Z półprzewodnikowej katastrofy mamy pozbierać się dopiero za kilka lat

Specyfikacja Alder-Lake N, nowe procesory Intela z rdzeniami Gracemont

Dwie nowe wypowiedzi dyrektora generalnego Intela, Pata Gelsingera, który wziął udział w wywiadzie dla CNBC oraz Bloomberga zdają się wskazywać, że z ciągle trwającej półprzewodnikowej katastrofy, która w ostatnim czasie nieco osłabła, pozbieramy się dopiero za kilka lat.

Kiedy nadejdzie kres półprzewodnikowej katastrofy? Nowe szacunki Intela nieco przerażają

Patrząc na obecną sytuację na rynku trudno nie dostrzec, że sytuacja uległa poprawie. Jednak nie oznacza to koniec niedoborów, bo te dotykają obecnie urządzeń produkcyjnych i fabrycznych. Już sam ten fakt jest głównym powodem, dla którego Intel spodziewa się, że niedobory półprzewodników potrwają jeszcze przez rok.

Czytaj też: Z klawiaturą Cyberboard Terminal poczujecie się, jak hakerzy… ale to ma swoją cenę

To część powodu, dla którego uważamy, że całkowity niedobór półprzewodników przesunie się do 2024 roku z naszych wcześniejszych szacunków z 2023 roku, ponieważ niedobory dotknęły sprzęt i niektóre z tych fabrycznych ramp będą stanowiły większe wyzwanie

– powiedział Pat Gelsinger, dyrektor generalny Intela w wywiadzie dla serwisu CNBC.

Prezes Intela twierdzi jednocześnie, że jego firma jest w lepszej sytuacji niż większość innych.

Czujemy, że jesteśmy w lepszej sytuacji niż większość firm. Połączenie naszych wewnętrznych zdolności produkcyjnych oraz wykorzystanie odlewni – jesteśmy po prostu lepiej przygotowani i jest to część przewagi strukturalnej, jaką posiada Intel

– powiedział Pat Gelsinger, dyrektor generalny Intela w wywiadzie dla serwisu Bloomberg.