Reklama

Naukowcy z MIT stworzyli najdokładniejszą mapę morskich stref beztlenowych. Jest trochę przerażająca

mapa-stref-beztlenowych

Strefy beztlenowe to potoczna nazwa obszarów oceanicznych, w których stężenie tlenu jest za małe, żeby na takim obszarze mogły żyć organizmy, które tlenu potrzebują do życia. I niestety strefy te z roku na rok stają się coraz większe.

W strefach tych panuje tzw. anoksja oceaniczna, czyli stan skrajnego zubożenia wody w tlen. Zjawisko to wynika bezpośrednio z rosnących temperatur na naszej planecie, które sprawiają, że mniej tlenu rozpuszcza się w morzach i oceanach. Wbrew pozorom jest to spory problem, gdyż takie strefy są bezpieczną strefą rozwoju wszelkiej maści organizmów beztlenowych.

Na przykład bakterii siarkowych, które produkują siarkowodór. Gaz ten, oprócz tego, że strasznie śmierdzi, jest też trującym gazem cieplarnianym, którego rosnące stężenie przyczynia się do dalszego ocieplenia klimatu. No i nie możemy lekceważyć tego, że jest trujący – pod koniec permu, stężenie siarkowodoru w atmosferze było na tyle duże, że tereny przybrzeżne zmieniły się w wielkie cmentarzyska roślin i zwierząt. Siarkowodór atakuje też naszą powłokę ozonową, która chroni nas przed promieniowaniem ultrafioletowym. Najgorzej.

Mapa stref beztlenowych ma pomóc naukowcom śledzić ich rozprzestrzenianie

Bardzo dokładną mapę tych stref stworzył zespół naukowców z MIT, wykorzystując do tego algorytm maszynowego uczenia się, który uwzględnił 15 milionów pomiarów oceanicznych wykonanych na przestrzeni ostatnich 40 lat.

W ogólnym ujęciu, strefy beztlenowe stanowią zaledwie 1 proc. całej powierzchni oceanów. W liczbach bezwględnych jednak, największy beztlenowy obszar w pobliżu wybrzeża Ameryki Środkowej ma już prawie 2 miliony kilometrów sześciennych. Nieco mniejsza strefa w pobliżu Ameryki Północnej jest zaledwie trzy razy mniejsza.

Czytaj również: Oceany się ocieplają. Czy dotyczy to również ich niższych warstw?

Rosnąca temperatura oraz traktowanie mórz i oceanów jak ogromny pojemnik na wszelkiego rodzaju produkowane przez nas śmieci powoduje powiększanie się obszaru stref beztlenowych. Ogromną rolę w tym procesie odgrywa wszelkiego rodzaju chemia zawierająca związki organiczne, które napędzają rozwój organizmów beztlenowych. I sinic, które tak pięknie i coraz częściej przystrajają nam Bałtyk, ale to trochę inny problem.