Kiedy europejscy odkrywcy i koloniści po raz pierwszy skontaktowali się z ludnością rdzennych Amerykanów, począwszy od 1492 roku, spowodowało to masowe wymieranie rodzimej populacji. W XVI wieku populacja obu Ameryk spadła o około 90 procent. Nowe badania wskazują, że ten gwałtowny spadek populacji wywołał ochłodzenie planety, wywołując okres zwany „małą epoką lodowcową”.

60 milionów ludzi żyjących w Ameryce prekolumbijskiej potrzebowało dużej ilości pól uprawnych do uprawy żywności, którą potrzebowali jeść, a kiedy ludzie zaczęli masowo ginąć, przestali potrzebować tyle ziemi pod uprawy. Owe tereny nie były używane przez tak długi czas, że powoli zamieniały się w lasy. Według szacunków badaczy, w ciągu 1500 roku powstało około 200 000 mil kwadratowych nowego lasu. Cała ta nowa roślinność wymagała dużej ilości dwutlenku węgla i pochłaniała tak duże ilości CO2 z atmosfery, że doprowadziło to do ochłodzenia klimatu.

Czytaj też: Oto mapa, która mogła pokierować Krzysztofa Kolumba

Począwszy od końca XVI wieku na Ziemi trwał okres niewielkiego ochłodzenia, zwany małą epoką lodową. Globalne temperatury spadły, a klimat mocno się zmienił. Zimy stały się bardziej dotkliwe, a rośliny były zniszczone, co przekładało się na głód. Badanie to potwierdza, jak poważny jest obecny kryzys klimatyczny i jak trudne będzie jego rozwiązanie.

[Źródło: popularmechanics.com]

Czytaj też: Oceany pochłonęły niewyobrażalną ilość energii ze względu na zmiany klimatyczne

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej