Reklama

Skutki suszy odczujemy wszyscy

Eksperci nie mają złudzeń. W tym roku czeka nas jedna z największych susz w historii kraju. Ale jakie tak naprawdę będzie to miało konsekwencje dla nas wszystkich? Oto 7 skutków suszy, które odczujecie na własnej skórze.

Czeka nas rekordowa susza – prawdopodobnie największa od 50 lat. Będzie to miało swoje konsekwencje dla środowiska, gospodarki i zdrowia nas wszystkich. Długotrwały brak opadów – zwłaszcza w ciepłych miesiącach – nie jest niczym dobrym. Sprzyja utrzymywaniu się zanieczyszczeń powietrza, a także pojawianiu się nietypowych chorób. Czego dokładnie powinniśmy się obawiać?

Droższe pieczywo i makarony

Chleb będzie coraz droższy

Pierwszym „namacalnym” skutkiem suszy jest droższe pieczywo, co odczujemy już niebawem. Na dniach możemy spodziewać się podwyżki cen pieczywa o 10, a może nawet i 20 %. Podobnie makarony i kasze. Powód jest prozaiczny – w młynach kończą się zapasy zbóż, a bez opadów deszczu, nie da się ich szybko uzupełnić. Pandemia koronawirusa doprowadziła do zwiększenia popytu na produkty zbożowe, które w wielu miejscach wciąż błyskawicznie znikają z półek sklepowych. Eksperci informują, że cena pszenicy wzrosła z 750 zł za tonę (styczeń) do 950 zł za tonę (kwiecień). To z kolei przełoży się na ceny produktów spożywczych.

Droższe warzywa i owoce

Papryka już teraz jest rekordowo droga

Wzrosną także ceny warzyw i owoców. Te podwyżki już mogliśmy odczuć w ostatnich miesiącach. Ciekawe jest to, że za kilogram jabłek obecnie płacimy o 54 % więcej niż przed rokiem. Znacznie wzrosła także cena papryki – nawet o 100 %. Przed rokiem na warszawskiej giełdzie spożywczej kilogram papryki można było mieć za 7-9 zł, a teraz to wydatek minimum 16-19 zł. Gorzej raczej nie będzie, ale szybkiego powrotu do sytuacji sprzed roku raczej nie ma co się spodziewać.

Przerwy w dostawie wody

Latem możemy się spodziewać przerw w dostawie wody

Latem w niektórych domach mogą wystąpić przerwy w dostawie wody. Nie będą to przerwy długie, ale na tyle częste, że nie sposób ich nie zauważyć. Póki co w wodociągach wody jest jeszcze sporo, ale jeżeli przez kolejne 2 tygodnie nie doświadczymy porządnych opadów, sytuacja może zrobić się alarmująca. Przerwy w dostawie wody były już w latach poprzednich. Teraz scenariusz może się powtórzyć, zwłaszcza w przypadku miejscowości, w których jest tylko jedno miejsce poboru wody. Problemy nie powinny wystąpić w większych miastach, w których woda jest pobierana ze źródeł gruntowych i powierzchniowych.

Pożary i suche powietrze

Nie unikniemy wyniszczających pożarów lasów

Brak opadów deszczu może oznaczać ograniczony przepływ wody w rzekach, a to z kolei przełoży się na akumulację zanieczyszczeń i odpadów. Wzrost temperatury wody w zbiornikach wodnych przekłada się na obniżenie poziomu tlenu, a to idealne warunki do rozwoju sinic. Mogą one produkować toksyny, wpływające negatywnie nie tylko na nas samych, ale i organizmy wodne (np. ryby). To nie wszystko. Sucha gleba i powietrze zwiększają ryzyko niebezpiecznych pożarów, choćby takich, którego niedawno doświadczył Biebrzański Park Narodowy. W przypadku długotrwałej suszy, takich zdarzeń zapewne będzie więcej.

Choroby

Mogą pojawiać się komary przenoszące nietypowe choroby

Susza może mieć przełożenie także na nasze zdrowie. Problemy z dostępnością wody mogą w niektórych miejscach oznaczać pogorszenie warunków sanitarnych i mniejszą higienę, co w kontekście wciąż trwającej pandemii COVID-19, nie jest dobrą wiadomością. Pojawi się wzrost infekcji układu oddechowego i układu pokarmowego. Według danych WHO, w warunkach suszy wzrasta prawdopodobieństwo zarażenia bakteriami E.coli i Salmonella. Mogą nawet pojawiać się choroby, które normalnie nie występowały na naszej szerokości geograficznej – choćby nieznane wcześniej patogeny odzwierzęce. Z powodu suszy zmniejszają się zbiorniki wodne, a w takich warunkach pojawiają się niebezpieczne komary. Mogą one być transmiterami groźnych wirusów, np. wirusa wywołującego gorączkę Zachodniego Nilu. W 2018 r. choroba ta dotarła do Czech, więc jej pojawienie się w Polsce nie jest niemożliwe.

Brak miodu

Będzie mniej miodu – to pewne

Susza szkodzi pszczołom. Mniej opadów przekłada się na mniejsze zbiory miodu. W połączeniu z masowym wymieraniem pszczół, może się okazać, że za słoik miodu w naszym kraju naprawdę będzie trzeba sporo zapłacić. Trudno przewidywać, jak będą kształtować się ceny, bo sytuacja jeszcze nie jest przesądzona. Ale już teraz pszczelarze odnotowali mniejsze zbiory miodu niż przed rokiem, a może być jeszcze gorzej. W ubiegłym roku pszczelarze otrzymali rekompensaty finansowe spowodowane suszą i wiele wskazuje, że podobnie będzie także teraz.

Migracje

Czy może zabraknąć wody pitnej?

Kryzys związany z dostępnością wody pitnej jest mocno odczuwalny w wielu krajach na całym świecie. Polski jeszcze nie dotknął, ale może być to jedynie kwestią czasu. Szacuje się, że w Afryce zmiany klimatyczne mogą wymusić migracji na 100-200 mln ludzi. Regularne i długotrwałe susze mogą w podobny sposób odbić się na Polakach. Brak dostępności do wody może oznaczać konieczność sprzedaży ziemi przez wielu rolników, a nawet nieplanowane przeprowadzki do miast w celu poszukiwania „stabilniejszej” pracy. To z kolei może oznaczać wysiedlanie wielu małych wsi i miejscowości, w których skutki suszy będą najsilniejsze. To bardziej skutek długofalowy, ale taki, którego musimy być świadomi. Brak wody oznacza śmierć – zarówno każdego organizmu żywego, jak i gospodarczego.