga dużo uwagi, ewentualnie co chwila trzeba klikać w sugerowane słowa w pasku nad klawiaturą. Przyzwyczajona jestem do tego, że wystarczy dłużej przytrzymać klawisz. Za to pisanie z wykorzystaniem funkcji przeciągania palcem po klawiaturze działa fantastycznie, do tego jeszcze podpowiedzi wyskakujące wtedy nad klawiaturą były prawie w 100% prawidłowe.

Dla osób, które często pracują na komputerze na dokumentach Word, korzystanie z Word’a w LG G7 ThinQ będzie bardzo proste, interfejs jest łatwy w obsłudze i szybko odnajdywałam potrzebne funkcje, można więc bez problemu pracować na telefonie. Inne opcje w zakresie dokumentów pozwalają na tworzenie arkuszy, prezentacji, dokumentów (dostajemy też drugą oprócz Worda aplikację „Dokument”), rysowanie w dokumencie, wklejanie innych elementów…dużo tego. Nie zauważyłam braku jakiejkolwiek opcji. Wspomnę też, że w pasku górnym oraz w przycisku szybkiego dostępu mamy do wykorzystania opcje zrobienia screena ekranu, możliwość narysowania/napisania czegoś na zrzucie ekranu oraz gif. Przydaje się to dość często i ułatwia komunikację.

Dźwięk to w mojej ocenie to mocna strona tego smartfona. Przy czym mam tu na myśli dźwięk na słuchawkach. LG G7 ThinQ wyposażony jest w głośnik Boombox, który niczym szczególnym się nie wyróżnia, muzyka oraz rozmowy telefoniczne na głośniku są dobrej jakości. Chociaż na co dzień nie używam słuchawek dousznych, przesłuchałam na tych dołączonych do zestawu utwory z różnej kategorii, od muzyki klasycznej po ciężkie brzmienia. Wszystko brzmiało naprawdę fantastycznie, ale zaznaczam, że zmieniałam ustawienia wraz ze zmianą rodzaju słuchanej muzyki, bo inaczej jakoś mi to jednak nie brzmiało…Opcji ustawień dźwięku mamy kilka. W ramach DTS:X 3D Surround możemy wybrać kierunek dźwięku Szeroko, Przód, Obok siebie. Wierzcie mi każda z opcji jest genialna. Do tego mamy cyfrowy filtr, który ustawiamy sobie na Short (przestrzenny i nastrojowy), Sharp (bardziej naturalny) lub Slow (czystszy), żeby nie zapomnieć o Korektorze dźwięku, gdzie ustawiamy sobie styl – od Normalnego, przez Jazz po Hip Hop i Salon. Oprócz tego mamy do dyspozycji funkcję Hi-Fi Quad DAC, użycie której optymalizuje się jakość dźwięku, aby był zbliżony do oryginału. Co ważne, każda zmiana ustawień dźwięku jest wyczuwalna, nie jest to sztuka dla sztuki, od razu czuć jak dany tryb moduluje jakość dźwięku w określony sposób. Ustawienie idealnie pasujące nam do danego utworu nie będzie problemem dla nikogo, kto chciałby mieć lepsze wrażenia słuchowe, nie trzeba być melomanem aby to się udało. Kabel słuchawek jest opleciony materiałem, są one ogólnie ładne i w miarę wygodne. Choć nie jestem fanką tego rodzaju słuchawek, przekonały mnie tym bogactwem wrażeń słuchowych. LG G7 ThinQ ma wejście słuchawkowe na złącze jack 3,5 mm, więc nie jesteśmy skazani na Bluetooth.

Sporo czasu spędziłam testując opcje blokady, szczególnie te biometryczne, sprawdzając czy działają i co jest dla mnie najwygodniejsze. Możemy ustawić sobie odblokowywanie, mając do wyboru opcje: Odcisk palca, Rozpoznawanie twarzy, Rozpoznawanie głosu, a do tego dostajemy jeszcze tzw. SmartLock, czyli Wykrywanie kontaktu z ciałem, Zaufane miejsca, Zaufane urządzenia, Voice Match. Ogólnie, ustawienia bezpieczeństwa naszego smartfona możemy ustawić dokładnie wedle naszych upodobań i potrzeb, zapewniając sobie zarazem komfort i poczucie bezpieczeństwa jego zawartości. Podstawowe formy zabezpieczeń to Przesunięcie, Knock Code (wstukiwanie kodu), Wzór, tradycyjny kod PIN lub Hasło.

