Epic Games wymusza zamknięcie strony, która dotyczyła przecieków z Fortnite. Co było powodem takiej decyzji?

Epic Games stale walczy z oszustami, którzy chcą zdobyć przewagę w Fortnite. Słyszeliśmy już kiedyś o sprawie, w której Epic wysłał pozew przeciwko jednemu z oszukujących graczy, a ten okazał się być czternastolatkiem. Jak widać, firma nie zamierza się z nikim cackać i chroni swojej gry przed zalewem nielegalnych narzędzi. Teraz jednak dowiedzieliśmy się, że producent wymusił na kolejnym nastolatku zamknięcie jego strony.

Autor FNBRLeaks był zmuszony do usunięcia wszystkich informacji o Fortnite „nieautoryzowanych przez Epic”. FNBRLeaks to nie tylko strona internetowa, młodzieniec rozbudował swoją społeczność na Discordzie, Instagramie, YouTubie, GitHubie oraz Twitterze. W związku z tym jego praca przestała mieć sens, ponieważ informowanie o niezapowiedzianej jeszcze zawartości było głównym celem strony. Czy Epic Gamas naprawdę tak bardzo przeszkadzało to, że gracze stosują data-mining? Okazuje się, że chodzi o coś zupełnie innego. Przedstawiciel firmy poinformował, że na stronie FNBRLeaks wyświetlane były reklamy, które promowały narzędzia do oszukiwania w grze. W takim razie, po co zażądano usunięcia materiałów niezwiązanych z oszukiwaniem? Oj Epic, coś kręcisz.

Czytaj też: Technologia ATLAS ma zmieść pozostałe gry surwiwalowe

Źródło: kotaku.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej