Wygląda na to, że Blizzard po raz kolejny stracił jednego z najważniejszych ludzi w swojej historii. Tuż obok Allena Adhama oraz Mike Morhaima postawił się właśnie Frank Pearce, przechodząc na emeryturę, a jak zapewne kojarzycie, to właśnie ta trójka założyła Blizzarda w 1991 roku, ale najpierw jako Silicon & Synapse. 

Czytaj też: Nie tylko teaser, czyli nowe informacje o serialu Wiedźmin

Blizzard na zawsze zostanie w sercach graczy, jako jedno z tych growych studiów, które wprowadziły gry na zupełnie nowy poziom. Jednak z upływem czasu rola Blizzarda zaczęła maleć, bo po Diablo II, World of Warcraft, Starcraft II oraz Hearthstone nie dostaliśmy tak naprawdę niczego fenomenalnego. Jasne – dodatki do WoWa robią swoje, a Overwatch bił niegdyś rankingi popularności, ale ma się to nijak do tego, jak Blizzard rozwijał gatunki gier przed laty, nadając im nowy kierunek rozwoju.

Wielu dopatruje się powodu w tym zniewieścieniu studia w przejęciu go przez Activision, w którym od dawna rządzą ponoć księgowi, a nie deweloperzy. Innymi słowy – kasa się musi zgadzać, bo ryzyko w robieniu nowatorskich produkcji jest zwyczajnie obarczone zbyt dużym niepowodzeniem. Nic dziwnego, że dostajemy w wyniku tego np. takiego Diablo Immortal.

Z odejściem Franka Pearce w Blizzardzie kończy się zdecydowanie jakaś epoka dla tej firmy. Ten twierdzi przy tym, że teraz nadszedł czas Bracka i Ray Gresko, którzy obrali kierownicze stanowiska w studiu. Ten pierwszy zastąpił w zeszłym roku Morhaima, a ten drugi jest teraz kierownikiem do spraw rozwoju.

Czytaj też: Jeszcze piękniejszy Wiedźmin 3 w aktualizacji kultowej modyfikacji

Źródło: PCGamer

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej