Takiego lądowania na Księżycu jeszcze nie było. Japończycy chcą być pierwsi

W 2019 roku izraelska firma SpaceIL wystrzeliła na Księżyc lądownik Beresheet, lecz w jednej z ostatnich faz lądowania jego systemy zawiodły, a statek rozbił się o powierzchnię. Japończycy mają nieco inne plany.

Zamierzają bowiem zostać pierwszym przedsiębiorstwem, które z prywatnych pieniędzy zaprojektowało i dostarczyło na Srebrny Glob lądownik. Firma ispace, której prezesem jest Takeshi Hakamada, ma umowy z NASA i Europejską Agencją Kosmiczną. Z ich treści wynika, że w grę wchodzi lądowanie na niewidocznej stronie Księżyca i zebranie próbek pyłu oraz wody.

Czytaj też: DARPA ma pomysł, który brzmi jak recepta na katastrofę. Poślą satelity na cmentarz

Start misji M-1 ma być możliwy dzięki rakiecie Falcon 9 i został zaplanowany na 30 listopada. Lądownik będzie przewoził niewielkich rozmiarów łazik dla Centrum Kosmicznego Mohammeda bin Rashida w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, miniaturowego dwukołowego robota od JAXA, a także prototyp kamery i komputera pokładowego dla kanadyjskich firm.

M-1 ma być pierwszą zrealizowaną misją księżycową sfinansowaną przez prywatną firmę

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to nie tylko pierwsze prywatne lądowanie na Księżycu, ale również pierwszy raz, kiedy jakakolwiek jednostka z Japonii lub Zjednoczonych Emiratów Arabskich dotarła w jednym kawałku na powierzchnię naszego naturalnego satelity.

Czytaj też: Artemis leci na Księżyc. Po długich perypetiach nadszedł przełom

Dwumetrowy statek ma początkowo ważyć około 1000 kilogramów, lecz w dużej mierze będzie to paliwo, które zostanie wykorzystane w czasie lotu. Ostateczna waga powinna wynieść mniej więcej 340 kilogramów. Najpierw przesyłka spędzi około dwóch tygodni na orbicie Księżyca, stopniowo się do niego zbliżając. Ostatecznie ma natomiast dojść do lądowania w obrębie krateru Atlas.