Oho, teraz coś zupełnie wyższych lotów. Na moim stole wylądował właśnie kolejny dron od Parrota. Tym razem jest to Bebop 2 Power, czyli model, któremu poddaje się cała przestrzeń powietrzna… przynajmniej w zasięgu naszego wzroku.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Ponownie w moje ręce wpadł najbogatszy zestaw oferowany przez Parrota. Bebop 2 Power FPV Pack dociera do nas w sporym pudle z rączką na górze. Z pozoru błahy dodatek, a w praktyce bardzo użyteczny. W środku czeka na nas pierwsza styropianowa osłonka z wycięciem na drona z baterią, dodatkową baterię oraz zasilacz do gniazdka. Niżej, w podobnym „etui” znajdziemy kontroler Skycontroller 2, gogle Cockpitglasses 2, cztery śmigła, kluczyk do ich montażu, przewód USB, przewód do ładowania baterii, zestaw wymiennych wtyczek do gniazdek elektrycznych, instrukcję obsługi oraz uchwyt na smartfon lub tablet. Jest więc naprawdę bogato.

Specyfikacja techniczna Bebop 2 Power

  • Ogólne
    • Waga drona: 525 gramów
    • Zasięg: do 2000 metrów
    • Cztery silniki
    • 8 GB wbudowanej pamięci
    • Dwurdzeniowy procesor
  • Kamera
    • 14 Mpx
    • Zdjęcia zapisywane w JPEG lub DNG RAW
    • Nagrywanie wideo w jakości Full HD
    • Cyfrowa stabilizacja obrazu
  • Sensory i moduły
    • Ultradźwiękowy
    • VPS
    • Wysokościomierz
    • 3-osiowy akcelerometr
    • 3-osiowy żyroskop
    • 3-osiowy magnetometr
    • GPS
  • Zasilanie
    • Dwie baterie o pojemności 3350 mAh
    • Wytrzymałość: do 30 minut lotu
  • Łączność
    • 1100 mAh bateria Li-Polymer
    • Czas lotu: 13 minut
    • Czas ładowania: ~30 minut
  • Oprogramowanie na Androida oraz iOS

Specyfikacja techniczna kontrolera Skycontroller 2

  • Waga: 500 gramów
  • Rozmiary: 200 x 180 x 110 mm
  • Antena WiFi
  • Port USB
  • 2 gałki
  • 8 przycisków

Parrot Bebop 2 Power

Na początku zacznijmy może od samego (jak ja to określam) „rdzenia” drona. Tak naprawdę to w nim znajduje się to, co najważniejsze, czyli wypasiona elektronika z sensorami i modułami na przedzie. Całość została naprawdę dobrze przemyślana, ponieważ na spodzie „wysięgniki” do czterech śmigieł możemy zdemontować i wymienić w razie złamania. Do tego trudno jednak dopuścić. Tak się bowiem składa, że materiały sprawiają tutaj wrażenie kruchych, ale tak naprawdę przeżyją wiele. Nie znajdziemy tutaj wyłącznie sztywnych osłonek (no, prócz baterii i podstawy), a styropian otaczający soczewkę aparatu oraz elastyczną osłonkę, która ugina się już przy lekkim dotyku. Jest to jednak celowe, bo takie rozwiązanie lepiej znosi ewentualne stłuczki. Dodatkową odporność na nie serwuje nam wzmocniona struktura włóknem szklanym i grilamidem.

 

Najważniejsze elementy Bebop 2 Power znajdują się jednak wyłącznie w dwóch miejscach. Mówimy tutaj o przodzie, na którym swoje miejsce zagrzał moduł aparatu oraz tyle, gdzie znalazło się miejsce na szyny umożliwiające dobre osadzenie baterii, przycisk włączenia oraz złącze microUSB. Nie myślcie jednak, że tego użyjecie do ładowania. Służy jedynie do przesyłu zapisanych materiałów, bo ponownym ładowaniem baterii zajmuje się oddzielny zasilacz podłączany do sieci elektrycznej.

