WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test bezprzewodowej myszki SteelSeries Rival 3 Wireless

W dzisiejszych czasach i po rozwoju technologii akumulatorowej zawsze patrzę na myszki zasilanie zwyczajnymi bateriami, jak na coś archaicznego. Te jednak powstają, a nieprofesjonalnym byłoby zbywać je lekką ręką, dlatego oto i jeden z takich modeli od SteelSeries. Poznajcie Rival 3 Wireless. 

Pudełko i dołączone wyposażenie z Rival 3 Wireless

Rival 3 Wireless dociera do nas w naprawdę malutkim pudełku okraszonym charakterystyczną dla SteelSeries kolorystyką i designem. Wewnątrz producent ciasno upchnął kartonową osłonkę, trzymającą w ryzach zarówno naszą mysz, odbrionk USB, jak i dwie zabezpieczone baterie AAA razem z instrukcją obsługi.

Najważniejsze cechy Rival 3 Wireless

  • Sensor optyczny SteelSeries TrueMove Air
  • Czułość na 5 poziomach od 100 do 18000 DPI (przeskoki co 200 jednostek)
  • Waga: 106 gramów z dwoma bateriami
  • Wymiary: 120 x 58 x 21 mm
  • Materiał: matowe czarne tworzywo sztuczne
  • Przełączniki główne: Mechaniczne SteelSeries o wytrzymałości 60 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 5 + rolka
  • Interfejs: Bluetooth 5.0 lub radiowe 2,4 GHz
  • Zasilanie dwoma bateriami AAA do nawet ponad 400 godzin
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: znikome, wyłącznie pod scrollem
  • Dedykowane oprogramowanie SteelSeries Engine
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 269,99 zł

Design, materiały i wykonanie myszki Rival 3 Wireless

Szybka zabawa w przygotowanie Rival 3 Wireless do działania sprowadza się do wsadzenia przynajmniej jednej z baterii do stosownej luki. Ta znajduje się pod zdejmowanym grzbietem, gdzie również znajdziemy miejsce na odbiornik radiowy 2,4 GHz na USB. Następny krok, to już wybranie albo trybu Bluetooth, albo 2,4 GHz małym przełącznikiem na spodzie… i tyle. Można zaczynać grę.

Początek z Rival 3 Wireless zdecydowanie nie należy do początków nieudanych. SteelSeries, jak to firma ma w zwyczaju, postarał się o solidne materiały i dbałość o szczegóły, co czuć już przy pierwszym dotyku. Rival 3 i jej minimalizmu trudno wręcz nie polubić od pierwszego kontaktu. 

Ta mysz prostu wrażenie wytrzymałego i świetnie wykonanego sprzętu, na który składają się cztery plastikowe elementy. Mowa o korpusie, podstawie i dwóch skrzydełkach głównych przycisków. Zostały one wykończone na matową czerń, co udzieliło się również dwóm niewielkim przyciskom bocznym i jednemu funkcyjnemu. 

Niektórzy mogą jednak uznać ten materiał za wtopę pod kątem samego „plastikowego feelingu”, ale z drugiej strony brak dodatkowych gumowych powierzchni gwarantuje wyższą wytrzymałość obudowy.

Na spodzie z kolei znajdziemy trzy ślizgacze – jeden obszerny na dolnej i dwa niewielkie na górnej krawędzi z wnękami ułatwiającymi ewentualną wymianę. Tradycyjnie pomiędzy nimi znalazł się sensor TrueMove Air oraz trzystopniowy przełącznik między trybem Bluetooth i radiowym 2,4 GHz, którym również wyłączymy mysz.

Ergonomiczność Rival 3 Wireless

Pod kątem stricte kształtu robi się jednak ciekawie. Osobiście polecam Rivala 3 Wireless dla praworęcznych, którzy lubią symetryczne kształty i korzystają z każdego typu chwytu, a szczególnie “szponu i końcówek palców”, bo wtedy na myszy dłoń odnajdzie się bez najmniejszego problemu.

Oba profile boczne są stosownie wyprofilowane w dolinki, jak zresztą oddzielone od siebie skrzydełka na głównych przełącznikach, choć w ich przypadku jest to dosyć nieznaczne zagłębienia. Idealnie jednak, żeby spoczęły w nich opuszki palców.

Rival 3 Wireless trzyma się tym samym w dłoni pewnie i przyjemnie, a po podkładce śmiga równie dobrze za sprawą ciągle utrzymywanej na przyzwoitym poziomie wadze 106 gramów. Ta w połączeniu ze świetnymi, dodatkowo zaokrąglonymi na krawędziach ślizgaczami, zapewnia świetny “poślizg” na podkładkach, a brak przewodu gra tylko na korzyść tej myszki. 

Test przycisków Rival 3 Wireless

Zaczynamy tradycyjnie od tych najważniejszych, a więc głównych. Są to ponoć mechaniczne przełączniki Steelseries o wytrzymałości aż 60 milionów aktywacji. Ich charakterystyka jest z kolei bardzo dobra, bo choć skrzydełka są oddzielone od całości, to jednocześnie są świetnie “przymocowane” i cechuje je wysoką responsywność z dosyć miękkim klikiem. Problem? Prawy przycisk myszy brzmi zupełnie inaczej od lewego.

Co do bocznych przycisków mam mieszane uczucia, bo choć ich aktywacja jest zarówno wyczuwalna, jak i słyszalna, to ich niewielki rozmiar oraz szybki punkt aktywacji (praktycznie zero-jedynkowy) często sprawiał, że naciskałem je albo nieumyślnie albo przypadkowo. Nie zacinają się jednak, a dostęp do nich jest prosty, więc to najważniejsze. Podobnie zresztą, jak z przyciskiem funkcyjnym.

Kończąc ten wywód, musimy jeszcze przyjrzeć się rolce. Ta w Rival 3 Wireless również posiada wady i zalety, bo choć działa solidnie, zapewniając nam odpowiednie wrażenia z każdego kolejnego “przescrollowania”, to wydający przez nią chrobot jest okropnie głośny i nieprzyjemny dla ucha zwłaszcza podczas powolnej pracy rolką.

Oprogramowanie Engine 3 i podświetlenie

W ramach swoistego HUBu w aplikacji SteelSeries Engine 3 możemy pobawić się sporą liczbą funkcji. Producent nie zapomniał o tradycyjnej opcji zapisywania kilku profili (również w pamięci myszki), podpinania ich do konkretnych aplikacji, czy połączenia ze sobą efektów podświetlenia różnych produktów SteelSeries. 

Ustawienia dotyczące Rivala 3 sprowadzają się do jednego tak naprawdę menu. W nim bawimy się w przypisywanie rozbudowanych opcji do poszczególnych przycisków, robienie makr w zaawansowanym kreatorze, ustawienia odświeżania i czułości na nawet pięciu poziomach. 

Ciekawymi dodatkami jest ustawienie akceleracji oraz deceleracji, jak również nasilenia Angle-Snapping, a całość dopełniają kwestie dotyczące stricte baterii, a mianowicie czasu uśpienia, aktywacji trybu energooszczędnego i inteligentnego podświetlenia.

W Rival 3 Wireless nie liczcie na rozbudowane podświetlenie, bo to sprowadza się tylko do dwóch paseczków na rolce, które mogą rozbrzmieć magią RGB w czterech najpopularniejszych efektach z możliwością ustawienia częstotliwości trybów. Niestety brakuje w opcjach ustawienia jasności diod.

Test sensora SteelSeries TrueMove Air

Poniższe testy TrueMove Air w Rival 3 Wireless zostały przeprowadzone w trybie 2,4 GHz, jako że tryb Bluetooth ogranicza możliwości myszki do 125 Hz pod kątem odświeżenia. Sam odbiornik USB jest z kolei podłączony bezpośrednio do płyty głównej i znajduje się kilkanaście centymetrów od myszki testowanej na podkładce materiałowej o gładkim splocie.

Jako najbardziej energooszczędny sensor SteelSeries, TrueMove Air razem z bezprzewodową łącznością na 2,4 GHz paśmie sprawdził się u mnie bardzo dobrze, a praca i gra na nim była niczym niezmąconą przyjemnością… choć trzeba zaznaczyć, że do topowej precyzji i samego „feelingu” mu nieco daleko.

Potwierdzają to powyższe wyniki w programach, które sugerują okazjonalne wariactwo Rival 3 Wireless przy szybkich ruchach, ale są to szczególiki, na które trudno zwracać uwagę, nie będąc czepialskim testerem. Do gier ten model będzie idealny, a słaby wynik pod kątem smoothingu jest spowodowany samą łącznością, bo myszy bezprzewodowe zwykle w tym programie polegają.

Dobrze wypada jednak poziom Lift of Distance, który sięga poziomowi około 1,2 mm, jak również utrzymywanie 1000 Hz częstotliwości odświeżania.

Czy warto kupić Rival 3 Wireless?

Rival 3 Wireless ze swoimi dwoma bateriami AAA, to przede wszystkim koszty w przyszłości, które rozpoczną się od wydania około 230 złotych za samą myszkę.

Jak za model takiej klasy i to bezprzewodowy, to cena ewidentnie atrakcyjna, którą jednak będą podbijać regularne wymiany baterii. Te mają wystarczyć na ponad 400 godzin użytkowania, ale w trybie oszczędzania energii.

Legendarna wręcz już myszka Rival 3 w wydaniu Wireless, to więc w skrócie dobra cena, wysoka energooszczędność, dobrej jakości sensor, a nawet rzadko spotykany w tym momencie podwójna łączność 2,4 GHz/Bluetooth. Zdecydowanie polecamy:

Czytaj też: Test bezprzewodowej myszki biurowej Natec Falcon