WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

W czym tkwi sukces Quebonafide?

Niedawno, po premierze teledysku do utworu „Euforia”, który uważam za najlepszy utwór w tym roku, w sieci pojawił się kolejny klip, w którym możemy zobaczyć i usłyszeć Quebonafide. Nie będę opisywał samego utworu, możecie go sami sprawdzić, do czego gorąco zachęcam. Ten kawałek skłonił mnie do rozmyślań dotyczących Quebo.

Jeszcze niedawno nie był aż tak znany. Szczerzę mówiąc dowiedziałem się o nim dopiero jakieś 3 miesiące temu, choć wcześniej już słyszałem, że ktoś taki dobrze sobie poradził z nową płytą. Nie interesowałem się nim do czasu aż nagrał z Eripe wspólny album pt. „Płyta roku”. Nawet mi się spodobała ale głównie ze względu na Eripe, którego cenię już od dłuższego czasu. Quebonafide zainteresował mnie na tyle, by sprawdzić jego solowe kawałki.

No i tak poznałem całą jego twórczość. Spodobał mi się jego styl i flow. Ale przede wszystkim jego podejście do rapu. Głównie widać to w tekstach, choć nie tylko. Innymi raperami podobnymi do niego są Buka i L.U.C. Uwielbiam takie podejście z humorem. Mam już dosyć tych wszystkich narzekań, prawień i smutnych utworów. W większości rap skupia się właśnie na takim przekaże, który już dawno mi się przejadł. Najpopularniejszym wyjątkiem jest chyba skład Pięć Dwa, którzy od początku mieli świetne teksty i podejście. Nawet dzisiaj trzymają poziom o czym świadczy rewelacyjny album „N.E.O.”.

Jeśli skupimy się właśnie na tym humorystycznym podejściu i dystansie do wszystkiego, to Quebonafide jest ideałem. Przypomina mi to trochę skład Patokalipsa, ale oni ciągle mówią o tym wprost. Tutaj wygląda to naturalniej i lepiej. Najbardziej w Quebo podoba mi się jego pojawienie na polskiej scenie. Wielu uznanych raperów męczy się i piszą szczere teksty o życiu. Ich droga ku popularności była długa i trudna. A tu pojawia się Q i zjada większość sceny jedną zwrotką. Jest jeszcze młody i widać, że się tym bawi. Dla niego jest to naturalne i co można zauważyć w każdym wersie. Śmieje się z polskiej sceny i chwali się swoim sukcesem.

Wydaje mi się, że Quebonafide jest jednym z niewielu raperów, który pasuje do amerykańskiego stylu rapowania. Nawija o wszystkim i każdy jego tekst, nawet najgłupszy, potrafi zaciekawić i się spodobać. Większość jego kawałków jest szybka i mocna, jednak próbuje swoich sił także na spokojniejszych bitach. Przy utworze „Pareidolia” można się zrelaksować i rozkoszować tekstem, który daje dużo do myślenia.

Podoba mi się też to, że często nawiązuje do gier i filmów. Nie tylko przy użyciu popularnych hashtagów, ale i całych wersów. W utworze „Lara Croft”, w którym znajdziemy masę odwołań do gier, albo „Blockbuster”, gdzie Quebo i Tomb często wspominają o filmach i aktorach. Jest nawet kawałek zatytułowany „Avengers”, w którym razem z Eripe rapują o postaciach z komiksów.

Quebonafide sporo już namieszał na polskiej scenie, a dopiero się rozkręca. Już niedługo pojawi się jego nowy album zatytułowany „Ezoteryka” i jeśli wszystkie jego płyty będą trzymać taki poziom to zdecydowanie będzie on jednym z lepszych raperów w Polsce. Jeszcze lepiej gdyby był progres i eksperymentowałby z różnymi stylami. Na pewno będę uważnie śledził jego karierę, bo myślę, że jeszcze sporo namiesza.