WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Matematyka jest tak piękna, jak sztuka… według badań

Chociaż matematyka kojarzy się większości z nas ze złem koniecznym, które porzucamy raz na zawsze w pewnym okresie nauki, to według najnowszego badania w matematyce ukryte jest piękno. To samo, które dostrzegamy zarówno w sztuce, jak i muzyce.

Czytaj też: Zadania w Borderlands 3 nie będą zapychaczami w stylu „Idź tam, zabij to”

Do takiego wniosku doszedł profesor Stefan Steinerberger na uniwersytecie Yale, który wraz z Samuelem G.B Johnsonem opracował solidne dowody na to, że matematyka jest piękna. Oczywiście w subiektywnym ujęciu obu panów, którzy za „piękno” uznali połączenie dziewięciu elementów. Mowa dokładnie o powadze, uniwersalności, nowatorskości, głębi, przejrzystości, prostocie, elegancji, zawiłości oraz wyrafinowania. Sami na to nie wpadli, ale rozszerzyli nieco zasady przyjęte w eseju z 1940 roku pod tytułem A Mathematician’s Apology.

Polowanie na zrozumienie piękna doprowadziło go ostatecznie do wspomnianego Samuela Johnsona, obecnie asystenta profesora marketingu na uniwersytecie marketingu Bath School, którego specjalności są zupełnie inne niż Steinerbergera. Obaj zdali sobie sprawę, że pasują do siebie i postanowili przeanalizować wrażenia estetyczne w matematyce, tak jak dzieje się to w przypadku innych form, takich jak sztuka czy muzyka. Ich badanie zostało podzielone na trzy segmenty.

W pierwszym grupa badanych musiała dopasować cztery dowody matematyczne do czterech malowideł krajobrazowych w oparciu o to, jak pod względem estetycznym je znaleźli. Drugi wymagał już porównania tych samych dowodów z sonatami, a trzeci dotyczył grupy kontrolnej. Obliczając coś, co nazwali „wynikami podobieństwa”, przyjrzeli się wynikom badania i porównali je z opracowanymi wynikami. Te z kolei mówią same za siebie:

Ludzie bez profesjonalnego zaangażowania w matematykę lub sztukę mieli podobne intuicje dotyczące piękna matematyki, jak w przypadku piękna sztuki.

Czytaj też: Skonstruowanie lotniskowca jest trudne i potwierdza to ten z Chin

Źródło: Popular Mechanics