Ciężko nie stwierdzić, że Sony ma delikatne problemy z odnalezieniem się na rynku smartfonów. Ich poprzednie modele XZ charakteryzowały się już lekką stagnacją, więc wszyscy w branży oczekiwali, że XZ2 wytoczy jakieś nowe trendy i postara się dogonić konkurencję. Niestety, na chwilę obecną Xperia XZ2 mogę nazwać dziwnym i można by powiedzieć chwiejnym pomostem, między poprzednimi urządzeniami Japończyków, a tym co (prawdopodobnie) nadejdzie w przyszłości.

Japońska wpadka

Zacznijmy od cech zewnętrznych tego smartfonu, które prawdę mówiąc niewiele zmieniły się od czasów poprzednich XZ. Mógłbym nawet rzec, że designerzy Sony poczynili w tym temacie spory regres. Przód urządzenia niewiele różni się od poprzedników. W Xperia XZ2 zmniejszono jedynie nieco górne oraz dolne krawędzie ekranu, przez co ten wreszcie ma współczynnik 18:9. Można powiedzieć what took you so long, ale nadal jest nieco więcej miejsca, które potencjalnie można by zająć… tak, patrzę na ciebie dolna belko.

Po przewróceniu smartfona sytuacja staje się jeszcze gorsza i przyznam szczerze, że dawno nie widziałem tak ogromnej wpadki inżynierów. Nie da się tego inaczej określić i nie mówię tu tylko o wyglądzie. Czytnik linii papilarnych jest usadowiony w fatalnym miejscu i w trakcie testów często zdarzało mi się go mylić z aparatem. Największym mankamentem jest jednak dziwne wybrzuszenie tylnej obudowy, którego to obecność ciężko jakkolwiek uzasadnić. Xperia XZ2 to istna cegła z zaokrąglonymi rogami. Jest piekielnie gruba – 11,1 milimetra i do tego ciężka – 198 gram. „Tyłek” smartfonu w kombinacji z niesamowicie śliskim szkłem powoduje, że telefon lata po powierzchni biurka jak po lodzie i co rusz próbuje uciekać z kieszeni spodni. Również to samo połączenie powoduje, że użytkowanie Xperia XZ2 na powierzchni biurka jest praktycznie niemożliwe.

Żeby nie było, że narzekam – wybrzuszenie ma jedną, małą zaletę. Mianowicie smartfon leży dzięki temu trochę wygodniej i naturalniej w ręce, ale „trochę” jest tu niestety słowem kluczem.

Wszystkie ubytki, na które decydują się inni producenci smartfonów, można w jakiś sposób uzasadnić. W przypadku Xperia XZ2 staram się doszukać w specyfikacji czegoś, przez co mógłbym wybaczyć Sony popełnienie tak karygodnej wpadki. Niestety, poza większą o 480 mAh baterią nie jestem w stanie znaleźć jakiejś znaczącej rekompensaty dla znajdującego się tu tylnego wybrzuszenia. Ono po prostu tam jest.

Triluminos z powrotem w akcji

Sam ekran to tradycyjnie już IPS wykonany w technologii Triluminos, którą to powinniśmy już dobrze znać od czasów poprzednich telefonów Xperia. Sam panel ma 5,7 cala i rozdzielczość 2160 na 1080 pikseli, co daje nam zagęszczenie pikseli rzędu 424 pikseli na cal. Obrazowi generowanemu przez Xperia XZ2 nie mam zbyt dużo do zarzucenia. Jest stosunkowo jasny, ma bardzo dobre kąty widzenia, reprodukowane przez Triluminos kolory oceniam pozytywnie, a w dodatku całość obsługuje HDR. Może nie jest to Super AMOLED od Samsunga, ale całość wypada bardziej na plus niż na minus.

Niezawodna moc

Xperia XZ2 nie zawodzi jednak pod kątem specyfikacji, choć jak przystało na urządzenie nazywające się „flagowcem” w 2018, nie będzie tu większych niespodzianek. Mamy zatem do czynienia ze Snapdragonem 845 oraz jednostką graficzną Adreno 630. Wszystko to jest wspierane o dziwo przez 4, a nie 6 GB pamięci RAM, przynajmniej w przypadku mojej wersji. Na chwilę obecną te 2 GB RAM-u nie robią większej różnicy, ale smartfon za takie pieniądze to już raczej inwestycja w przyszłość, więc miło byłoby widzieć te 6 GB.

Tak czy siak Xperia XZ2 to istna bestia jeśli chodzi o wydajność… tylko czy ktoś mógł się spodziewać czegokolwiek innego po takiej specyfikacji? Codzienne użytkowanie to dla tego telefonu pestka, gry w wysokich detalach podobnie, więc nie będzie niczym odkrywczym jeśli powiem, że w sumie nie znalazłem jakichś znaczących mankamentów w kwestii mocy obliczeniowej.

Xperia XZ2 działa w oparciu o Androida 8.0 (Oreo), z delikatną nakładką od Sony. Nie jest ona specjalnie inwazyjna i w sumie niezbyt drastycznie zmienia system od Google. Ostatnio testowanym przeze mnie smartfonem tejże marki była Xperia XZ Premium i w sumie od momentu jej testowania niewiele się zmieniło. Najważniejsze, wyróżniające funkcje pozostały, nic szczególnego nie ubyło, czyli dwoma słowy – nic rewolucyjnego. Ani razu nie spotkałem się z crashem czy spowolnieniem samego urządzenia – jest stabilnie i bardzo dobrze.

