Obecnie uważa się, że ewolucja dinozaurów od swobodnie biegających po ziemi do latających musiała przejść przez fazę pośrednią, w której pewne gatunki były zdolne do szybowania np. po zeskoczeniu z wysokiej skały. Najnowsze odkrycia sugeruje jednak, że niektóre gatunki mogły pominąć tę fazę „pomiędzy” i od razu wzbić się w przestworza, co (o ile okaże się prawdziwe) zmusi naukowców do kompletnej zmiany zapisków na temat ewolucji ptaków, których obecne gatunki uważa się za ewolucję z pewnych typów dinozaurów.

Nowe badania wzięły pod lupę Kaudipteryksa, przodku wielkości pawia, który jest najwcześniejszym znanym nielatającym dinozaurem, który szczyci się parą upierzonych „proto-skrzydeł”. Te nie pozwalały mu wprawdzie latać, ale podczas biegu Kaudipteryks mógł nimi trzepotać, co z biegiem tysięcy lat mogło doprowadzić do ostatecznej ewolucji  do aktywnego lotu. Jednak to była jedynie hipoteza, którą należało potwierdzić.

Dlatego też  naukowcy przeanalizowali mechaniczne skutki biegania na różnych częściach ciała zwierzęcia. Zgodnie z tymi obliczeniami, gdyby Kaudipteryks biegł z prędkością od 2,5 do 5,8 metrów na sekundę, to wymuszone wibracje z nóg spowodowałyby, że jego proto-skrzydła zaczęłyby trzepotać, a ta prędkość dla gatunku zdolnego do rozpędzenia się nawet do 8 metrów na sekundę jest jedynie formalnością.

Aby przetestować to w prawdziwym świecie, zespół zbudował robotyczny odpowiednik Kaudipteryksa, który mógł biegać z różną prędkością, podczas której rzeczywiście ruch sprawiał, że jego skrzydła trzepotały. Zostało to później poparte kolejnym testem, w którym naukowcy dopasowali sztuczne skrzydła do grzbietu młodego strusia. Ich kolejnym krokiem jest z kolei przeanalizowanie tego, jaką siłę mogły wygenerować skrzydła podczas tego trzepotania.

Czytaj też: Niedługo czekają nas większe powodzie

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej