WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Karłowata planeta Ceres kryje sporo niespodzianek

Sonda Dawn, która niedawno dotarła w pobliże Ceres, przesyła zdjęcia jej powierzchni. Widnieją na nich nietypowe, świecące plamy oraz… „piramida”.

Dawn jest projektem badawczym zorganizowanym przez NASA i ma na celu bliższe poznanie składu i genezy Ceres oraz masywnej asteroidy Vesty. Obydwa obiekty znajdują się w pasie asteroid pomiędzy Marsem i Jowiszem. Naukowcy zakładali, że na ich powierzchni mogą znaleźć ślady pokazujące, jakie warunki panowały w naszym Układzie Słonecznym w ciągu pierwszych 10 milionów lat jego istnienia. Sonda kosmiczna Dawn opuściła Ziemię we wrześniu 2007r. i cztery lata później dotarła do Vesty, będącej drugim najmasywniejszym ciałem niebieskim w obrębie pasa. Przez rok orbitowała wokół asteroidy i zbierała dane, po czym wyruszyła w dalszą podróż, w kierunku jej większej siostry – Ceres. Dotarła do niej w marcu bieżącego roku.

Od samego początku można było przypuszczać, że karłowata planeta czymś nas zaskoczy, gdyż niewiele o niej wiemy. Przed dotarciem sondy w okolice Ceres kipiało od spekulacji na temat natury jej  powierzchni – wielu badaczy podejrzewało, że jest gładka z powodu obecności dużych ilości lodu. Jednak raczej nie spodziewano się piramid ani intensywnie jasnych plam, jak wynika ze słów profesora Christophera Russela z University of California w Los Angeles (USA), który nadzoruje misję Dawn.

find_the_pyramid      pia19579_main-1041

Pierwsze zdjęcia wysłane przez sondę ujawniły, że powierzchnia Ceres jest szorstka i podziurawiona licznymi kraterami. Wśród nich naukowcy dostrzegli tajemniczy lśniący punkt, zaobserwowany uprzednio przez NASA za pomocą Teleskopu Hubble’a. W przybliżeniu okazało się, że nie jest to pojedyncza plama, a cała grupa, składająca się z większej, mocno błyszczącej, i co najmniej ośmiu mniejszych. Czym są? Według Russela, to wciąż niejasne, ale podejrzewa się, że jest to lód lub sól. W miejscu plam nie ma wzniesień i wyglądają tak, jakby znajdowały się we wgłębieniach. Orbitującej wokół Ceres sondzie trzeba dać więcej czasu na pomiary i uzyskanie szczegółowej topografii terenu.

Drugim zaskakującym obiektem na powierzchni jest samotna, wysoka na około pięć kilometrów góra w kształcie piramidy. I w tym wypadku naukowcy także nie mają odpowiedzi. Znane są procesy tworzenia się stożkowatych pagórków na obszarach wiecznej zmarzliny, kiedy teren podnosi się wskutek wypychania na powierzchnię warstw lodu gruntowego, tak zwane „pingo” – ale ich wysokość jest nieporównywalnie mniejsza. Na razie nie znaleziono powiązań góry na Ceres z jasnymi punktami. Badacze liczą na więcej informacji i większą rozdzielczość zdjęć w sierpniu, kiedy Dawn zmniejszy dystans do Ceres na odległość około 1440 km (obecnie orbituje na wysokości 4300 km od jej powierzchi).

[Źródło: Phys. org; Zdjecia: NASA]