Indyjska armia wywołała lawinę żartów po serii tweetów o Yetim. Miały one na celu wskazanie niepodważalnych dowodów na to, że postać ta w rzeczywistości istnieje.

Co ciekawe, armia nie dała żadnych wskazówek na to, że żartuje. Urzędnicy powiedzieli wręcz, że dowody są przekazywane ekspertom, które mają je ocenić.

Czytaj też: Nowy kuzyn tyrannosaurusa rexa odkryty

Yeti to stary mit pochodzący od osób, które od zawsze mieszkały w Himalajach. Nazwa pochodzi od brytyjskich alpinistów, którzy zdobywali Mount Everest. Twierdzili oni, że widzieli na górze ogromne odciski stóp. W późniejszych czasach co jakiś czas widoczne były takie odciski, ale żadna z obserwacji nie przyniosła skutku. Co więcej, najsłynniejsza fotografia śladów okazała się fałszywa.

W 2011 roku znaleziono kości, które przypisano Yeti. Po badaniach okazało się jednak, że należała ona do zmarłego człowieka. Nowe zdjęcia zamieszczane przez armię indyjską również nie są wystarczającym dowodem. Ukazują one ślady, który biorąc pod uwagę roztopienia śniegu, mogło zostawić jakieś zwierzę.

Nie zdziwcie się więc, jak eksperci wskażą odpowiedni gatunek zwierzęcia, który zostawił ślady. Możliwe też, że cała sprawa pozostanie niewyjaśniona. A co Wy sądzicie o tym mitycznym stworzeniu? Czy według Was są jakieś szanse, że jest to prawda?

Czytaj też: Pojedyncza kość może kompletnie zmienić historię ludzkości

Źródło: Livescience

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!