Reklama

Czy The Callisto Protocol pozbędzie się problemów przed premierą?

the callisto protocol

The Callisto Protocol dotarło już do niektórych graczy. W sieci pojawia się coraz więcej przedpremierowych materiałów z gry i twórcy zdają się ciężko pracować, aby doszlifować tytuł.

Wyciek rozgrywki The Callisto Protocol

Na YouTube znajdziemy coraz więcej materiałów z The Callisto Protocol. Produkcja jest już ogrywana przez osoby, które w różny sposób zdobyły wcześniejszy dostęp do produkcji i nie boją się publikować nagrań z rozgrywki. Poniżej zobaczyć możecie nagrania z zabawy w horrorze. Uwagę przykuwają dopracowane animacje czy po prostu świetny feeling walki, który czuć nawet bez trzymania kontrolera w ręce.

Czytaj też: Przed Marvel’s Avengers ponura przyszłość

Zobaczyć możemy też wideo prezentujące system zdrowia w grze. Nie ma tutaj jakiejś dużej filozofii – bohater leczy się poprzez wstrzykiwanie sobie tajemniczej substancji.

The Callisto Protocol od strony technologicznej

Co ciekawe, z sieci pozbyto się jednak jednego wideo, które ujawniało to, że The Callisto Protocol jeszcze nie jest gotowe od strony technologicznej. Być może pamiętacie materiał promocyjny gry, w którym bohater wrzucał wrogów do wielkiej wirówki stojącej na środku pomieszczenia?

Czytaj też: Pracownicy EA mają wolne, więc oczywiście NFS Unbound właśnie wyciekł

Wideo, którego już nie znajdziecie zdradzało, że w wersji PS5, działającej w 60 klatkach, spojrzenie na wspomnianą wirówkę zmniejszało płynność rozgrywki do bardzo niskich wartości. Nie oznacza to jednak, że gra w takim stanie trafi do graczy. Deweloperzy od tamtej pory mają w szaleńczym tempie publikować bardzo dużo aktualizacje, a gra staje się coraz lepsza na ostatniej prostej.

Warto dodać, że tego typu sytuacje nie są zbyt przyjemne dla recenzentów. Wiele dużych gier przed premierą, gdy recenzenci ogrywają już produkcje, otrzymuje masą łatek, a autorzy swoich opinii wiedzą z maili od twórców, że „zostanie to naprawione na premierę”. Jak teraz podejść do takiej sytuacji? Mieć pewność, że zostanie to naprawione, a skończy się to jak Cyberpunk 2077 na konsole poprzedniej generacji czy jednak zaryzykować skrzywdzeniem twórców, którym nie damy szansy na naprawę gry?