W cieniu niedawnego, przełomowego, szczytu klimatycznego w Paryżu w mediach poczęły się pojawiać informacje o biciu kolejnych rekordów zanieczyszczenia powietrza w Chinach. Państwo Środka od lat słynie z podchodzenia do kwestii czystości powietrza z… hmm… dużą dozą nonszalancji. Wiele osób zapewne pamięta, że przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie siedem lat temu wiele zakładów pracy w chińskiej stolicy i jej okolicach musiało urządzić sobie przymusowy przestój, żeby kibicom, sportowcom i co chyba najważniejsze, realizatorom telewizyjnym, nie przeszkadzał gęsty smog.

Jednak obecnie jest znacznie gorzej niż siedem lat temu. W samym Pekinie w tym roku po raz pierwszy w historii ogłoszono najwyższy, czerwony stopień alarmu smogowego. Normy zanieczyszczenia powietrza w wielu chińskich miastach przekroczono przeszło dwudziestokrotnie. Sytuacja jest tak zła, że być może niedługo Chińczycy zaczną przyjeżdżać do Krakowa jako do uzdrowiska. Póki co – ograniczają się do kupowania powietrza w puszkach. Nie, to nie żart.

bottled-oxygens_1024

Wielkim sukcesem na chińskim rynku pochwalić się może kanadyjska firma Vitality Air sprzedająca puszki po 10 litrów czystego tlenu lub 7,7 litra powietrza znad jeziora Louise, leżącego w Parku Narodowym Banff w Albercie. Porcje, starczające odpowiednio na 200 i 150 wdechów, kosztują po 22,95 dolara. Według producenta świeże powietrze ma pomagać na kaca, osłabiać symptomy przepracowania, czy pomagać w przygotowaniach do egzaminów. Na szczęście Kanadyjczycy mają na tyle rozsądku, żeby zastrzegać, że powietrze z tamtejszego wygwizdowa nie leczy ani nie zapobiega chorobom.

Vitality Air chętnie podaje, że w ciągu czterech dni od chińskiej premiery wyprzedano całą dostawę, zaś spragnione czystego powietrza masy pracujące czekają w napięciu na kolejną. Kiedy jednak bliżej przyjrzeć się rozdmuchanej przez media internetowe sprawie, okazuje się, że w pierwszej wyprzedanej dostawie znajdowało się zaledwie 400 puszek produktu. Przeliczając to na liczbę mieszkańców – to tak, jakby w Polsce udało się ich sprzedać dwanaście.

Chociaż problem zanieczyszczenia powietrza w Chinach jest bardzo poważny, to wygląda na to, że mieszkańcy tego najludniejszego kraju świata nie dali się zwariować. Rzeczywiście, kupują zapuszkowane powietrze z Kanady, jednak jego ilość sugeruje, że trafia albo do nielicznych osób z zaburzeniami psychicznymi albo stanowi niszowy „śmieszny prezent” nawiązujący do „aktualnych wydarzeń”. Ta ostatnia możliwość nie powinna dziwić. Producent, jak sam przyznaje, zaczął swoją zabawę z produktem, wystawiając kiedyś dla żartu na aukcji internetowej worek powietrza.

[źródło i grafika: sciencealert.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej