Jakie jest ryzyko zakażenia koronawirusem w komunikacji publicznej?

W badaniu, którym objęto tysiące pasażerów podróżujących chińskimi pociągami, stwierdzono, że wskaźnik przenoszenia się choroby na pobliskich pasażerów wahał się w przedziale od 0% do 10%. Oczywiście najbardziej narażeni byli ci, którzy przez najdłuższy czas znajdowali się w pobliżu nosicieli.

Wyniki obserwacji sugerują, że podczas pandemii ważne jest, aby zmniejszyć zagęszczenie pasażerów i zachęcać do korzystania ze środków higieny czy masek. Inne badania sugerowały bowiem, że przestrzeganie podstawowych zaleceń znacząco obniża zagrożenie jeśli chodzi o komunikację publiczną.

Co ciekawe, w Paryżu urzędnicy związani ze służbą zdrowia stwierdzili, że spośród 386 ognisk zachorowań na COVID-19, które wystąpiły w tym mieście między majem a połową lipca, żadne nie było związane z transportem publicznym. Podobne ustalenia pojawiły się także wśród władz Tokio oraz niektórych austriackich miast.

Czytaj też: Czy ten superkomputer “złamał” koronawirusa?

Jeśli chodzi o badania z Chin, ich autorzy zidentyfikowali ponad 2300 pasażerów, u których wystąpiły objawy zakażenia SARS-CoV-2 w ciągu 14 dni od przejazdu pociągiem. Wzięli też pod uwagę ponad 72 000 pasażerów, którzy znajdowali się w pobliżu tych zakażonych. Okazało się, że do transmisji doszło w przypadku 234 pasażerów, co dało procentowy wynik oscylujący wokół 0,3%.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Osoby, które siedziały bezpośrednio obok zakażonego, były najbardziej zagrożone transmisją, a współczynnik wynosił ok. 3,5%. W przypadku osób siedzących w tym samym rzędzie, ale nie w bezpośrednim sąsiedztwie osoby zakażonej, średni wskaźnik wyniósł 1,5%. Istotny był też czas, bowiem z każdą godziną, w czasie której nosiciel przebywał w pociągu, ryzyko wzrastało o 0,15% (i 1,3% u „sąsiadów”). Warto podkreślić, że w przypadku korzystania z tego samego siedzenia, na którym wcześniej siedziała zakażona osoba, zaledwie jeden na 1342 pasażerów zachorował na COVID-19.