Od czasu do czasu dociera do nas informacja o usuniętych kontach z serwisów społecznościowych, które były po prostu fałszywe, założone na fikcyjne dane. Po co i dlaczego to się komuś opłaca? O tym już zaraz, ale niestety zmartwię Was, bo z solidnych powodów wygląda na to, że fikcyjne konta w portalach społecznościowych nigdy nie znikną.

Czytaj też: Jak dzisiaj ma się Netflix w Polsce?

Mowa nie tylko o kontach na Facebooku, ale też Twitterze, LinkedIn, czy Instagramie, z którymi właściciele nieustannie walczą. Eksperci jednak twierdzą, że jest to walka „na pokaz”, bo firmy takie jak Facebook tak naprawdę nie mają nic przeciwko fikcyjnym kontom. Te bowiem powiększają bazę użytkowników, a powiększająca się baza użytkowników, to dobry znak dla portali, a przede wszystkim inwestorów.

Podobno nawet 50% wszystkich aktywnych użytkowników Facebooka jest fałszywych, a serwis niespecjalnie chcę się tym zajmować. LinkedIn na przykład wyjawił, że od stycznia do czerwca albo usunął, albo nie doprowadził do stworzenia 21,6 miliona fałszywych kont. Te nie są tylko  ryzykiem spamu, ale również są niezbędne do rozpowszechniania dezinformacji lub propagandy. Jak twierdzi Brian Keegan, profesor nadzwyczajny na Wydziale Informacji Naukowej:

„To nie jest nawet problem z doświadczeniem użytkownika, ani nawet problem integralności platformy, ale problem bezpieczeństwa cybernetycznego i bezpieczeństwa narodowego.

Kogo to jednak obchodzi w czasach, w których to cyferki mają się zgadzać? Na pewno nie właścicieli platform.

Czytaj też: Smartfonowe półcyborgi

Źródło: Digital Trends

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej