Reklama

Grypa vs. COVID-19 – co jest gorsze?

Od momentu pierwszych zachorowań na COVID-19, w mediach zaczęły pojawiać się doniesienia, że koronawirus z Wuhan tak naprawdę nie jest groźniejszy od grypy sezonowej. Jak jest naprawdę?

SARS-CoV-2, czyli koronawirus z Wuhan, wywołujący COVID-19, jest z nami dopiero od kilku miesięcy. Wirus prawdopodobnie wcześniej przenosił się między zwierzętami, ale coś sprawiło, że w końcu przeskoczył na człowieka. Nie wiadomo, czy dopomogła mutacja jednego z wirusowych białek, czy osłabiony układ odpornościowy “pacjenta zero”. Z kolei grypa sezonowa jest z nami już od bardzo dawna. Według CDC w samych Stanach Zjednoczonych grypa doprowadziła do ok. 32 mln zachorowań, 310 000 hospitalizacji i 18 000 zgonów. Czy te suche statystyki oznaczają, że grypa jest groźniejsza od koronawirusa?

Symptomy

Pomimo że naukowcy całkiem dobrze poznali wirusa grypy i badają go od dziesięcioleci, wciąż potrafi nas zaskoczyć. Natomiast na temat SARS-CoV-2 wciąż wiemy niewiele – jeszcze 4 miesiące temu nikt nie miał pojęcia, że taki patogen istnieje. To oznacza, że choroba wywoływana przez koronawirusa jest dosłownie “czystą kartą”. Trudno nam przewidywać, do ilu zachorowań doprowadzi i ile ofiar spowoduje.

Pomimo zachorowalności i umieralności na grypę, istnieje pewność… sezonowości grypy. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że na przełomie marca i kwietnia liczba przypadków zachorowań na grypę spadnie. Dzięki temu można dość dokładnie ocenić, jaki jest zasięg hospitalizacji i poziom śmiertelności. Problem z COVID-19 jest taki, że nic nie wiemy.

dr Anthony Fauci, dyrektor National Institute of Allergy and Infectious Diseases

Naukowcy prześcigają się, aby dowiedzieć się więcej na temat COVID-19, a także wirusa SARS-CoV-2, który wywołuje chorobę. Już teraz, na wielu płaszczyznach można dokonywać porównań z wirusem grypy. Weźmy choćby symptomy i nasilenie choroby. Zarówno sezonowy wirus grypy (zarówno podtyp A, jak i B), jak i COVID-19, są wirusami zakaźnymi, które wywołują choroby układu oddechowego.

Typowe objawy grypy to gorączka, kaszel, ból gardła, bóle mięśni, bóle głowy, katar lub zatkany nos, zmęczenie, a czasem wymioty i biegunka. Objawy grypy często pojawiają się nagle. Większość osób, które zachorują na grypę sezonową, wyzdrowieje w ciągu dwóch tygodni. Ale u niektórych osob grypa powoduje komplikacje, takie jak zapalenie płuc. W tym sezonie u ok. 1%  Amerykanów wystąpiły objawy na tyle ostre, by była konieczna hospitalizacja. To wskaźnik podobny do poprzedniego sezonu.

Sezon grypowy w pełni

W przypadku COVID-19 lekarze wciąż próbują zrozumieć pełne spektrum objawów choroby i jej nasilenia. Odnotowane symptomy u pacjentów różniły się w zależności od wystąpienia łagodnej i ciężkiej postaci choroby – mogą obejmować gorączkę, kaszel i duszności. 

Badania hospitalizowanych pacjentów wykazały, że u ok. 83-98% występuje gorączka, 76-82% suchy kaszel, a u 11-44% zmęczenie i bóle mięśniowe. Zgłaszano inne objawy, takie jak bóle głowy, ból gardła, ból brzucha i biegunkę, ale znacznie rzadziej od trzech kluczowych wymienionych na początku. Wydaje się, że właśnie takie są podstawowe symptomy choroby.

W niedawnym badaniu, uznawanym za największą dotychczasową pracę dotyczącą COVID-19, naukowcy z Chińskiego CDC przeanalizowali 44 672 potwierdzonych przypadków zachorowań w Chinach w okresie 31.12.2019-11.02.2020 r. Z tych przypadków 80,9% uznano za łagodne, 13,8% za ciężkie, a 4,7% za krytyczne. Tych ostatnich było dokładnie 2087 i dotyczyły pacjentów, u których występowała niewydolność oddechowa, wstrząs septyczny lub dysfunkcja wielu narządów. Stanowiło to bezpośrednie zagrożenie życia.

Ponieważ wirus grypy i SARS-CoV-2 dają podobne objawy, WHO i inne organizacje zdrowia publicznego na świecie, mogą mieć problemy w odróżnieniu wywoływanych przez nie chorób. Analiza samych symptomów choroby to za mało, dlatego tak istotne są specjalistyczne testy.

Śmiertelność

Według powszechnie dostępnych danych, śmiertelność spowodowana grypą sezonową w Stanach Zjednoczonych wynosi ok. 0,1%. Śmiertelność w przypadku COVID-19 wydaje się być wyższa.

W badaniu opublikowanym przez Chińskie CDC wynika, że śmiertelność z powodu COVID-19 to obecnie ok. 2,3% w Chinach kontynentalnych. Inne badania z udziałem ok. 1100 hospitalizowanych pacjentów w Chinach wykazało, że ogólna śmiertelność jest nieco niższa i waha się w granicach 1,3-1,4%. 

Szczepionki na SARS-CoV-2 wciąż nie ma

Nie jest tajemnicą, że śmiertelność w przypadku COVID-19 różni się między innymi w różnych rejonach świata i wieku danej osoby. W prowincji Hubei, epicentrum epidemii, wskaźnik śmiertelność wyniósł 2,9%, a w innych prowincjach Chin “zaledwie” 0,4%. Najbardziej zagrożone są osoby starsze. Śmiertelność wzrasta do 14,8% wśród osób w wieku powyżej 80. roku życia, a wśród osób w wieku 70-79 lat wskaźnik śmiertelności COVID-19 w Chinach wynosi ok. 8%. Z kolei dla osób w wieku 10-39 lat to tylko 0,2%, czyli rejony śmiertelności sezonowej grypy. Nie stwierdzono zgonów u dzieci poniżej 9. roku życia.

Chociaż śmiertelność COVID-19 będzie można ocenić dopiero z perspektywy czasu, wydaje się, że jest ona wyższa niż w przypadku grypy sezonowej.

Ryzyko infekcji i potencjalna pandemia

Miarą, którą naukowcy używają do ustalenia, jak łatwo rozprzestrzenia się wirus, jest tzw. współczynnik R0, czyli średnią liczbę osób, które zakaża jedna chora osoba. Obecnie R0 dla SARS-CoV-2 szacuje się na ok. 2,2, co oznacza, że jedna chora osoba zaraża średnio 2,2 inne. Dla porównania, R0 grypy sezonowej to 1,3.

Noszenie maseczek ma sens, ale tylko, gdy jesteśmy chorzy

Warto jednak wspomnieć, że współczynnik R0 nie jest liczbą stałą. Szacunki mogą różnić się w zależności od lokalizacji i od takich czynników, jak częstość kontaktów międzyludzkich oraz wysiłków podejmowanych w celu rozprzestrzeniania się wirusów. 

Ważne, by pamiętać, że grypa sezonowa, która co roku wywołuje epidemie, nie doprowadziła do pandemii. Tak było w 2009 r. w związku z pandemią świńskiej grypy, która według szacunków CDC, zabiła od 151 000 do 575 000 osób na całym świecie. Obecnie nie odnotowujemy pandemii grypy. Podobnie zresztą jak i COVID-19. Choroba ta jest faktycznym “zagrożeniem zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym”, ale eksperci nadal nie mówią o pandemii. SARS-CoV-2 ma jednak potencjał, by taką pandemię wywołać.