Producenci baterii nieustannie próbują wydłużać ich pojemność bez znacznego zwiększania masy finalnego projektu i choć można to robić na wiele sposobów, najciekawszym wydaje się zwyczajne wbudowywanie ogniw w strukturę przedmiotów w ramach „baterii strukturalnych”. Przykładem tego jest omawiany właśnie projekt zespołu z uniwersytetu Case Western Reserve, który wbudował w skrzydła stałopłatowych dronów baterię, podwajając ich czas lotu.

Czytaj też: Mało znana firma planuje stworzyć drony dostarczające internet

Praca wspomnianego zespołu rozpoczęła się trzy lata temu od pracy profesora Vikasa Prakasha, który po przygodzie z 2,1-metrowym dronem z pojedynczym śmigłem z włókna szklanego rozpoczął pracę nad systemem magazynowania energii, w którym ogniwa akumulatora zostały wbudowane do skrzydeł o rozpiętości 1,8 metrów.

Tutaj wchodzą już testy porównawcze, w których to skonfrontowano ze sobą czas lotu standardowego drona z akumulatorem w typowym dla niego miejscu z czasem lotu, jakim mógł pochwalić się ten sam dron, ale już z wymienionymi skrzydłami pełniącymi funkcję baterii. Wynik? Praktyczne podwojenie czasu pracy na jednej baterii z 91 do 171 minut, czyli prawie trzech godzin.

Osobiście ciekawi mnie bezpieczeństwo takiego rozwiązania, ale taka technologia może w przyszłości zrewolucjonizować nie tylko rynek dronów, bo nawet elektrycznych odrzutowcach do przewozu pasażerów.

Czytaj też: Mężczyzna z Nowego Jorku został aresztowany za zestrzelenie drona

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej