WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Szukamy kosmitów? Wypatrujmy technosygnatur

Jeżeli życie ewoluowało gdzieś w kosmosie w podobny sposób jak na Ziemi, kosmici mogą poruszać się pojazdami produkującymi zanieczyszczenia. A może mieli własnego Edisona, który rozświetlił ich planetę? Poszukiwania technosygnatur są jednym z najlepszych pomysłów na wytropienie Obcych.

Technosygnatury to ślady działalności technologicznej innych cywilizacji na egzoplanetach. Za technosygnatury można uznać promieniowanie laserowe, budowle astroinżynieryjne (np. Sferę Dysona), mocno zanieczyszczone lub podświetlone atmosfery, a także satelity. Termin ten jest stosunkowo nowy, ponieważ po raz pierwszy użył go w 2007 r. astronom Jill Tarter, ówczesny dyrektor projektu SETI.

Jak rozpoznać technosygnatury?

Już dużo wcześniej astronomowie poszukiwali transmisji radiowych, które za technosygnatury można by uznać. W praktyce oznaczało to poszukiwania czegoś „dziwnego” – np. planety, która jest „za jasna”, niż wynikałoby to z pomiarów. Teraz coraz więcej naukowców przyznaje, że technosygnatury mogą faktycznie świadczyć o obecności życia pozaziemskiego, pod warunkiem, że szukamy właściwych rzeczy we właściwych miejscach.

Podczas skanowania odległych egzoplanet, anomalie danych, takie jak nietypowy makijaż atmosferyczny mogą być wskazówką dla występowania złożonej inżynierii życia w otoczeniu

– powiedział Joseph Lazio, astronom z NASA Jet Propulsion Laboratory.

Inną technologią jest ultraszybkie „mruganie” gwiazdy. Jeżeli obserwujemy gwiazdę włączającą i wyłączającą się szybciej niż co mikrosekundę, nie jest to naturalne zjawisko. Niemal każda odpowiednio zaawansowana cywilizacja byłaby w stanie stworzyć taki podpis.

– Nie jest to wcale takie trudne, możemy dzisiaj zrobić to w laboratorium. Przecież stworzyliśmy lasery, które uwalniają fotony tryliony razy na sekundę

– dodał Lazio.

Fale radiowe rozchodzące się w przestrzeni kosmicznej z określoną częstotliwością mogą być także wskazówką obecności obcych cywilizacji. Naturalne źródła zwykle nie wytwarzają fal radiowych w wąskim zakresie częstotliwości. Dla ludzi to banalnie proste, więc dla kosmitów także powinno być.

Technologiczna ruletka

Poszukiwania życia w kosmosie historycznie koncentrowały się na znajdowaniu biosygnatur lub sygnałów biochemicznych, takich jak tlen pozostawiony przez oddychające organizmy. Obecnie dysponujemy wieloma technologiami pozwalającymi na wykrywanie biosygnatur.

W przypadku technosygnatur jest podobnie. Istnieje kilka ich głównych klas: podpisy chemiczne – jak zanieczyszczenia atmosfery; megastruktury odbijające, absorbujące lub blokujące światło gwiazdy macierzystej oraz sygnały „samoświetlne” – takie jak sztuczne oświetlenie lub komunikacja radiowa/laserowa. Nieuniknionym rezultatem jakiegokolwiek rozwoju cywilizacyjnego jest także swoiste marnowanie ciepła, które ulatuje w przestrzeń kosmiczną. Ciepło odpadowe jest wytwarzane przez maszyny lub inne procesy wykorzystujące energię.

Svetlana Berdyugina, dyrektor Kiepenheuer Institute for Solar Physics we Freiburgu, szuka sygnałów optycznych. Gdy planeta porusza się wokół gwiazdy, światło przez nią odbite zmienia się w zależności od tego, gdzie dokładnie na orbicie się znajduje. W ten sposób można stworzyć tzw. krzywą blasku, co z kolei pozwala na wyciągnięcie wniosków dotyczących powierzchni planety i wszelkie nietypowe jej cechy. Gigantyczna megastruktura odbije światło w zupełnie inny sposób niż pusta, płaska powierzchnia.

Naukowcy do tej pory używali krzywej blasku do rozwiązywania zagadek geograficznych planet, takich jak obecność gór i kraterów. Badania dotyczyły zarówno obiektów Układu Słonecznego, jak i symulowanych egzoplanet. Teraz starają się tak dostosować obserwacje, aby wykryć sztuczne światło na powierzchni planety.

Szukać czy nie szukać

Mimo że potencjalnych technosygnatur jest sporo, tylko garść z nich jest warta namierzenia. Istniejące teleskopy lądowe, takie jak Ekstremalnie Wielki Teleskop (ELT) czy Gigantyczny Teleskop Magellana (GMT) mogą wykrywać światło miast na obcych planetach. Niestety, funkcjonowanie ziemskich teleskopów jest utrudnione przez naszą atmosferę, więc światła miast musiałyby być naprawdę silne. Potencjalnie zamieszkała egzoplaneta musiałaby mieć 10-20 razy więcej miast niż Ziemia, by dało się je wypatrzeć przez teleskopy lądowe.

Nie wszyscy naukowcy wierzą, że uda się nam dostrzec technosygnatury. W przeciwieństwie do biosygnatur, mogą być one po prostu zbyt słabe. Chociaż uważamy siebie za rozwiniętą cywilizację, nie zmodyfikowaliśmy naszej planety na tyle, aby można było wykryć ją z innego układu planetarnego. Co więcej, technologie stale się zmieniają. Możemy szukać niewłaściwych rzeczy w niewłaściwym czasie. A może po prostu Obcy są zupełnie inni niż nam się wydaje.