WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Amerykanie prześledzili wojnę okiem sejsmografu

Sejsmograf, czyli narzędzie służące do badania drgań skorupy ziemskiej związanych z aktywnością tektoniczną, może rejestrować również sygnały zupełnie innego pochodzenia. W naszych, polskich, warunkach, sejsmografy często reagują na przykład na tąpnięcia w chodnikach górniczych. Te czułe przyrządy mogą rejestrować też sygnały pochodzące z wyburzeń dużych dużych obiektów, a w przypadku niekorzystnego ulokowania – nawet drgania przebiegających nieopodal szyn tramwajowych.

Jak odkryli niedawno Amerykanie, są też świetnym narzędziem do śledzenia działań wojennych. I nie chodzi o wybuchy bomby atomowej, ale o zdarzenia o znacznie mniejszej skali. Badacze z Washington University przeanalizowali zapisy z sejsmografu znajdującego się w centrum Bagdadu w czasie ostatniej amerykańskiej inwazji na Irak i dalej – w czasie okupacji.

Naukowcom udało się odnaleźć zapisy drgań spowodowanych przez kilka łatwych do zidentyfikowania wydarzeń. Pierwszym takim zdarzeniem, na którego ślad natrafiono, był wybuch ostrzelanego składu amunicji z 10 października 2006 roku. Chociaż eksplozja miała miejsce 7 kilometrów od miejsca pracy sejsmografu, odczyt był bardzo wyraźny.

Amerykanie odczytali również ślady innych, mniejszych eksplozji, a nawet ślady pobliskich przelotów helikopterów. Okazało się, że dane zarejestrowane przez urządzenia są na tyle dokładne, że można na ich podstawie odróżnić poszczególne modele śmigłowców, a nawet prędkości z jakimi się poruszały.

Dzięki zakrojonym na szeroką skalę „badaniom naukowym” (jak donosił The Lancet, rezultatem było przeszło 600 tysięcy zabitych w konflikcie po samej stronie irackiej), amerykańska armia może teraz dysponować kolejnym wspaniałym narzędziem wywiadowczym – metodą pozwalającą na ocenę aktywności militarnej na podstawie odczytów sejsmograficznych. Miejmy nadzieję, że podzielą się zdobytą wiedzą z sojusznikami.

[źródło i grafika: newscientist.com]