Momentami wydaje się, że w segmencie motoryzacji i tradycyjnych silników trudno o jakieś ulepszenia. Indian Motorcycles udowodniło jednak, że takie twierdzenie można włożyć między bajki, bo dementuje je np. opracowanie systemu dezaktywacji tylnego cylindra.

Sprawa może brzmieć mniej spektakularnie, niż jest w rzeczywistości, ale musimy uwierzyć, że do silników rodziny Thunder Stroke zmierza nowiutki system, który pozwoli na… no właśnie. Na co? Prawdopodobnie obniżenie zużycia paliwa oraz części silnika za pomocą prostego triku. Ten polega na dezaktywacji tylnego cylindra w momencie, kiedy temperatura sięga 15 stopni Celsjusza, a my zatrzymujemy motocykl. Napędem zajmuje się wtedy wyłącznie przedni cylinder, co ma być przydatne zwłaszcza w ruchu miejskim, gdzie często zdarza się nam zatrzymywać. Oczywiście do ponownego dołączenia cylindra wystarczy aktywować dźwignię gazu.

Jednak to nie wszystko, co Indian Motorcycles przewidział w ramach modeli Thunder Stroke w 2019 roku. Te mają otrzymać 7-calowy ekran dotykowy współpracujący nawet z rękawiczkami, nawigację, łączność Bluetooth, opcje rozrywkowe oraz szereg informacji na temat motocykla. Klienci mogą również liczyć na zaawansowany system audio z dynamicznym equalizerem uaktywniającym się podczas jazdy. I to nie wszystko! Thunder Stroke będzie oferował również zapłon bez wymogu przekręcania kluczyka, tempomat, czy system ABS. Całość dopełnia tradycyjny dla firmy silnik V-Twin o pojemności ponad 1,8 litrów i momentu obrotowego rzędu 161 niutonometrów.

Tym razem producent postarał się nawet o ceny swoich 5 modeli. Chief Dark Horse będzie kosztował 17999$… a jest jedynie początkowym wariantem. Ten najdroższy, Roadmaster będzie kosztował 28999$, tańszy Springfield Dark Horse 21499$, Springfield 20000$, a Chief Vintage – 19999$. Szczerze mówiąc, w porównaniu do luksusowych samochodów tragedii nie ma.

TMC Dumont to futurystyczny motocykl, który… działa!

Źródło: NewAtlas
Zdjęcia: Indian Motorcycles

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej