WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja serialu The Boys – ekipa powraca w wielkim stylu w trzech odcinkach 2. sezonu

2. sezon The Boys to jeden z najbardziej oczekiwanych serialowych powrotów tego roku. Amazon postanowił zaserwować nam premierowo trzy odcinki, ale kolejne już pojedynczo będą trafiały na platformę co tydzień. Czy warto było tyle czekać? Czy po fantastycznie krwawym debiucie druga odsłona będzie trzymała poziom? Zapraszam do recenzji. Mogą pojawić się spoilery.

Zakończenie pierwszego sezonu przyniosło nam sporo iście wybuchową i zmieniającą wiele informację. Przez większość czasu Billy Butcher, jeden z głównych bohaterów mścił się na superbohaterach za śmierć żony, która tymczasem… żyje, a nawet wychowuje dziecko. Niestety jego ojcem nie jest Butcher, a Homelander. Twórcy w ten właśnie sposób postanowili zakończyć pierwszą odsłonę, by widzowie z niecierpliwością oczekiwali na kontynuację. Było to świetne zagranie, jednak serial wcale tego nie potrzebował. The Boys wniosło ogrom świeżości do typowo familijnego kina superbohaterskiego. To nie jest opowieść o uczynnych, dobrych herosach, którzy dla ochrony świata są w stanie poświęcić swoje życie. Tym razem mamy okazję oglądać iście korporacyjne podejście do tematu, bo w tym uniwersum mając pieniądze można sobie bohatera kupić, choć i tak nie otrzyma się komiksowego mściciela, a raczej osobę z wieloma dysfunkcjami i problemami, z którymi nie jest w stanie sobie poradzić. Przoduje w tym Homelander, w którego wciela się Anthony Starr, który pod fasadą uśmiechu i uprzejmości skrywa oblicze bezlitosnego złoczyńcy tęskniącego za relacją z matką i pozbawionego normalnych uczuć. Naprzeciw nich mamy też tytułowych Boysów, grupę wyrzutków, którzy chcą położyć kres „Supkom”. Na swoim koncie mają już kilka osiągnięć, jednak wiele jeszcze przed nimi. Wydają się bezbronni w obliczu potęgi korporacji i samych superbohaterów, ale wiecie, oni wiedzą co robią. Na dodatek odkryli, że herosi nie rodzą się ze swoimi mocami naturalnie, a taka informacja z pewnością wstrząśnie światem.

plakaty promujące 2. sezon The Boys

Pierwszy odcinek stanowi właściwie wprowadzenie. Brakuje w nim Butchera, który po wstrząsającym odkryciu w finale pierwszego sezonu znika na jakiś czas. Co się z nim działo? Tego dowiadujemy się w krótkometrażowym filmie. Tymczasem akcja podąża za resztą bohaterów. Hughie, Frenche, Kimiko i Milk prowadzą życie w podziemiu, a w tym czasie Homelander przejmuje dowodzenia w Siódemce. Doskonale wiemy, jak nieprzewidywalny potrafi być, gdy coś idzie nie po jego myśli. Stillwell nie dała rady mu się postawić, więc czy Stan Edgar (Giancarlo Esposito) będzie w stanie? Pierwsze trzy odcinki pokazują, że tak, jednak pamiętajmy, że wiele jeszcze przed nami. Do Siódemki dołącza pokazywana już w zwiastunach Stormfront (Aya Cash). Kolejna superbohaterka z widowiskowymi mocami nie stroni od mordowania i potrafi postawić na swoim. Nie jest ani sympatyczna ani ujmująca, więc z pewnością wielu widzów szybko ją znienawidzi. Ale to taki typ postaci. Stanowi idealną kontrę dla panoszącego się Homelandera i jestem bardzo ciekawa co wyniknie z ich relacji. Czy doczekamy się zmiany przywódcy? Ciężko powiedzieć, choć z pewnością będzie krwawo i brutalnie.

Oczywiście Butcher wraca, a wraz z nim solidna dawka przekleństw i czarnego humoru. Carl Urban dobitnie pokazuje, że ten serial bez niego nie jest aż tak porywający. On i wcielający się w Homelandera Anthony Starr są szkieletem produkcji, ale cała reszta bohaterów i obsady również spisuje się świetnie. Trzy odcinki, które zaserwował nam na początek Amazon są w sumie wprowadzeniem do serii i lekkim rozwinięciem wątków poszczególnych bohaterów. Akcja idzie bardzo szybko, ale fani The Boys są raczej do tego przyzwyczajeni. Annie pełni rolę podwójnej agentki i stara się śledzić poczynania Vought. W tym wątku bardzo ciekawe są poczynania Stormfront, która zdecydowanie pokazuje, jak dobrą jest manipulatorką. Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się jej losy. Trochę ekranowego czasu dostaje również Kimiko, o której dowiadujemy się znacznie więcej. Poznajemy również jej brata, choć to raczej wyjątkowo krótka i smutna znajomość. Podoba mi się ilość i różnorodność serwowanych nam wątków pobocznych, bo każdy z bohaterów ma szansę otrzymać swoje „pięć minut”. Nawet najbardziej nieudolny z superbohaterów – The Deep, któremu znowu w życiu nie wyszło. Ale dzięki niemu dostajemy fantastyczną, choć nieco obrzydliwą scenę z wielorybem. To jest ten typ humoru, za który wielu widzów pokochało The Boys.

plakaty promujące 2. sezon The Boys

Nie chcę zdradzać Wam zbyt wielu szczegółów, ale przygotujcie się, że pierwsze odcinki nowego sezonu dają nam naprawdę dużo informacji i poświęcają czas praktycznie każdemu bohaterowi tak, byśmy wiedzieli gdzie są w tej historii. Widać, że twórcy pomimo mnogości wątków są w stanie nad wszystkimi panować, więc nie trzeba obawiać się zagubienia. Bardzo podoba mi się, że choć The Boys nadal operują ogromną ilością przemocy, brutalności i naprawdę czarnego humoru w tym wszystkim znajduje się miejsce na poważne i aktualne tematy. Wątek Queen Maeve wprowadza do fabuły zagadnienia związane z osobami LGBT, a Mother’s Milk te dotyczące rasizmu. Stormfront zaś wkracza do serialu z feminizmem, który w tym sezonie z pewnością będzie mocnym akcentem. Silne kobiece bohaterki będą idealnym przeciwnikiem dla Homelandera i reszty.

Boys powracają w 2. sezonie w wielkim stylu i spadek formy im nie straszny. Powiedziałabym nawet, że mają się jeszcze lepiej. Jest makabrycznie, jest zabawnie, a czasem i obrzydliwie. Efekty specjalne stoją na naprawdę wysokim poziomie, a oglądanie serialu jest czystą przyjemnością. Oczywiście, o ile lubicie taki klimat. Nie mogę doczekać się kolejnych odcinków, bo z pewnością będzie się wiele działo.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News