Na początku pominęłam opcję „udoskonalenia wykrywania twarzy,” ale po kilku przypadkach, gdy funkcja nie zadziałała od razu albo nie zadziałała wcale, wróciłam do ustawień i użyłam tej opcji. Po tym nastąpiło faktyczne poprawienie odczytu twarzy. W średnio oświetlonym pokoju zawsze był problem z użyciem tej funkcji, jak również wtedy, gdy miałam czapkę z daszkiem, chyba że było super jasno to nawet czapka z daszkiem nie przeszkadzała. Natomiast odczyt odcisku palca działał od początku świetnie, gdy mi się spieszyło i chciałam momentalnie odblokować telefon, używałam tej właśnie funkcji. Czytnik linii papilarnych znajduje się na tylnej stronie obudowy, pod aparatem. Jest dobrze wyczuwalny i odnalezienie go nie wymaga żadnego skupienia

Jednocześnie sprawdzałam dość długo opcję „Wykrywania ruchu”, która powoduje, że telefon się nie zablokuje, dopóki będziemy mieć go przy sobie i pozostaniemy w ruchu, tj. wybudzamy go bez użycia zabezpieczeń.

Muszę przyznać, że do czasu, gdy miałam jednocześnie aktywną opcję wygaszania i włączania ekranu dwukrotnym stuknięciem palcem, nie mogłam ustalić czy funkcje biometryczne działają jak należy, w szczególności wykrywanie twarzy. Wydawało mi się, że nie ma konsekwencji w tym jak ten smartfon reaguje, czy właśnie się odblokował czy był odblokowany, a najczęściej miałam wrażenie, że odblokowywanie poprzez rozpoznawanie twarzy nie działa. Nie dawało mi to spokoju więc przetestowałam te funkcje pojedynczo, przy wyłączonej opcji wybudzania ekranu dwukrotnym stuknięciem. I stwierdzam, że z osobna działają całkiem sprawnie.

Nie spotkałam się jeszcze żeby któryś z producentów wpadł na pomysł, aby dać użytkownikom opcję zablokowania wyświetlacza, bez wygaszania go. Znacie to na pewno, dajecie komuś telefon do ręki żeby obejrzał zdjęcie lub filmik, a ta osoba przypadkiem to wyłącza, przechodzi na ekran główny, przesuwa kolejne zdjęcia albo dziecko w mgnieniu oka usuwa Ci z ekranu głównego przycisk dzwonienia…W każdym razie LG G7 ThinQ tego nie ma, ale poza tym opcje personalizacji zabezpieczenia telefonu są w porządku.

To, co najbardziej mi się podobało, to możliwość takiego ustawienia telefonu wedle własnych potrzeb, że korzysta się z niego komfortowo, bez konieczności powtarzania ciągle tych samych czynności, zmian ustawień. Np. funkcja Context Awareness służy do ustawienia funkcji smartfonu (takich jak dźwięk, Bluetooth, wi-fi) w zależności od miejsca, w którym przebywamy. Oszczędzamy sobie w ten sposób codziennie dokonywanie zmian ustawień. LG G7 ThinQ to taki smartfon, który podąża za Tobą.

LG G7 ThinQ ma dwa główne aparaty: 16MP 71° F1.6 + 16MP 107° F1.9, Crystal Clear Lens oraz przedni: 8MP F1.9. Pierwsze dni robienia zdjęć  LG G7 ThinQ skończyły się dla mnie niezbyt wesołym wnioskiem, że chyba nie mam żadnego satysfakcjonującego zdjęcia. Nie używałam wcześniej smartfonów LG, więc eksperymentowałam. Najlepsze zdjęcia wychodziły mi na ustawieniu rozmiaru 4:3 (16MP) 4656×3492 oraz włączonym I CAM (tryb inteligentny). I CAM  rozpoznaje i nazywa fotografowane obiekty, co w praktyce jest często dość zabawne, bo nie zawsze robi to prawidłowo, a do tego dobiera parametry i kolorystykę. Jakość zdjęć częściowo się poprawiła, szczególnie pod względem ostrości, bo wcześniej bardzo często miałam duże „szumy” na zdjęciach. Kolorystyka zdjęć pozostawiała wiele do życzenia, ponieważ często mają nienaturalne barwy. W trybie FullVision mamy do dyspozycji cały wyświetlacz, ale zdjęcia wydawały mi się odrobinę zniekształcone i nie zachwyciła mnie ta opcja, chociaż faktycznie czasami może być idealna do danej kompozycji. Nie mogę powiedzieć, że ten smartfon robi dobre zdjęcia. W szczególności zdjęcia w (jakimkolwiek) ruchu sprawiają mu duże trudności, więc wiele „momentów” dzieci lub domowych pupili może się słabo uwiecznić. Natomiast zdjęcia tekstu wychodzą bardzo wyraźne (przy włączonej opcji I CAM).

Świetnie sprawdza się natomiast opcja „Super jasny aparat”, nigdy wcześniej nie udało mi się zrobić zdjęć w prawie nieoświetlonym pomieszczeniu. Kolejnym minusem zaś było nienajlepsze działanie funkcji „Włącz migawkę głosem”, nie zawsze działała, a czasami działała z lekkim opóźnieniem.

Na marginesie, w pasku dolnym znajduje się mała kropeczka, gdy ją klikniemy dwa razy schowają nam się główne opcje, aby je przywrócić trzeba przejechać palcem od dołu ku górze ekranu i kliknąć ją ponownie.

Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie, że jedyna opcja dostępna przy robieniu selfie to wyrównanie kolorytu cery oraz rozmycie tła (efekt bokeh)…Zdecydowanie mało, uwzględniając obecną, powszechną obsesję na punkcie robienia sobie zdjęć i tendencji do ich przerabiania. Można oczywiście „upiększyć” sobie zdjęcie „selfie” graficznymi naklejkami, które są, tak na marginesie, całkiem fajne.

Galeria zaskoczyła mnie możliwością grupowania zdjęć z danego dnia, miesiąca czy nawet roku (wtedy są malutkie niczym piksele na wyświetlaczu), przy jednoczesnym braku możliwości zaznaczenia wielu zdjęć na raz i wykonania jakiejś akcji, np. przeniesienia ich wszystkich do danego folderu, usunięcia, oznaczenia, przerobienia itp. Podobno wszystkie LG tak mają, że najpierw trzeba kliknąć ikonę udostępniania i dopiero wtedy możemy przesłać zdjęcia, ale tylko tyle.

Co do tego udostępniania, nie podobało mi się, że chociaż w drugim widocznym rzędzie była aplikacja, za pomocą której miałam udostępnić fotkę, po jej kliknięciu rozwijał mi się cały ekran z możliwymi aplikacjami i wtedy trzeba ją było kliknąć ją jeszcze raz. Poza tym, rozwijany pasek górny ekranu trzeba specjalnie „schować” przesuwając go palcem do góry, bo nie zniknie gdy klikniemy w ekran znajdujący się pod nim. W pierwszej chwili pomyślałam nawet, że mi się zawiesił 😉

Ponieważ korzystam ze smartfona od rana do nocy, nie lubię, gdy po raz tysięczny wykonuję to samo kliknięcie i każde nadmiarowe mnie zwyczajnie męczy. Tak więc od razu zauważyłam, że ktoś dobrze pomyślał dodając opcję „kosz”, która przez jakiś czas przechowuje usunięte elementy. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem ponownie potwierdzać użycia opcji „usuń”, za to od razu jest wyświetlona opcja „cofnij”, a jeśli chcemy coś jednak przywrócić można sięgnąć do zawartości kosza.

Oprócz tego jedno przesunięcie palcem w dół ekranu i dostajemy komplet informacji o swojej ostatniej aktywności, odpowiednio pogrupowane, w tym m.in. rozmowy telefoniczne, maile, wiadomości, wyniki wyszukiwania w Google, udostępniane pliki i używane funkcje itd. Zatem jeśli zdarzy nam się coś „zgubić” w telefonie, LG przygotowało nam od razu miejsce, gdzie to znajdziemy. Z kolei jedno przesunięcie palcem w górę pokaże nam pełen zestaw naszych aplikacji.

Z takich fajnych drobiazgów umilających korzystanie pamiętam możliwość ustawienia animacji pogody, która powodowała np. że w czasie gdy padał deszcz wyświetlały mi się padające krople 😊 W ogóle po kliknięciu w pogodę na ekranie głównym wyświetlała się pełna prognoza, w fajnym wydaniu.

Fajna, naprawdę fajna opcja to łatwe blokowanie wybranych treści tekstowych oraz zdjęć. W ustawieniach ustalamy sobie sposób ich zabezpieczenia i później opcja blokowania jest dostępna cały czas. Aby wyświetlić zablokowane treści trzeba znaleźć w opcjach galerii lub notatek itp. „wyświetl zablokowane”. Można  też zaszyfrować sobie kartę SD (ustawienia – szyfrowanie).

Przycisk szybkiego dostępu, tzw. Floating Bar, jest mały i okrągły, a w ustawieniach decydujemy, czy ma być przypięty zawsze w jednym miejscu, po prawej lub lewej stronie, czy też można go dowolnie przestawiać niczym ikonę Messengera. Jest naprawdę niewielki i przez to trudno było mi go czasem zauważyć, a jak już go znalazłam to czasem kilka razy musiałam próbować by właściwie kliknąć. Przydaje się bardzo, ale jest średnio wygodny. Decydujemy o tym, jakie opcje są w nim dostępne.

Po miesiącu złapałam się na tym, że nie wiem, jaki kolor ma ten „mój” smartfon, niby czarny, a pamiętam że jednak grantowy. Otóż zmienia kolor w zależności od kąta padania światła, dla urozmaicenia 😊

Podsumowując, LG G7 ThinQ to na pewno dobry wybór dla osób, które pracują na swoim smartfonie i cenią sobie wygodę. Zapewnia on możliwość łatwej optymalizacji ustawień i dostosowanie smartfonu dokładnie do naszych potrzeb. Jest ładny wizualnie, ma estetyczne wnętrze i jest naprawdę lekki, zapewnia przy tym fantastyczny dźwięk (na słuchawkach) i w miarę dobre zdjęcia, w tym aparat szerokokątny do plenerowych ujęć. Nie zawiedziecie się.