Huawei nie ma ostatnio dobrej passy. Najpierw oskarżenia o szpiegostwo w USA, potem afera z zieleniejącymi wyświetlaczami we flagowym Mate 20 Pro. O zatrzymaniu przez ABW byłego dyrektora sprzedaży Huawei na Polskę pod zarzutem szpiegostwa już nawet nie wspominając. W ostatni wtorek stycznia New York Times podał, że amerykański wywiad chce zaliczyć chińskie inwestycje telekomunikacyjne do światowych zagrożeń. Czy wobec tych doniesień, Polacy nadal będą chętnie sięgać po smartfony chińskiej marki? Zeszłoroczny Huawei P Smart sprzedawał się bardzo dobrze, ale czy P Smart 2019 ma argumenty, by przekonać do siebie niezdecydowanych?

Połączenie P20 Pro z Mate 20, czyli design

Smartfon jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i Aurora niebieski. W tym drugim przypadku prezentuje się jednak znacznie ciekawej, gdyż Aurora to bardzo bliski kuzyn Twilight, znanego z modelu P20 Pro. Tył urządzenia nawiązuje do P20 Pro jeszcze poprzez identyczne umieszczenie obiektywów aparatu wraz z diodą doświetlającą, w lewym górnym rogu. Przód to z kolei wypisz wymaluj Mate 20 – ekran wypełniający ponad 83% powierzchni frontu i notch zredukowany do „łezki” pośrodku górnej krawędzi. Wyświetlacz pokrywa szkło Corning Gorilla Glass. Wymiary telefonu są znowu – niemal identyczne jak w modelu P20 Pro i wynoszą 155,2 x 73,4 x 8 mm. U góry obudowy znajdziemy tackę na karty nanoSIM oraz microSD, u dołu zaś głośnik monofoniczny, złącze miniJack oraz przestarzałe już złącze microUSB. Jest za to dioda powiadomień pod ekranem i czytnik linii papilarnych z tyłu urządzenia.

Design sprawia bardzo dobre wrażenie i w tej cenie (999 zł) zdecydowanie należy go zaliczyć na plus. Smartfon również nie jest przesadnie śliski i dobrze leży w dłoni. Ponarzekać można jedynie na zastosowanie w obudowie tworzywa sztucznego zamiast szkła (na czymś trzeba oszczędzać) oraz na łatwe zbieranie odcisków palców.

Fullview, czyli wyświetlacz

Huawei zastosowało w tym modelu 6,21 calową matrycę IPS o proporcjach 19,5/9 i rozdzielczości 2340 x 1080. Przykłada się to na zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 415 ppi, jest więc bardzo dobrze – pojedyncze piksele są w zasadzie niewidoczne. Reszta parametrów ekranu również jest na duży plus. Kolory są żywe i nasycone, kąty widzenia – bardzo dobre, a zarówno minimalna i maksymalna jasność nie pozostawia wiele do życzenia.  W ustawieniach znajdziemy możliwość regulacji temperatury barwowej oraz zmniejszenia rozdzielczości ekranu do 720p. Jest też filtr światła niebieskiego. Tak jak już wcześniej wspominałem, pośrodku górnej krawędzi znajduje się wcięcie w wyświetlaczu. Zajmuje je przednia kamera. Możemy je jednak „zamaskować”, w ustawieniach. Jakość ekranu to zdecydowanie mocny punkt P Smart 2019.

Kirin 710 i spółka, czyli wydajność

W urządzeniu znajdziemy podzespoły jakby żywce wyjęte z droższego Mate 20 Lite, czyli procesor Kirin 710 (4 x 1,7 Ghz + 4 x 2,2 Ghz) wsparty grafiką Mali G-51. Jedynie RAMu jest mniej, bo 3 GB zamiast 4 GB. W benchmarkach telefon wypada trochę słabiej od Mate 20 Lite, ale też jest od niego o 300 zł tańszy. I tak, w Antutu 7.1.4 uzyskałem nieco ponad 130 tys. pkt, natomiast w 3D Mark, w teście Sling Shot możemy liczyć na 851 pkt. Jeśli chodzi o gry, to nie powinno być z nimi żadnych problemów. Jedynie w najbardziej wymagających produkcjach pokroju Asphalt 9, konieczne będzie zmniejszenie detali dla zachowania płynności. W  codziennym użytkowaniu nie odnotowałem spadków płynności interfejsu. To na plus. Z wbudowanych 64 GB pamięci, do naszej dyspozycji pozostaje 51,8 GB. Możemy ją rozbudować przy pomocy kart microSD o max 512 GB.

Skanowanie twarzy i wiele więcej, czyli wyposażenie

Telefon obsługuje LTE kategorii 6, co zapewnia bardzo przyzwoity transfer danych. W aplikacji Speedtest, w Warszawie (sieć Orange) uzyskałem 88,7 Mb/s dla pobierania i 22,1 Mb/s w przypadku wysyłania danych. Jeśli skończy nam się pakiet, możemy skorzystać z modułu Wi-Fi, zarówno w paśmie 2,4 Ghz, jak i 5 Ghz. Na pokładzie znajdziemy ponadto Bluetooth 4.2, radio FM, NFC oraz moduły nawigacyjne: GPS, AGPS i Glonass. Podczas trwania testów nie było z nimi najmniejszych problemów. Za transfer danych z komputerem odpowiada niestety przestarzały już port microUSB 2.0.

Jeśli chodzi o zabezpieczenia, to mamy do dyspozycji znany już miłośnikom Huawei (i nie tylko) tandem: czytnik linii papilarnych i skaner twarzy. Czytnik został umieszczony pośrodku górnej części tylniej obudowy, z zachowaniem ergonomii chwytu. Jest aktywny, odblokowanie ekranu trwa dosłownie ułamek sekundy, a celność prób to 10/10. Odblokowanie za pomocą skanu twarzy również trzyma poziom. Celność prób przy dobrym lub chociaż przyzwoitym oświetleniu to 9/10. Jedynie w naprawdę kiepskich warunkach ma on pewne problemy. Odblokowanie ekranu tą metodą trwa co prawda trochę dłużej niż za pomocą linii papilarnych, ale nie jest to duża różnica. Obydwa systemy mogą oczywiście działać jednocześnie. Świetna sprawa!

Android 9, czyli oprogramowanie

Smartfon działa pod kontrolą Androida 9 wraz z nakładką EMIU w wersji 9.0.1. System działa płynnie i stabilnie, jedynie gdy uruchomimy kilkanaście aplikacji w tle, interfejs zaczyna gubić klatki. Wyglądem i działaniem nie odbiega on od tego, co już dobrze znamy z wielu innych smartfonów tego producenta. Dostajemy m.in. autorskie aplikacje do obsługi multimediów, aplikację do monitorowania treningów  oraz Menadżer telefonu (optymalizacja urządzenia). Jest również obsługa gestów, motywy, możliwość nagrywania ekranu z dźwiękiem oraz statystyka naszego korzystania z urządzenia (Higiena cyfrowa).

Jakość dźwięku, czyli sekcja audio

Jakość połączeń głosowych oceniam pozytywnie – rozmówca jest słyszany głośno i wyraźnie a mikrofony dobrze zbierają nasz głos. Niestety, pozytywy nie dotyczą głośnika monofonicznego. Brak mu reprodukcji niskich tonów, a przy wyższych poziomach głośności dokucza dudnienie. Sytuacja poprawia się po podpięciu słuchawek pod gniazdo miniJack. Dźwięk jest miły dla ucha, z lekko podkreślonym basem i niezłą przestrzennością. Do naszej dyspozycji został oddany korektor pasma wraz z predefiniowanymi ustawieniami. Do pełni szczęścia brakuje tylko wyższej głośności maksymalnej.

