WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test obudowy Enermax Makashi MK50

Test obudowy Enermax Makashi MK50

Enermax wraz z początkiem roku wprowadził do oferty kilka ciekawych produktów. Wśród nich z pewnością wyróżnia się obudowa Makashi MK50.

Obudowa zapakowana jest w klasyczny karton. Wraz z nią otrzymujemy opaski zaciskowe, opaski na rzepy, instrukcję i zestaw śrubek. Dodatki niczym więc nie zaskakują.

Obudowa ma wymiary 451 x 212 x 495 mm i waży 6,8 kg. Zmieszczą się w niej płyty mini ITX, micro ATX, AT i E-ATX. W szczególności obsługa tych ostatnich jest sporym plusem. Enermax Makashi MK50 dostępny jest tylko w testowanej wersji.

Enermax Makashi MK50 wygląda dobrze. Przedni pasek ARGB wraz z dolnym podświetleniem może się podobać. Pasek można podłączyć do złącza ARGB 5V na płycie głównej i sterować oprogramowaniem. Wadą przedniego panelu jest jednak budowa – jest on cały z tworzywa sztucznego i jedyny otwór znajduje się na samym spodzie. Nie jest on ofiltrowany i raczej nie wróży to dobrze odnośnie przepływu powietrza. Szkoda, że producent nie zastosował otworów po bokach przedniego panelu.

Z przodu zmieścicie do trzech wentylatorów 120 mm. Nie ma tutaj miejsca na śmigła 140 mm, ani też żaden wentylator nie znajduje się w zestawie.

Na górze znajduje się miejsce na trzy wentylatory 120 mm lub dwa 140 mm. Nad nimi jest filtr przeciwkurzowy mocowany na magnes. Blisko przodu producent umieścił panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są dwa złącza USB 2.0, jedno USB 3.2 Gen 1, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Szkoda, że nie ma większej ilości złączy USB 3.2 Gen 1 – jedno może być zbyt małą ilością. Oprócz tego mamy do dyspozycji przycisk startu i do zmiany podświetlenia.

Lewy bok to szkło hartowane a prawy do dosyć cienka blacha. Oba boki są standardowo mocowane na szybkośrubki, więc tutaj nie ma żadnych zaskoczeń.

Enermax Makashi MK50 stoi na czterech nóżkach z antypoślizgowym wyłożeniem. Cały spód jest też ofiltrowany. Szkoda jednak, że nie ma rączki ułatwiającej demontaż filtra. Tak to trzeba przewrócić obudowę na bok, aby zdjąć filtr, a potem go zamontować.

Tył jest standardowy. Jest tutaj jeden 120 mm wentylator o prędkości 1200 RPM oraz siedem zaślepek PCI. Niestety tylko jedna jest mocowana na śrubki, reszta jest wyłamywanych.

Wnętrze bardzo mocno przypomina konkurencyjne obudowy. Standardowo obecna jest piwnica z otworami na kable oraz wycięciem na przednią chłodnicę. W miejscu montażu płyty obecny jest spory otwór, który ułatwi montaż chłodzenia bez konieczności demontażu płyty.

System zarządzania okablowaniem jest dobry. Obudowa ma otwory dostosowane do mniejszych płyt jak i do płyty E-ATX. Także nad płytą są otwory do przeciągnięcia okablowania. Szkoda jednak, że nie są one troszkę większe i szersze. Z tyłu jest ok. 20 mm wolnej przestrzeni, więc całkiem sporo. Są też miejsca na opaski zaciskowe. Za to nie ma w ogóle miejsca na opaski na rzepy, więc nie wiem po co są one dołączane do zestawu.

Po prawej stronie od płyty zmieścicie do trzech dysków 2,5 cala, dodatkowe miejsce na niego jest też z tyłu. Kolejne dwa miejsca na dyski 2,5/3,5 cala są w koszyku w piwnicy. Enermax Makashi MK50 zmieści też karty graficzne o długości do 410 mm czy chłodzenia procesora o wysokości do 160 mm.

W piwnicy standardowo jest miejsce na zasilacz. Jego długość może wynosić 180 mm lub 200 mm po przesunięciu koszyka na dysku bliżej przodu obudowy. Zasilacz stawiany jest na nóżkach z antywibracyjnym wyłożeniem. Tak jak wspomniałem, w koszyku na dyski zmieścicie dwa dyski 2,5/3,5 cala. Te większe montowane są beznarzędziowo.

Na przodzie Enermax Makashi MK50 znajduje się miejsce na 240/360 mm chłodnicę. Na górze jest miejsce na chłodnicę 240/280/360 mm a z tyłu na 120 mm.

Montaż przebiegł bez większych problemów. Rzeczywiście otwory na kable nad płytą główną mogłyby być trochę większe – może to przeszkadzać w szczególności przy montażu chłodnicy na górze. Podobna sprawa jest z otworami pod płytą – tutaj również widać minimalizm. Poza tym montaż przebiega całkowicie normalnie. Nie ma też problemów z ułożeniem okablowania z tyłu – jest sporo miejsca, więc łatwo można sobie z tym poradzić.

Metodologia:

  1. Wentylator na procesorze ustawiłem na 100% maksymalnych obrotów.
  2. Wentylatory na karcie graficznej ustawiłem na 55% maksymalnych obrotów.
  3. Głośność zmierzyłem przy zamkniętej obudowie z odległości 20 cm od środka lewego boku – tło wynosiło 33 dBA.
  4. Testy obciążenia przeprowadziłem za pomocą OCCT Linpack + FurMark + CrystalDiskMark – temperatura otoczenia to 22°C.
  5. Temperatury to maksymalne wartości uzyskane podczas testów.
Platforma testowa
Procesor
AMD Ryzen 5 2600X @ 3,8 GHz
Chłodzenie
SilentiumPC Fera 3 RGB
Pasta
Noctua NT-H1
Karta graficzna
Gigabyte GeForce GTX 1660 Ti Gaming OC
Pamięć RAM
Team Group T-Force Vulcan Z 8GB 3000 MHz CL16
M.2
LiteOn MU X1 256 GB
M.2
LiteOn MU X1 256 GB
Zasilacz
SilentiumPC Supremo FM2 Gold 750W
Monitor
Acer Predator XB271HU Abmiprz

Testy Enermax Makashi MK50

Wyniki są zaskakująco dobre. W szczególności temperatura procesora jest znacznie niższa od obudowy SilverStone również z jednym wentylatorem. Ale jak to jest możliwe, skoro cały przód Enermax Makashi MK50 jest zabudowany i jest tylko mały otwór na dole?

Okazuje się, że Enermax najpewniej całkowicie nieświadomie (na stronie producenta podany jest klasyczny obieg powietrza) odwrócił obieg powietrza. Wentylatory zaciągają je z góry obudowy, z miejsca blisko samego przodu. Prym wiedzie w tym wentylator na chłodzeniu procesora, stąd niska temperatura w testach. Aby to potwierdzić, sprawdziłem przepływ powietrza anemometrem. Wykrywał on ruch powietrza na poziomie 0,42 m/s właśnie na górze, blisko przodu obudowy. W miejscach takich jak góra obudowy, ale blisko tyłu czy otwór na spodzie przedniego panelu, był on bliski zera albo niewykrywalny dla urządzenia pomiarowego. Skutkuje to właśnie niskimi temperaturami w testowanej konfiguracji (wentylator na procesorze zaciąga świeże powietrze z zewnątrz obudowy), ale mam spore obawy, jeśli na górze znajdzie się AiO czy na przodzie będą wentylatory. Walka z tym naturalnym dla tej obudowy obiegiem powietrza może mieć negatywny skutek co trzeba mieć na uwadze. Niestety zabudowany przód wywraca obieg powietrza do góry nogami, co niby daje pozytywny skutek, ale stwarza problemy przy chęci rozbudowania zestawu o AiO czy dodatkowe wentylatory.

Podsumowanie testu Enermax Makashi MK50

Enermax Makashi MK50 kosztuje ok. 280 zł. Jest to na pewno ciekawa obudowa, która może się podobać. Przedni pasek ARGB z podświetleniem dolnej części obudowy wygląda nieźle. Można nim sterować za pomocą przycisku na obudowie lub zsynchronizować z płytą główną. Boczne okno pozwala też na zajrzenie do wnętrza komputera, co również jest ciekawą opcją.

W Enermax Makashi MK50 zmieścicie spore podzespoły i nie ma też problemów z montażem chłodnicy. System zarządzania okablowaniem jest dobry, choć otwory nad i pod płytą główną mogłyby być większe. Obudowa ma filtry na górze i na spodzie, niestety z przodu żadnego. Sam przedni panel też jest kontrowersyjny – jego całkowite zabudowanie, z małym otworem na dole powoduje całkowitą zmianę obiegu powietrza. Przy braku zamontowanej chłodnicy czy wentylatorów na górze to się sprawdza, ale mam obawy, jeśli w obudowie znajdzie się więcej śmigieł. Zabudowany przedni panel jest z pewnością ogromnym minusem obudowy. Poza tym jej wadą są jeszcze wyłamywane zaślepki PCI czy tylko jedno złącze USB 3.0 na przednim panelu.

Testowana obudowa może się podobać i powinna się sprawdzić w przypadku średniej klasy zestawu komputerowego. Szkoda jednak, że producent nie pomyślał o innym wykonaniu przedniego panelu – wtedy otrzymalibyśmy naprawdę bardzo dobry produkt. Tak jest on warty rozważenia, ale z pewnością nie jest on idealny.

Zdjęcia wykonałem za pomocą smartfona Oppo Reno 2.