WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Volkswagen Arteon przed liftingiem. Warto?

Czy kupując VW można wyróżniać się z tłumu? Posiadacze Golfów, Passatów i Tiguanów raczej nie mogą nic z tym zrobić (pomijając choćby Golfa R). Są jednak modele, które sprawiają, że niejeden uczestnik ruchu odwróci się, by jeszcze przez chwilę móc popatrzeć na atrakcyjną linię nadwozia. Volkswagen Arteon nawet przed liftingiem jest jednym z takich samochodów. 

Volkswagen ma bardzo bogatą ofertę, jeśli chodzi o auta. Niestety mnie osobiście nie urzeka praktycznie żaden z nich. Dobrze, Touareg czy Amarok to samochody, którymi rzeczywiście mógłbym jeździć. Jak wypada Volkswagen Arteon? Linia nadwozia wygląda świetnie, jednak wsiadając do wnętrza można niestety poczuć niesmak. Czy mocny silnik sprawi, że zmienię zdanie? Tym bardziej, że wersja przed liftingiem pozbawiona jest rozwiązań znanych nam choćby z najnowszego Passata czy nawet Skody Superb. 

Volkswagen Arteon, czyli godny następca VW CC

Chciałbym ładniejsze nadwozie niż Passat, ale jego wnętrze zdecydowanie mi odpowiada. Czyżby to było motywem przewodnim podczas tworzenia Arteona? Być może, ponieważ tak naprawdę z takim “miksem” mamy do czynienia. Efektowna linia nadwozia typu liftback może się podobać, chociaż do mnie osobiście nie do końca przemawia. O ile tył jest po prostu wzorowy, o tyle przód już nie do końca. Cóż, kwestia gustu, bowiem chyba jestem w gronie nielicznych osób, które ostatecznie wolałyby Passata w wersji R-line, niż właśnie Arteona. Tak czy inaczej, testowana wersja Elegance może się podobać, gdyż zdobi ją nie tylko efektowny design nadwozia, lecz także piękne, 20-calowe felgi aluminiowe. 

Taki ładniejszy Passat

Efektowny, duży i chromowany grill z połączonymi reflektorami – szczególnie “paskami” LED, a więc światłami do jazdy dziennej. Przyciemniane szyby, wspomniane ogromne felgi i dość mocno opadający dach. Zakończenie, a więc lekki spojler na klapie bagażnika i znów ciekawe, delikatnie spłaszczone reflektory, które nachodzą na nadkola. Tak naprawdę do designu jaki oferuje Volkswagen Arteon trudno się przyczepić. Szczególnie nawet jednego złego słowa nie mogę powiedzieć o testowanej wersji. Osoba, która go konfigurowała ma dobry gust, bez dwóch zdań. Jeśli więc Passat jest dla kogoś zbyt nudny to myślę, że Arteon będzie strzałem w dziesiątkę. Nawet ten przed liftingiem, którego test właśnie czytasz. 

Po co zmieniać coś, co jest dobre

Z jednej strony racja. Z drugiej natomiast uważam, że to złe podejście. Volkswagen Arteon we wnętrzu nie różni się zupełnie niczym od Passata. Zero polotu, finezji, która jest doświadczana w przypadku karoserii. Oczywiście, to nie znaczy, że wnętrze jest złe czy brzydkie. Nic z tych rzeczy. Cyfrowe zegary, duży ekran nawigacji i systemu multimedialnego, ergonomiczne ustawienie przycisków i pokręteł. Wszystko znajduje się na swoim miejscu. Projekt kabiny jest sprawdzony, a także lubiany, dlatego też wydaje mi się, że po prostu producent doszedł do wniosku: skoro zrobiliśmy coś dobrego i ludzie to zaakceptowali, to po co to zmieniać. Może i coś w tym jest, jednak skoro kupuję efektownie wyglądające auto z zewnątrz to chciałbym, by wnętrze również czymś się wyróżniało. Tak niestety w przypadku Arteona się nie dzieje. A szkoda.

Volkswagen Arteon w praktyce

Zacznę od… bagażnika. 563 litry pojemności, a więc sporo, oj sporo. Do tego klapa bagażnika unosi się z szybą, bowiem jak już wspominałem jest to liftback. Dzięki temu mamy łatwy dostęp do kufra. Ilość miejsca w kabinie za sprawą delikatnie większego rozstawu osi niż w Passacie (2837 mm) sprawia, że cztery osoby będą podróżować bardzo komfortowo. Jednak mała rada – wysokie osoby lepiej niech siądą do przodu. Dach opada dość mocno, przez co ilość miejsca nad głową nie jest zadowalająca. Plusem jest dobre, nawet bardzo dobre wyciszenie. Napęd 4Motion sprawia, że kierowca będzie czuł się pewnie, nawet przy gorszych warunkach na drodze. Auto świetnie się prowadzi, kierownica dobrze przekazuje informacje z kół. 

Co z silnikiem? Dwulitrowa benzyna generuje 272 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Przyspieszenie do setki? Zaledwie 5,6 sekundy. W połączeniu ze stosunkowo niewielką masą, która wynosi delikatnie ponad 1,6 tony mamy… prawdziwego sportowca, który potrafi zaskoczyć niejedno auto. Hothatche mogą się go bać. Niestety, efektowne przyspieszanie ma też pewien minus w postaci, no cóż, sporego jak na ten silnik i skrzynię spalania. Myślałem, że dwulitrowe TSI z 7-biegowym automatem DSG spali w okolicach 7, no, może 8 litrów. W praktyce mniej niż 10 nie udało mi się osiągnąć. Ba, w mieście około 13 – 15 litrów też nie jest jakimś wyczynem. Dodajcie do tego pojemność zbiornika paliwa, która wynosi 66 litrów i niestety bardzo często będziecie odwiedzali stację. 

Podsumowanie

Piękna linia nadwozia sugerująca, że wnętrze również będzie spektakularne a tu… Passat. Volkswagen Arteon przed liftingiem i tak jest samochodem, który przez długi czas będzie obiektem westchnień. Ba, myślę, że projektantom udało się to, co zrobili w przypadku modelu CC. Samochód ma już swoje lata, a nadal jest bardzo atrakcyjny. Nie inaczej będzie z kilku-, nawet kilkunastoletnim Arteonem.

Dodajmy do tego świetne prowadzenie, wysoki komfort podróżowania oraz dynamiczny silnik i można przymknąć oko na spore spalanie oraz to, że nie jest to już nowoczesny samochód. Osoby, które chcą być “aktualne” z wszystkimi nowinkami technologicznymi kupią polifta. Ci, którym to zupełnie nie przeszkadza (a uwierzcie, Arteon i tak ma wszystko to, czego Wam potrzeba, oprócz CarPlay i Android Auto), zaoszczędzą sporo gotówki by wejść w posiadanie przedliftingowego VW Arteona.