WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Bezzałogowy okręt Sea Hunter Marynarki USA może uratować życie tysięcy

Bezzałogowy okręt Sea Hunter Marynarki USA może uratować życie tysięcy

Po raz kolejny nasz wzrok zwraca się w stronę bezzałogowych tworów do zastosowania wojskowego i tym razem mowa nie o dronach, a okrętach morskich Sea Hunter Marynarki USA. Co ciekawe, daleko im do zdalnie sterowanych niszczycieli i pogromców wrogiej floty. 

Czytaj też: Ten bezzałogowy czołg M1 Abrams nie robi sobie wiele z wrogiej linii obrony

Zapewne wyobrażacie sobie przewagę, jaką gwarantują takie bezzałogowe i zdalnie sterowane okręty w walce. Ich użycie w chwilach zagrożenia jest obarczone wyłącznie ryzykiem utraty statku, a nie całej załogi marynarzy, co sprawia, że z pozoru samobójcze wręcz misje, które mogą kompletnie odmienić los danego konfliktu, nie będą już tak rzadko podejmowane.

Teraz wojsko USA utożsamiane z etosem, który głosi, że nie porzuca się zarówno żywych, jak i zmarłych na polu bitwy, jest zapewne wręcz zapatrzone w takie bezzałogowe okręty. Zwłaszcza po doświadczeniach z II Wojny Światowej, a dokładnie z kampanii Guadalcanal, kiedy to siły marines zostały porzucone chwilowo, kiedy marynarka wycofywała się przez obawę o znacznie wyższych siłach Japonii. Finalnie powróciła, ale i tak pozostawiła piechotę samą sobie przez spory kawał czasu.

https://youtu.be/wiZU5A7T2xc

Sea Hunter może więc być kluczem do wielu tego rodzaju patowych sytuacji. Ten 140-tonowy statek o długości 40 metrów zostałby bowiem napakowany wyposażeniem, czy żywnością, aby zaryzykować podróż do odciętej od reszty piechoty. Co jednak najlepsze, przeszedł już swoje kolejne testy, kończąc swoją bezzałogową podróż z Zachodniego Wybrzeża na Hawaje.

Czytaj też: Niemiecka autostrada może pochwalić się liniami energetycznymi do napędzania ciężarówek

Źródło: Popular Mechanics