Reklama

Japończycy buntują się przeciwko sztucznej inteligencji. O co dokładnie chodzi?

Sztuczna inteligencja jest obecnie tak powszechna w naszym codziennym życiu, że często przestajemy na nią zwracać uwagę. Jest też coraz chętniej używana do generowania różnych rodzajów sztuki.

Japończycy, jako nacja uwielbiająca wręcz mangę, są jednak zdecydowanymi zwolennikami „swoich” twórców. Zamieszanie rozpoczęło się w związku z pomysłem startupu Radius5, który postanowił skorzystać z własnego generatora sztuki. Program ten, znany jako Mimic, miał umożliwiać twórcom wgrywanie własnych prac, których styl byłby następnie naśladowany przez sztuczną inteligencję i powtarzany w przypadku kolejnych tomów.

Czytaj też: Sztuczna inteligencja rozpoznaje pijanych ludzi. Wystarczy jej jedno spojrzenie

Aby zaprezentować pełne możliwości Mimic, do współpracy zaproszono pięć osób. Pomysł ten rozwścieczył fanów w mediach społecznościowych, którzy uznali artystów uczestniczących w całym przedsięwzięciu za zdrajców.

Japończycy nie są fanami sztucznej inteligencji tworzącej mangę

Nie minęło wiele czasu od wydania wersji beta wspomnianego narzędzia, a firma Radius5 musiała już ją zawiesić. Było to pokłosiem sytuacji, w których „buntownicy” przesyłali prace innych artystów, a nie swoje własne. Inny generator, stworzony przez NovelAI, został natomiast posądzony o kopiowanie ilustracji anime znalezionych w sieci. Nawet jedna z japońskich artystek musiała odpierać zarzuty, w myśl których jej prace miałyby być tworzone przez sztuczną inteligencję.

Czytaj też: Najwyższy mieszkalny wieżowiec w Japonii to jednocześnie ostoja natury

Tego typu sytuacje będą się zapewne zdarzały coraz częściej, ponieważ różnego rodzaju narzędzia mają imponujące możliwości w zakresie generowania treści audiowizualnych. Głośno było też o niedawno ogłoszonym zwycięzcy konkursy artystycznego, który – jak się po fakcie okazało – zlecił wykonanie swoich prac właśnie sztucznej inteligencji.