Pora usunąć kosmiczne śmieci, a Chińczycy mają na to pomysł. Polacy też go już testują

Ziemia

Wiecie, że do tej pory na okołoziemską orbitę trafiło już niemal 9 tys. satelitów różnego typu? Według różnych szacunków około 5 tys. z nich pozostaje tam nadal mimo faktu, że ich aktywność już dawno została zakończona. Krąży zatem dookoła nas masa kosmicznego śmiecia, który zaczyna stanowić coraz poważniejszy problem.

Pod koniec października 2021 roku z ośrodka lotów kosmicznych Xichang w prowincji Syczuan została wystrzelona rakieta o nazwie Chang Zheng (tłum. Długi Marsz). Na jej pokładzie znalazł się tajemniczy ładunek, którego zadaniem było zademonstrowanie procesu deorbitacji kosmicznych śmieci.

Teraz wiemy już, że w eksperymencie chodziło o żagiel deorbitacyjny. Po raz pierwszy użyto go jednak nie do samego satelity, ale wyższego członu wystrzelonej w kosmos rakiety. Po pełnym rozwinięciu żagiel o powierzchni 25 m2 i grubości zaledwie 1/10 ludzkiego włosa zwiększa opór atmosferyczny i sprowadza ważącą 300 kg rakietę w dół.

Żagiel deorbitacyjny przetestowali już również Polacy – wystarczy przypomnieć udany projekt PW-Sat2 z Politechniki Warszawskiej. Niewielki satelita wystrzelony na orbitę okołoziemską miał na pokładzie składany żagiel, który w odpowiednim momencie został rozłożony i pomógł w deorbitacji.

Żagiel deorbitacyjny to stosunkowo proste w transporcie rozwiązanie, które może zdecydowanie przyspieszyć proces sprzątania orbity z kosmicznych śmieci

Alternatywnych pomysłów oczywiście nie brakuje. Pracuje się między innymi nad tzw. stacjami serwisowymi, których celem miałoby być wyłapywanie nieczynnych satelitów i większych pozostałości po rakietach lub innego typu modułach. Amerykańscy naukowcy rozważają też zastosowanie wirujących magnesów, które miałyby przyciągać śmieci.

Czytaj też: Sonda NASA opuszcza ziemską Orbitę i kieruję się w stronę Księżyca. Ale po co?

Zaśmiecamy już nie tylko własną planetę. W marcu tego roku kawałek chińskiej rakiety przemierzający swobodnie przestrzeń kosmiczną od 2014 roku znalazł się na Księżycu. Jeśli przyszłość rysuje się w takich barwach wolałbym, żebyśmy dla dobra kosmosu nie opuszczali Ziemi.