Ponoć matematyka jest tak piękna, jak sztuka, ale patrząc na ten 82-letni wzór i hipotezę z nim związaną, trudno zastąpić ból głowy zachwytem. Zwłaszcza że głowią się nad nią naukowcy z całego świata, wśród których znalazł się jeden z najlepszych matematyków naszych czasów, Terence Tao, który ostatnio wziął się za problem Collatza z 1937 roku. 

Czytaj też: Matematyk rozwiązał zagadkę, która pozostawała tajemnicą przez 64 lata

Ta z kolei wygląda tak i rzuca wyzwanie znalezienia konkretnego zbioru liczb, które nie sprowadzą się do stosownego szeregu.

W tej funkcji problemem jest to, że podane prawidłowości zachodzą kolejno wtedy, kiedy zmienna „n” jest parzysta i nieparzysta. Zabawa polega więc na tym, że  jeśli liczba jest parzysta, dzielimy ją przez 2, a jeśli liczba jest nieparzysta, mnożymy przez 3 i dodajemy 1. Tak w nieskończoność… pozorną nieskończoność, bo celem tej funkcji jest wskazanie tej liczby, która po tej zabawie w proste liczenie nie „wskaże” ostatecznie wartości 1.

Wspomniany matematyk stwierdził ostatnio, że każda liczba naturalna podstawiona za „n” prawie zawsze kończy się na szeregu 4, 2 i 1. Celem zagadki jest więc wskazanie tej liczby, której podstawienie nie zakończy się w taki sposób. Problemem jest jednak to, że szansę na znalezienie takiej liczby są tak niewielkie, że nawet Tao stwierdził, że takie kontrprzykłady hipotezy Collatza są „niezwykle rzadkie”… ale nie nieistniejące.

Tak więc matematycy wykorzystają najnowsze odkrycia Tao do rozwiązania (lub prawie rozwiązania) innych głównych problemów, ale wygląda na to, że sama hipoteza Collatz wciąż pozostanie nieobalona.

Czytaj też: Recenzja Kieszonkowców wydawnictwa Edgard

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej