Krwawy orzeł mógł naprawdę istnieć. Czy wikingowie faktycznie byli tak brutalni, jak sądzimy?

Jeśli oglądaliście Wikingów, to zapewne pamiętacie scenę, w której Ragnar wykonuje torturę zwaną krwawym orłem. Wygląda na to, że prawdziwi wikingowie wcale nie byli pod tym względem mniej brutalni.

Niedawno pisałem o tym, iż starożytni Grecy nie pochwalali dzieciobójstwa, a zabijanie niepełnosprawnych niemowląt w ówczesnych czasach to przede wszystkim mit. Niestety, jeśli chodzi o brutalność wikingów, to wygląda na to, że była ona dość powszechna. Jedną z rzekomo stosowanych przez nich tortur był tzw. krwawy orzeł.

Czytaj też: W tej jaskini Wikingowie mogli odpędzać apokalipsę

Reklama

Nie wdając się w niezbyt przyjemne szczegóły, wystarczy wspomnieć, że kara ta, prowadząca ostatecznie do śmierci ofiary, polegała na takim wycięciu i wygięciu żeber, by stworzyły one coś w rodzaju skrzydeł. Bardzo krwawych, jak możecie sobie wyobrazić. Dodatkowego efektu miał dodawać świszczący dźwięk uszkodzonych płuc torturowanego, który przypominał trzepot ptasich skrzydeł.

Krwawy orzeł to brutalna tortura stosowana rzekomo przez wikingów

I choć przez wiele lat archeolodzy nie znaleźli dowodów na to, by taki rytuał faktycznie miał miejsce, to niedawno nastąpił pewien przełom w tej sprawie. Może nie taki, którego byśmy oczekiwali, bo naukowcy nadal nie dysponują konkretnymi argumentami, ale udowodnili coś innego: krwawy orzeł był wykonalny pod względem anatomicznym, a wikingowie faktycznie mogli stosować tego typu tortury.

Luke Muprhy z University of Iceland oraz Heidi Fuller i Monte Gates z Keel University skupili się na anatomicznym aspekcie tej tortury. Analizując tę kwestię w oparciu o zapiski sprzed setek, a nawet tysięcy lat i biorąc pod uwagę ówczesne możliwości, naukowcy uznali, że wikingowie faktycznie mogli w niezwykle brutalny sposób obchodzić się ze swoimi ofiarami.

Czytaj też: Kim był Człowiek z Blair Atholl? Archeolodzy na tropie zagadki

Co więcej, ważną rolę w tej kwestii mogło odgrywać podejście wikingów do honoru i obrony swojego dobrego imienia. O tym, że lubowali się w niezbyt etycznym obchodzeniem ze swoimi ofiarami niech świadczy inna historia: w X wieku na terenie szwedzkiego miasta Birka doszło do egzekucji szlachcianki. Jej ściętą głowę umieszczono następnie między ramionami, a uszkodzoną żuchwę zastąpiono… szczęką świni. Oczywiście rozcinanie pleców, wyłamywanie żeber i wyciąganie ich niczym skrzydeł stanowi jeszcze wyższy poziom brutalności, lecz zdaniem naukowców tak właśnie mogło być.