Jeśli myślicie, że do tak odpowiedzialnego stanowiska, jakim jest minister… czegokolwiek ważne jest doświadczenie, to grubo się mylicie. Potwierdza to Yoshitaka Sakurada, czyli minister ds. cyberbezpieczeństwa w Japonii, który nigdy nie korzystał z komputera.

Wszystko wyszło na jaw podczas posiedzenia w parlamencie, podczas którego nasz bohater był odrobinę zdziwiony takim wynalazkiem, jakim jest… pendrive. Oliwy do ognia dolało kolejne pytanie, które skupiało się na używaniu przenośnych dysków USB w japońskich obiektach korzystających z mocy atomu. Po takim incydencie opozycja nie mogła nie wykorzystać tego faktu, więc zapytała go o tę kwestię podczas sesji w izbie niższej. Tam przyznał, że nie korzysta z komputerów, broniąc się tym, że „od 25 roku życia instruowałem moich pracowników i sekretarzy, więc nie używam ich osobiście”.

Minister ds. cyberbezpieczeństwa w Japonii nigdy nie korzystał z komputera

Wtedy to wylała się na niego tona zwyczajnego hejtu, zarzucającego mu niekompetencje, co jest raczej słuszne. Jedni idą jednak o krok dalej, sugerując, że Sakurada rzeczywiście zajmuje się dobrze swoim poletkiem w ministerstwie, ponieważ „czy istnieje lepsza ochrona przed cyberatakami, jak nieużywanie nowinek technologicznych”? Na szczęście to stanowisko piastuje od nieco ponad miesiąca, odkąd jego partia polityczna otrzymała ponownie premiera Shinzo Abe. Takie odkrycie spowodowało oczywiście masę politycznego bełkotu, którym nie będę Was zanudzał. Z naszej perspektywy możemy się więc tylko podśmiewać z całej tej sytuacji.

Czytaj też: Największy statek powietrzny podbije biegun północny w ramach luksusowej wycieczki

Źródło: TheGuardian

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!