Tryb nocny z droższych modeli, czyli aparat

Aparat główny składa się z dwóch obiektywów – pierwszy o jasności f/1.8 i 13 MP matrycy, oraz drugi, 2 MP do pomiaru głębi obrazu i symulowania rozmycia w zdjęciach portretowych. Jest też pojedyncza dioda LED oraz wsparcie ze strony AI, jaką oferuje Kirin 710. Ok, a jak z jakością? Z wyłączonym wsparciem AI, zdjęcia wychodzą bardzo ładnie w dzień, o dużej ilości szczegółów i z naturalnie odwzorowanymi barwami. W sztucznym oświetleniu nie jest już tak dobrze. Ujęcia często są lekko rozmyte i prześwietlone, a barwy momentami są przekłamane. Liczba szczegółów też już nie zachwyca, chyba że mamy do czynienia z dużymi kontrastami (np. rozświetlone wejście do galerii handlowej w nocy). Co ciekawe, włączenie AI niewiele tu pomaga – obraz przechodzi w proporcje 4/3 i… w sumie tyle. Nocne zdjęcia wychodzą zwykle lekko prześwietlone, lekko rozmazane, za to z dostrzegalnymi szumami. Chyba że… włączymy Tryb nocny rodem z droższych modeli. Zdjęcia nie są co prawda, aż tak dobre jak w np. P20 Pro – są trochę zbyt jasne i lekko zaszumione, ale uzyskują świetną plastykę oraz ostrość. I to bez żadnego statywu. Dobra robota! Na pochwałę zasługuje również udany tryb portretowy.

Filmy możemy kręcić maksymalnie w 1080p przy 60kl/s, ale jest również możliwość zastosowania szerszych proporcji 18,7/9 przy 30 kl/s. Przy 30 kl/s ujęcia są szczegółowe i wystarczająco płynne, przy 60 kl/s występują pewne rozmycia i zauważalny, kolorowy szum.

Przedni aparat to pojedynczy obiektyw o świetle f/2.0 i 8 MP matrycy. Robi całkiem szczegółowe i ostre zdjęcia w dobrym świetle. Na portale społecznościowe jak znalazł.

3400 mAh czyli bateria

Ogniwo o pojemności 3400 mAh nie jest wartością powalającą, ale w praktyce nie jest źle. Cały dzień intensywnej pracy, lub prawie dwa dni w cyklu mieszanym to czasy realne do osiągnięcia. Potwierdzają to testy syntetyczne. Dla przykładu smartfon jest w stanie odtwarzać ciągle wideo w 720p przy najwyższej jasności ekranu przez 535 minut. To dobry wynik. W wyposażeniu nie znajdziemy opcji ładowania bezprzewodowego, ani nawet szybkiej ładowarki. Dołączoną do zestawu ładowarką (5V, 2A) naładujemy ogniwo do pełna w ok. 110 min.

test P Smart 2019, testy P Smart 2019, recenzja P Smart 2019, recenzje P Smart 2019, opinia P Smart 2019, opinie P Smart 2019, ocena P Smart 2019, oceny P Smart 2019, wrażenia P Smart 2019, P Smart 2019, jakość P Smart 2019, smartfon P Smart 2019, smartfon do 1000 zł, smartfon do tysiaka, opis P Smart 2019, specyfikacja P Smart 2019, smartfon do tysiąca,

Podsumowanie

Kupować… czy nie kupować urządzeń Huawei wobec ostatnich afer? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Jeśli jednak jesteście na TAK i szukacie smartfonu do 1000 zł, to model P Smart 2019 nie powinien Was zawieść. Atrakcyjny design, świetny ekran, czytnik linii papilarnych, NFC czy skaner twarzy to mocne argumenty. Nie pomijając niezłego, nocnego trybu fotograficznego z droższych modeli. Na rynku z pewnością zainteresują się nim ludzie młodzi, ale nie tylko, a to za sprawą atrakcyjnych ofert u operatorów. Czy będzie to hit sprzedażowy? Obstawiam, że tak. W cenie do 1000 zł – polecam.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!