Kto by pomyślał, że to właśnie firma znana z tworzenia motocykli dla prawdziwych twardzieli, postanowiła wprowadzić na rynek pierwszy elektryczny odpowiednik demona szos? Fanatycy dwuśladowców pewnie zaciskają pięść czytając ten post, ale pora wyzbyć się konserwatywnego myślenia. Benzyna i ropa to przestarzałe paliwo. Opinia, którą chełpią się „prawdziwi” mężczyzn mówi, iż wszystkie pojazdy charakteryzujące się brakiem ryku silnika i zapachu benzyny są dla „bab i homoseksualistów”. Powtarzają te słowa dokładnie ci sami Panowie, którzy otwierają piwo oglądając telewizję na zasilanym przez energię elektryczną telewizorze. Do czego zmierzam? W świecie motoryzacji nie było postępu od około 150 lat. Wyobrażacie sobie, aby wasz telewizor działał napędzany silnikiem spalinowy tylko dlatego, że Wasi dziadkowie byli konserwatywnie nastawienia do świata? Jest to dość mocna hiperbola, ale idealnie ukazuje wady takiej mentalności. Zanim kontynuuje swoje przemyślenia, dam Wam zapoznać się ze wspomnianym w tytule elektrycznym Harleyem.

Projekt „The LiveWire Experiance” ma na celu oswoić ludzi z wizją elektrycznego dwuśladowca i zebrać ich opinie na jego temat. Będzie on testowany przez 30 dni w 27 miastach Stanów Zjednoczonych. Motocykl prezentuje się naprawdę wspaniale. Zarówno estetycznie jak i pod względem wydajności. Osiąga on setkę w ciągu 4 sekund! Teraz to od konsumentów zależy, czy zostaniemy w epoce kamienia łupanego, czy pójdziemy o krok dalej. To my blokujemy produkcję elektrycznych pojazdów nie przejawiając specjalnej chęci do posiadani ich. Dzisiaj odstrasza jeszcze cena, ale w roku 2017, Tesla Motors – producent pierwszego superwydajnego elektrycznego samochodu, wprowadzi na rynek model w zasięgu cenowym portfela średniej klasy obywatela. Gdyby tego była mało, to Elon Musk – właściciel Tesla Motors, oznajmił, iż inne firmy mogą korzystać z rozwiązań zastosowanych w jego samochodach. Nikt nie musi się bać potencjalnej sprawy w sądzie. Elon to człowiek, która odda część zysku tylko po to, aby rozpowszechnić ideę elektrycznych pojazdów. Przyszłość będzie świetlana jeżeli tylko zmienimy nastawienie do tego typu maszyn.

Oczywiście wzrost sprzedaży samochodów „na prąd” rozjuszy wszystkie firmy zajmujące się dystrybucją paliwa oraz ropy. Możemy się spodziewać wielu prób sabotowania tego pomysłu, ale kluczem jest zachowanie racjonalnego myślenia. Nie kupujmy tego, co sprzedają nam na ulotkach. Pomyślmy, przeanalizujmy całą sytuację i podejmijmy właściwą decyzję.

[theverge.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!