WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test uchwytu samochodowego Navitel SH1000 PRO

Wraz z rozwojem technologii uchwyty samochodowe przestały przyjmować formę prostego kawałka plastiku i świetnym przykładem na to jest uchwyt SH1000 PRO od Navitela.

Pudełko i dołączone wyposażenie

W zwyczajnym prostopadłościennym, twardym kartoniku znajdziemy to, co najważniejsze, a więc sam uchwyt, system montażowy do kratki wentylacyjnej w samochodzie, długi przewód USB-A do USB-C w gumowym oplocie oraz instrukcję i kartę gwarancyjną. 

Materiały, design i wykonanie

Uchwyt i bezprzewodowa ładowarka w jednym, czyli SH1000 PRO jest wykonany w całości z tworzywa sztucznego – zarówno matowego, jak i tego wykończonego “na połysk” na samym froncie. Oczywiście o ile pominiemy całą aparaturę w środku, czy to niewielką sprężynkę na prostym systemie montażowym. Jego najważniejszym elementem jest rzecz jasna uchwyt, który sprowadza się do trzech ramion – odpowiednio jednego na dole i dwóch na górze.

Nie myślcie jednak, że działa na zasadzie obciążenia tego pierwszego i odpowiedniego naciągnięcia pozostałych. Navitel postarał się o siłowniki zaprzężone do każdego z nich, co nadaje uchwytowi znacznie wyższej jakości. Na temat samego działania rozpiszę się dopiero za chwilę, bo kilka słów należy także poświęcić systemowi montażowemu. Naprawdę kilka, ponieważ całość zamyka się w prostej kulce i “kleszczykach” oraz śrubie. 

Warto też wspomnieć o tyle urządzenia, bo oprócz kanałów wentylacyjnych dla tamtejszej elektroniki, na szczycie SH1000 PRO jest niewielki dotykowy przycisk. Chłodzenie ukrytego przed naszymi oczami sprzętowi z pewnością się przydaje, bo ten model oferuje ładowanie bezprzewodowe, indukcyjne w oparciu o standard Qi z mocą od 5 do aż 15 W.

Wspomniany przycisk odpowiada z kolei wyłącznie za manualne operowanie siłownikami, które nie wymagają zasilania do działania. Jest tym samym przydatny nie tylko przy ściąganiu telefonu z uchwytu, choć przy napięciu zaciska się na nim z automatu. Wtedy wystarczy że tylko na moment wsadzimy telefon na miejsce. 

Montaż

Jest to więc idealny moment na zagłębienie się w sam sposób montażu SH1000 PRO. Wszystko sprowadza się tak naprawdę do nałożenia na kulkę nakrętki, wepchnięcia jej do gniazda na uchwycie i zakręcenia. Później jest już tylko łatwiej. Napinając wspomniane kleszczyki, wsuwamy SH1000 PRO na kratkę wentylacyjną, puszczamy dźwigienkę, sprężynka zaczyna dociskać kawałki plastiku do siebie i voila – mamy uchwyt samochodowy.

Pozostało tylko zapewnić mu zasilanie za pośrednictwem dołączonego do zestawu przewodu USB przez port USB-C na dole. Pamiętajcie jednak, że nie jest on zaprzęgnięty do wyjścia zapalniczki, a złącza USB-A, więc upewnijcie się co do wolnego portu w samochodzie. 

Co ciekawe, uchwyt bez zasilania może tak naprawdę działać. SH1000 PRO nie wymaga połączenia z siecią elektryczną w samochodzie, aby jego siłowniki mogły rozsuwać się i zaciskać na telefonie. O tej propozycji Navitela możecie jednak zapomnieć, jeśli posiadacie model smartfona, którego szerokość nie mieści się w zakresie od 58 do 82 mm. 

SH1000 PRO w praktyce

Uchwyt Navitela miałem przyjemność testować z modelem Black Shark 2, a więc istnym kolosem pod kątem wymiarów. Jego szerokość wynosi bowiem 75 milimetrów (dobre 78 z etui), a waga niebywałe 205 gramów, czyli o dobre 50/70 gramów za dużo, jeśli rzucimy okiem na ramy tradycyjnych smartfonów. To tylko sprawiło, że SH1000 PRO miał utrudnione zadanie.

Sprawdził się i tak świetnie, utrzymując pewnie telefon w każdej pozycji (nawet “do góry nogami”, kiedy to nie opierał się na podstawie). Wszystko to jest sprawką solidnych siłowników oraz pokrycia gumowymi wstawkami trzech ramion.

Warto też wspomnieć o możliwości dowolnego obracania telefonu za sprawą wspomnianego uchwytu “na kulkę”. Równie dobrze sprawdził się system montażowy do kratki – przez cały test nawet nie drgnął, ale co do tego byłem już pewny na początku, kiedy tylko poczułem, jak opornie (tutaj to zaleta) się rozsuwa. 

Podsumowanie

Obecnie SH1000 PRO jest dosyć nowym sprzętem na rynku, a jego cena sięga 159 złotych. Z jednej strony to dużo, jak na uchwyt samochodowy, ale tak naprawdę tę kwotę tłumaczy wiele elementów. Navitel odwalił po prostu kawał dobrej roboty, zapewniając nam w tym modelu nie tylko fenomenalną stabilność, ale też nowoczesny powiew za sprawą dodatku szybkiego, bo aż 15 W ładowania bezprzewodowego. 

Jeśli jednak Wasz telefon nie jest z nim kompatybilny, to nic straconego. Po zamontowaniu go na uchwycie wystarczy podpiąć przewód (dolne ramię ma stosowne nacięcie), o ile posiadacie w nim port USB-C.