Aparat z lekkim haczykiem

Sony nie zdecydowało się na implementację podwójnego obiektywu w Xperia XZ2, co akurat niekoniecznie musi być wadą. Google Pixel 2 XL udowadnia, że optymalizacja oprogramowania to klucz do robienia dobrych zdjęć i nie trzeba 3 „oczek”, żeby osiągnąć zadowalający efekt. Niestety, Japończycy produkują najlepsze matryce do aparatów na rynku, ale do dziś sami nie są w stanie ich odpowiednio okiełznać, co jest dość zabawną rzeczą.

Mamy tu zatem do czynienia z matrycą Exmos RS o rozdzielczości 19 MP z przesłoną f/2.0. Do tego Sony w dalszym ciągu broni się rękoma oraz nogami przed implementacją optycznej stabilizacji obrazu i znowu postawiło na elektroniczny wariant tego rozwiązania. Efekty? Zarówno za dnia jak i w nocy zdjęcia wychodzą naprawdę świetnie – na pierwszy rzut oka są szczegółowe, ostre, kolory są bardzo ładnie odwzorowane. Z czasem jednak widać pewne mankamenty, mianowicie czasem autofocus nie nadąża z szybkim wyostrzaniem obiektów, więc niektóre fotografie w serii mogą wyjść lekko rozmazane. Dodatkowo elektroniczna stabilizacja obrazu nie zawsze działa perfekcyjnie, stąd przy przybliżeniu niektóre elementy dalszego planu mogą wyjść nieco rozmazane. Nie mniej jednak ogólne wrażenie dalej pozostaje naprawdę pozytywne, a ewentualne braki można załatać w łatkach systemowych.

Niestety Xperia XZ2, podobnie jak poprzednicy, dalej rozczarowuje w lekkim stopniu przy nagrywaniu wideo. Elektroniczna stabilizacja obrazu działa najlepiej tylko w trybie 1080p przy 30 klatkach na sekundę, przy 1080p/60 FPS zauważyłem więcej „rwania” i trzęsienia obrazu, których było już nieco mniej przy kręceniu filmików w 4K. Z drugiej też strony jak widać na załączonym samplu, Sony dalej ma problem z materiałami 4K, bo jak widać zdarza mu się łapać podczas kręcenia lekkie „zadyszki”. Za te pieniądze i w tej półce cenowej takie rzeczy są niedopuszczalne.

Trzeba też zaznaczyć, że tryb super slow-motion jest teraz w stanie nagrywać w 960 klatkach na sekundę przy rozdzielczości Full HD. Niestety nie miałem okazji dogłębniej przetestować tej funkcji, stąd napomknę o niej tylko w ramach ciekawostki.

Znacie mnie, fanem robienia selfie nie jestem, więc powiem tylko, że przednia kamerka w Xperia XZ2 działa po prostu dobrze. Niestety nie ma tu trybu portretowego, co we flagowcu w 2018 roku uznam akurat za spory brak. Tryb bokeh jest dostępny tylko dla kamery głównej i to w postaci dodatkowej aplikacji z poziomu aparatu.

Bateria i dodatki

Jak już wspomniałem bateria ma pojemność 3180 mAh i stoi swoją wydajnością na standardowo dobrym poziomie. Wykręcałem na niej średnio wyniki rzędu 4-6 godzin SOT, a przy moim codziennym użytkowaniu ładowałem telefon gdzieś po 1,5 dnia.

Sony poszło też po rozum do głowy i wreszcie dodaje ładowarkę dostosowaną do Quick Charge w zestawie i co warto dodać, Xperia XZ2 obsługuje również ładowanie indukcyjne. Sam nie korzystam z tego rozwiązania, ale jego miłośnicy z pewnością docenią jego obecność.

Cieszy mnie też po raz kolejny implementacja głośników stereo, które nie tylko pozwalają lepiej konsumować treści multimedialne. Świetnie nadają się jako prowizoryczne nagłośnienie w łazience, podczas sesji ze Spotify pod prysznicem. Czekam aż więcej producentów skusi się na rozwiązanie stereo w swoich urządzeniach, bo nawet Apple w iPhone X z notchem, jest w stanie to zaimplementować.

Warto?

Sony Xperia XZ2 to smartfon kreujący się na flagowca, ceniący się jak najwyższa półka, a jednak idący na garść kompromisów. Ciężko przymknąć na nie oko, gdy mówimy o smartfonie wartym blisko 3500 złotych, czyli tyle co Google Pixel 2 XL, Samsung Galaxy S9 czy nawet Huawei P20 Pro. Mówię tu o fatalnych decyzjach designerskich, słabej ergonomii, kilku brakach w aparacie, braku gniazda mini jack, baterii o pojemności tylko 3180 mAh jak na tę grubość… jak widzicie, jest się czego przyczepić.

Czy zatem jestem w stanie bez większych skrupułów polecić Xperia XZ2? Niestety nie, a przynajmniej nie w tej cenie. Już teraz smartfon zaczyna znacznie tanieć, więc wcale nie zdziwi mnie, jeśli wkrótce zobaczymy go za mniej niż 3000 złotych. Za około 2500 byłby to kandydat do rozważenia, ale w przeciwnym wypadku radzę poczekać na następcę. Mam nadzieję, że to właśnie XZ3 Sony godnie powalczy z konkurencją.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!