Po siedmiu latach pracy sześcioosobowego zespołu sprowadzającej się zarówno projektowania, jak i i konstruowania wreszcie prace zrekonstruowania maszyny kryptograficznej Heath Robinson dobiegły końca, a każdy z chętnych może obejrzeć ją w rzeczywistości. 

Jedyne co trzeba zrobić, to udać się do Narodowego Muzeum Techniki Obliczeniowej w Milton Keynes i choć praca włożona przez dzisiejszych twórców zasługuje na kilka słów, to znacznie ciekawsza jest jej pierwotna historia. Zanim jednak do niej przejdziemy, przytoczę tylko wypowiedzi Phila Hayesa, głównego inżyniera projektu który powiedział, że projekt był możliwy do ukończenia, dzięki ręcznie rysowanego schematu obwodu wraz z replikami obwodów opartych na technologii z lat 40. XX wieku. Stwierdził też, że:

To było nie lada osiągnięcie, ponieważ mieliśmy tylko kilka zdjęć i ręcznie rysowany diagram.

Wyzwaniem było sprawienie, aby maszyna działała.

Wracając jednak do historii… maszyna Heath Robinson była jedną z najwcześniejszych prób zautomatyzowania rozszyfrowywania kodu, czemu zresztą zawdzięcza swoją nazwę, którą wybrano na cześć ilustratora W Heatha Robinsona. Po raz pierwszy uruchomiono ją w czerwcu 1943 roku, choć szybko doczekała się następcy w postaci pierwszego na świecie programowalnego komputera Colossus.

Wspomniany ilustrator

Pomimo tego, że ten miał na celu zastąpić maszynę Heath Robinson, ta nadal była rozwijana i wykorzystywana do zwalczania wiadomości wysyłanych między Hitlerem, a niemieckim dowództwem. Działała jednak stosunkowo krótko, bo do lat 50-tych. Nie powinniśmy się jednak dziwić, bo pod koniec drugiej wojny światowej w użyciu były dwa „super Robinsony”, a dwa kolejne były w trakcie opracowywania.

Tak wygląda rekonstrukcja

Czytaj też: Lockheed Martin umieści do 2024 roku człowieka na Księżycu

Źródło: BBC, New Atlas

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!