Phanteks to mało znany w Polsce producent, jednakże jego produkty cechuje wysoka jakość w przystępnej cenie. Czy dotyczy to także Enthoo Pro M?

Obudowa zapakowana jest w zwykły karton, na którym oczywiście znajduje się pełna specyfikacja. Wraz Enthoo Pro M otrzymujemy zestaw śrubek, opaski zaciskowe oraz instrukcję. Ta ostatnia jest krótka oraz nie posiada informacji w języku polskim. Opaski pomogą w utrzymaniu porządku w obudowie. Phanteks udziela 5 lat gwarancji.

Obudowa ma wymiary 235 mm x 480 mm x 500 mm i waży około 7,4 kg. Można w niej zmieścić płyty główne o formatach E-ATX (do 264 mm szerokości), ATX, Micro ATX, Mini ITX. Występuje w dwóch wersjach kolorystycznych – satin black oraz titanium green (właśnie tą wersję prezentujemy w teście).

Początkowo gdy usłyszałem o wersji kolorystycznej titanium green byłem sceptycznie nastawiony. Okazuje się jednak, że prezentuje się ona całkiem nieźle. Przód został wykonany ze szczotkowanego plastiku. Na górze znajduje się miejsce na jedno urządzenie 5,25 cala, niżej jest kratka wentylacyjna. Pod nią znajduje się filtr przeciwkurzowy, można tam też zamontować 2 wentylatory 120 mm lub 140 mm, bądź trzy 120 mm (po usunięciu klatki na urządzenia 5,25 cala). Jedna z wad obudowy dotyczy umieszczenia panelu I/O – jest on z lewej strony i nie można zmienić jego położenia. Może to przeszkadzać niektórym osobom w szczególności gdy Enthoo Pro M będzie stało po lewej stronie użytkownika. Panel wejścia/wyjścia oferuje dwa wejścia USB 3.0, wejście na mikrofon, wyjście na słuchawki oraz przycisk do restartowania komputera.

Góra już została wykonana z lepszego materiału niż przedni panel. Można tam, po zdemontowaniu od środka specjalnej podstawki, zamontować trzy wentylatory 120 mm albo dwa 140 mm. Znajduje się tam też filtr przeciwkurzowy, który mocowany jest na magnes – bardzo ciekawy pomysł, dzięki któremu demontaż i wyczyszczenie tego elementu zajmuje tylko kilka chwil. Przy przodzie producent umieścił włącznik komputera.

Oba boki przymocowane są na szybkośrubki. Spasowanie z obudową jest bardzo dobre – nie ma żadnych problemów przy montażu. Lewy bok posiada dodatkowo duże okno, które okazuje całe wnętrze. Natomiast muszę się przyczepić do grubości – blachy są bardzo cienkie, z łatwością można je wyginać w rękach.

Enthoo Pro M stoi na czterech nóżkach, które od spodu mają gumę. Dzięki temu obudowa jest stabilna i nie ślizga się po podłodze. Pod miejscem na zasilacz także znajduje się łatwo demontowalny filtr przeciwkurzowy. Są tu także śruby umożliwiające demontaż koszyka na dyski.

Tył jest dosyć standardowy. Na dole znajduje się miejsce na zasilacz, wyżej jest siedem, przymocowanych na szybkośrubki, zaślepek PCI. Obok nich mamy kratkę wentylacyjną. Na samej górze znajduje się miejsce na jeden wentylator 120 mm lub 140 mm. Dołączony został właśnie ten drugi. Jest to model PH-F14SP. Kręci się z prędkością 1200 RPM, generując przy tym przepływ powietrza na poziomie 82,1 CFM, ciśnienie 1,33 mmH20 oraz hałas wynoszący 19 dBA. Posiada on też łożysko typu UFB (Updraft Floating Balance), jego MTBF wynosi ponad 150 000 godzin. Biorąc pod uwagę względy estetyczne, to ładnie się wpasowuje w koncepcję obudowy – biały rotor z czarną ramką zazwyczaj wygląda dobrze.

Wnętrze obudowy jest podzielone na dwie komory – dolną i górną. Taka konstrukcja sprawia, że troszkę mniej należy przejmować się ułożeniem kabli. W dolnym rejonie znajduje się miejsce na zasilacz oraz dyski. PSU stawia się na czterech gumowych podstawkach. Jak już wcześniej wspominałem, jest tam też filtr przeciwkurzowy. Koszyk na dyski może pomieścić tylko dwa urządzenia 3,5 lub 2,5 cala. Generalnie w obudowie można zmieścić do 8 dysków 3,5/2,5 cala, jednakże resztę koszyków należy dokupić i umieszcza się je w głównej części wnętrza. Montaż dysków jest beznarzędziowy. Z dolnej komory jest jeden ogumowany otwór oraz 3 zwykłe, który pozwala na przełożenie kabli na górę. Jak już o tym mowa, to Enthoo Pro M ma całkiem niezły system zarządzania okablowaniem. Za tacką na płytę główną jest około 15 mm na kable, a za ścianką bliżej przodu nawet 35 mm. Dodatkowo mamy też otwory na górze tacki (nieogumowane) oraz dwa (ogumowane) z boku, dzięki którym można ładnie ułożyć kable i dotrzeć do każdego miejsca na płycie. Warto też wspomnieć, że z tyłu są rzepy jeszcze bardziej ułatwiające zarządzanie przewodami. Na tacce znajduje się ogromny otwór, który umożliwi montaż chłodzenia CPU bez konieczności demontażu płyty głównej. A co z miejscem na dyski 2,5 cala? Domyślnie jest jedno za tacką na płytę główną, jednakże po zakupie koszyków można zmieścić 3 dyski SSD. Warto też pamiętać, że każda szyna 3,5 cala jest też kompatybilna z 2,5 cala, jednakże wtedy montaż odbywa się za pomocą śrub. Ważną kwestią zawsze jest miejsce na chłodnice. W przypadku Enthoo Pro M na przodzie i górze można zmieścić radiator 280 mm lub 360 mm oraz oczywiście z tyłu 120 mm lub 140 mm. Kompatybilność z chłodnicami 360 mm bardzo cieszy, gdyż jest to rzadko dostępna opcja. W produkcie Phanteks można zmieścić karty graficzne o długości do 300 mm (420 mm po usunięciu koszyków na dyski – przypominam, że domyślnie ich nie ma), chłodzenie procesora o wysokości do 195 mm, zasilacz o długości do 318 mm. Generalnie jest bardzo dużo miejsca na podzespoły.

Testy i podsumowanie

  1. CPU: temperatury są odczytywane za pomocą programu OCCT. Pomiary podczas obciążenia odbywają się po 20 min działania testu OCCT Linpack. Zaprezentowana temperatura jest średnią z najwyższych temperatur osiągniętych przez każdy rdzeń procesora.
  2. GPU: temperatury są odczytywane za pomocą programu Furmark.  Pomiary podczas obciążenia odbywają się po 20 min działania testu Furmark stability.
  3. HDD: temperatury są odczytywane za pomocą programu HD Tune.
  4. Zaprezentowane temperatury są najwyższymi zanotowanymi podczas testów.

Wyniki są prawie identyczne jak dla konkurencji, także z jednym wentylatorem. Phanteks notuje tylko większą temperaturę procesora, ale mieści się ona w błędzie pomiarowym. Dołączony wentylator jest bardzo cichy i nie powinien on przeszkadzać w pracy.

Phanteks Enthoo Pro M kosztuje około 320 zł. Obudowa jest z pewnością godna polecenia. Po pierwsze jest ona całkiem nieźle wykonana i prezentuje się bardzo ładnie. Posiada świetny system zarządzania okablowaniem- podział na dwie komory jest strzałem w dziesiątkę. W środku jest także mnóstwo miejsca na podzespoły. Minusem jest konieczność dokupienia większej ilości koszyków na dyski, ale to tylko w przypadku posiadania dużej ich ilości. Obudowa jest także dobrze ofiltrowana, pomieści duże chłodnice do chłodzenia cieczą oraz płyty nawet E-ATX. Na koniec wymienić muszę tylko dwie małe wady – dołączony tylko jeden wentylator oraz fakt, że panel I/O jest po lewej stronie i nie ma możliwości zmiany jego położenia. Jeśli szukacie obudowy za około 300 zł to zdecydowanie powinniście się zapoznać z tym produktem.