Ze wspomnianego rdzenia wychodzą oczywiście tradycyjne cztery przedłużenia, które na swoim końcu posiadają silniki bezszczotkowe oraz miejsce na montaż śmigieł. W ich przypadku musicie uważać, bo nie bez powodu osłonki na nich są różnego koloru. Dla zaawansowanych droniarzy to z pewnością oczywiste. Tak się składa, że przed wystartowaniem Bebopa 2 Power musimy doczepić po parze różnych śmigieł i zabezpieczyć je dołączonym kluczykiem. Ich oznaczenie jest jednak niezbyt dobre i początkującym może to przysporzyć wiele nerwów.

Skycontroller 2

Warto rzucić również okiem na aparaturę, z jakiej to będziemy korzystać. Kontroler o sporej ciężkości i wymiarach nie jest może dziełem sztuki, ale jego wytrzymałość i działanie nie budzi żadnych zastrzeżeń. Tradycyjnie z przodu mamy do dyspozycji przycisk startu, dwie gałki, przycisk menu, „powrót do domu”, zrób zdjęcie, rozpocznij/zakończ nagrywanie. Z kolei pod palcami serdecznymi znajduje się pokrętło do ustawiania jasności, dźwignia do obracania kamerą wertykalnie oraz przycisk obrotu o 180-stopni. Na środku znajdziemy złącze ładowania (tym samym zasilaczem z zestawu, ale innym przewodem). W centrum Skycontrollera 2 został z kolei umiejscowiony gwint, do którego to przykręcamy dołączony w zestawie statyw z wysuwaną i obracaną podstawą. To kluczowe podczas latania… chyba że nie chcecie podziwiać widoków prosto z drona. Do tego musicie dodatkowo podpiąć smartfon/tablet za pomocą portu USB z boku.

Unikalny element kontrolera znajduje się jednak na samym przodzie w przedłużonym elemencie. Wbrew pozorom nie jest to podstawka, a antena, dzięki której możecie polecieć Bebopem 2 Power do 2 kilometrów w poziomie.

Oprogramowanie

Z tak zaawansowanymi konstrukcjami nie miałem jeszcze do czynienia tak długo, ale już wiem, że autorska aplikacja FreeFlight Pro Parrota może uchodzić za wzór dla innych producentów. Znajdziemy tam wszystkie najpotrzebniejsze ustawienia, możliwość sterowania z poziomu aplikacji, podgląd mapy (dzięki modułowi GPS), ewentualny podgląd ostatniej pozycji drona w razie kraksy, przesyłanie zrobionych materiałów, dostosowywanie prędkości i limitów. Ogółem wszystko, czego potrzebujecie do zabawy… ale nie tylko. W aplikacje został wbudowany także tryb „podążaj za mną” (sprawdza się dobrze w przypadku pojedynczej postaci) oraz „plan lotu”, w ramach którego wyznaczamy trasę, jaką automatycznie ma przebyć dron.

Do tego możliwość kalibracji, sprawdzenie stanu technicznego, podgląd baterii, możliwość startu z ręki, dostosowanie jakości nagrań i wreszcie łączności.

Aparat

W kwestii jakości zdjęć i nagrań jest po prostu dobrze. Jakieś amatorskie ujęcia nakręcicie, ale o jakości rodem z produkcji Hollywood nie macie co liczyć. Nagrania zapisujecie w formacie MP4 i rozdzielczości Full HD w 30 FPS, podczas gdy zdjęcia możecie uchwycić w formacie DNG – widok całego obiektywu z efektem rybiego oka i JPG  w tradycyjnej, prostokątnej wersji. Jakoś tego 14 Mpx aparatu można porównać do jakości jakiegoś typowego smartfonu ze średniej górnej półki. Tradycyjnie najlepszą jakość otrzymamy w przypadku dobrego oświetlenia. Odpowiednio po zmierzchu, przy sztucznym oświetleniu i w nocy jakość zdjęć i nagrań spada.

Warto nadmienić obecność trójosiowej stabilizacji cyfrowej i możliwość obracania kamery w locie wokół wertykalnej osi. Nie jest to może 360 stopni, a około 160, ale i tak spisuje się to świetnie. Zwłaszcza w momencie, kiedy zdecydujemy się na zabawę z goglami FPV, bo tak się składa, że to manipulowanie ustawieniem kamery jest możliwe właśnie z poziomu kontrolera. Na nim dostosujemy również jasność. W nich przygoda wlatuje na zupełnie nowy poziom. Nie mógłbym nie zwrócić uwagi na naprawdę wartym przeżycia momencie, kiedy to spoglądamy na nasze otoczenie z lotu ptaka. Jakość może i nie powala, ale sam widok jest po prostu bezcenny. Zupełnie jak swobodne latanie na otwartej przestrzeni, które w goglach nabiera zupełnie innego charakteru i precyzji ruchów. O identycznych goglach pisałem już z okazji testu modelu Mambo, więc tam też Was odsyłam.

Wrażenia

Z miejsca przyznam – nie sądziłem, że nawet swobodne latanie bez większego celu daje tyle frajdy. Pierwsze godziny lotów na stosunkowo małym dystansie i jeszcze mniejszej wysokości już przyciągnęły moją uwagę na tyle, w dzień wystartowania po raz pierwszy trzykrotnie ładowałem baterie. A te pozwalają na prawie 60 minut lotu. Nie wyobrażacie sobie momentu, kiedy odkryłem tryb szybki i możliwość zniesienia limitów. Mowa tutaj o wysokości (uwaga) 150 metrów, która umożliwia Wam bezproblemowy rzut oka na całą okolicę. O prędkości wykonywania zwrotów, unoszenia się i zwyczajnej szybkości lotu w poziomie nie wspominając. Bebop 2 Power po zniesieniu wszystkich limitów jest szybki… i to bardzo. Najważniejsze jest jednak to, że nie traci przy tym stabilności lotu, ale muszę przyznać, że obniżenie wysokości lotu z kilkudziesięciu metrów może nie budziło wątpliwości w kwestii zagrożenia nagłym spadkiem, ale potrzebny do tego czas, można liczyć w dziesiątkach sekund.

Odpowiedzcie sobie na pytanie, co tak naprawdę oczekujecie po dronie w zestawie za 1700 złotych (cena z Amazona). Precyzja sterowania? Płynność ruchu? Wysoka prędkość? Wysoka jakość nagrań i zdjęć? Łatwość opanowania? Wytrzymałe baterie? Solidna konstrukcja? Dopracowane oprogramowanie? Dobra, tak mógłbym wymieniać bez końca. Ogółem więc z tych cech zawiedziecie się wyłącznie na jednej i coś mi się wydaje, że już wiecie na której. Tak, chodzi o jakość kamery, która na tle wszystkich cech prezentuje się najsłabiej. Nie znaczy to jednak, że jest beznadziejna. Jest dobra, ale przeciętna w porównaniu do całokształtu konstrukcji. Jednak ta nie została do końca dobrze przemyślana. Mam tutaj na myśli obowiązek rozkręcenia drona przy transporcie i brak możliwości jego złożenia. Jednak ten problem został rozwiązany w przypadku modelu Anafi, który zadebiutował ostatnio w sklepie Parrota.

Podsumowanie

Chcecie sprawić prezent swojemu dziecku, znajomemu albo po prostu umilić sobie czas dronem z nieco wyższej półki? W takim razie na Bebop 2 Power z pewnością się nie zawiedziecie. Przeciętny aparat to tak naprawdę jedyny odczuwalny minus, bo w kwestii pozostałych elementów propozycja Parrota jest po prostu nienaganna. Baterie pozwalają na prawie 60 minut lotu, prędkości z pewnością zrobią na Was wrażenie, a 2000-metrowy zasięg z przypadku braku przeszkód na poziomie operator-dron pozwoli Wam zwiedzić spory kawał okolicy. Jeśli jednak zdarzy Wam się, że stracicie sygnał, to zaprogramowany tryb „Powrót do domu” doprowadzi sprzęt prosto w Wasze ręce. Do tej funkcji macie również dostęp w przypadku typowego latania. Jeśli jednak zdarzy Wam się, że dron o coś uderzy albo w czasie powrotu jego bateria się wyczerpie, to w aplikacji znajdziecie jego ostatnią lokację, o której dron informuje również za pomocą znaków świetlnych i dźwiękowych.

 

Za pomoc w realizacji zdjęć dziękuję Kamilowi Pasternakowi

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej