Nie bójmy się elektrycznych samochodów, bo na nich zarobimy

elektryczne samochody, EV, przyszłość EV, motoryzacja,

Dziś nie będzie o tym, jak ważne dla środowiska są elektryczne pojazdy, ani o kontrowersjach związanych z ich „prawdziwą” bezemisyjną naturą. Dziś o tym, co elektryczna przyszłość zaoferuje nam pod kątem zarobków. 

Wprawdzie smutne jest to, że od powszechnych EV na drogach dzieli nas dobre kilkanaście, a pewnie i kilkadziesiąt lat, ale na szczęście obecnie mamy przyjemność obserwować zmiany w świecie motoryzacji. Zmiany oraz nowe możliwości związane z samochodami, o których nie śniło się nawet pisarzom sci-fi i najbardziej doświadczonym inwestorom. Elektryczna przyszłość może bowiem okazać się dla każdego z nas świetnym biznesem. 

Sam nie będę jednak bawił się w wymyślanie rzeczy niestworzonych, bo oprę się na najciekawszych wiadomościach w tym segmencie, które docierały do nas w ostatnich miesiącach. Zacznę może od tej najbardziej obiecującej, a więc wizji, w której to nasze elektryczne, autonomiczne samochody, będą zarabiać same za siebie. 

Reklama

Autonomiczne samochody jako taksówki

Wszystko zaczęło się od tego, kiedy Elon Musk wyjawił rolę tajemniczej kamery w Modelu 3 Tesli

Musk wspomniał o niczym innym, jak o usłudze dzielenia się pojazdami, która będzie wykorzystywać pojazdy elektryczne firmy oraz ich autopilota. Wyobrażacie to sobie? Wracacie do domu z pracy, a Wasz samochód zamiast pozostawać na parkingu lub w garażu, odjeżdża sobie, aby pełnić rolę autonomicznej taksówki i zarabiać w formie usługi pokroju Ubera. 

Jeśli z kolei zastanawia Was rola wspomnianej kamery w tym projekcie, to obecnie nie działa ona w Modelach 3. Jest przy tym skierowana wprost na kierowcę i pasażerów, a w przyszłości (wraz z premierą tego systemu) zostanie aktywowana aktualizacją systemu i będzie monitorować zachowanie klientów autonomicznej Tesli. Jeśli ktoś coś popsuje, to jego zidentyfikowanie nie będzie trudne. 

Zarobicie nawet na podjeździe

Umówmy się, że tryb autonomicznej taksówki jest jeszcze odległy, ale na szczęście znacznie bliżej nas jest coś zupełnie innego. Wprawdzie powiązanego z elektrycznymi samochodami, ale sprowadzającego się wyłącznie do naszej posesji. Pomysł ten znalazłem niedawno w Wielkiej Brytanii, a dokładniej mówiąc, na stronie YourParkingSpace.co.uk. Tam możecie zarezerwować miejsce parkingowe na prywatnym podjeździe, o ile jego właściciel wyraził na to zgodę. 

Za sam postój należy się oczywiście zapłata, ale coraz więcej ludzi w Wielkiej Brytanii zaczęło oferować dosyć specjalne miejsca (jest ich ponad 3775), bo wyposażone w stacje ładujące. W tych miejscach kierowcy elektrycznych samochodów mogą nie tylko parkować, ale też ładować swoje pojazdy. Takie miejsce staje się atrakcyjniejsze samo z siebie, ale dodatkowo zarabia na siebie ładowarką. Obecnie na wspomnianej stronie właściciele powiększają cenę zużytego prądu o średnio 12%. Ktoś załaduje za 10 dolców? Wtedy zarobią 1,2$. Proste? Proste, a jakie genialne. 

Niestety to wszystkie racjonalne pomysły na zarabianie na elektrycznych samochodach, które udało mi się znaleźć i w których stronę czyni się już odpowiednie kroki. Dlatego, jeśli coś pominąłem, to śmiało dajcie o tym znać w komentarzach poniżej i nie bójcie się nawet wymyślać czegoś na własną rękę. Wizja zarabiających dla nas rzeczy jest bowiem zawsze kusząca przez zawsze kuszący “pasywny dochód”. 

Wyobraźcie sobie, że dorobiliście się podjazdu dla dwóch samochodów i zamontowaliście ładowarkę z dwoma złączami. Sami oczywiście parkingu nie potrzebujecie, bo samochody po naładowaniu w środku nocy ruszają w trasę, kiedy to jesteście w domu, czy w pracy. Z kolei godziny wypożyczania parkingu ustawiacie tak, aby Wasze powracające do domu cacka znalazły tam miejsce. Jedyny problem? Potrzeba nieoczekiwanego wyjazdu, ale i na niego znajdzie się rozwiązanie – zamówienie samochodu kogoś innego! 

Wyzwania przed elektryczną przyszłością

Zanim to oczywiście nastąpi, będziemy musieli doczekać się dalszych rewolucji w zakresie motoryzacji oraz ogólnej technologii. Pomijając dokładniejsze czujniki i potężniejsze komputery pokładowe zarządzające autopilotami, równie ważną kwestię stanowi łączność. Tą z kolei utożsamiamy obecnie z siecią 5G, następcą 4G, a więc superszybkim protokołem komunikacyjnym, który może odegrać kluczową rolę m.in. w przypadku trybu autonomicznego i systemów bezpieczeństwa w samochodach.

Jedną z największych zalet 5G jest jej niewielkie opóźnienie. Podczas gdy reakcję człowieka szacuje się na około 200 milisekund, a opóźnienie 4G wynosi 20 ms, 5G sprowadzi ten czas do zaledwie od 1 do 5 milisekund. To z kolei gwarantuje szybszą reakcję i w rezultacie albo zniwelowanie szansy na wypadek, albo znaczne zmniejszenie jego złych skutków. Jednak bezpieczeństwo, to nie wszystko. 

Sieć 5G może rozwinąć również to, co utożsamiamy z Cyberpunkiem, a mianowicie komunikację między pojazdami, a otaczającą je infrastrukturą drogową (tak zwana technologia V2X). Dzięki temu albo autopilot, albo kierowca będą mogli przygotować się na coś niespodziewanego, co byłoby niemożliwe do zauważenia z perspektywy człowieka. 

Przykładem tego może być system GLOSA, który był owocem badań nad Komunikacją Pojazdu z Infrastrukturą (Vehicle-to-infrastructure) za 20 milionów funtów. 

Udzieliła się w nim spółka Jaguar Land Rover, chcąc być częścią nowatorskiego sposobu na zaoszczędzenie czasu i pieniędzy kierowców. GLOSA instruuje bowiem kierowców tak, aby ci nie musieli przejmować się sygnalizacją świetlną. Przynajmniej w teorii, bo używając danych z drogową infrastruktury, GPSa i akcelerometru, wskazuje zielone pole na prędkościomierzu, w którym utrzymanie się zagwarantuje Wam dojechanie do skrzyżowania akurat na zielone światło. 

Inne zastosowanie sieci 5G i związanych z nią technologii sprowadzi się również do komunikacji między pojazdami. Jednak musimy spojrzeć prawdzie w oczy i rozumieć, że 

wprowadzenie inteligentnych i autonomicznych funkcji opartych na technologii 5G zajmie trochę czasu, bo nie pstrykniemy palcami, żeby na drogach zaczęły jeździć tylko nowoczesne i zaawansowane technologicznie modele. Dlatego właśnie tę przepaść uzupełni tradycyjny zestaw czujników, który umożliwi systemom identyfikację i śledzenie starszych pojazdów. To z kolei wymaga przesyłania ogromu danych i voila, tutaj wchodzi sieć 5G, która jest 100 razy szybsza od 4G.