Zgody marketingowe to chleb zakała powszednia współczesnego świata. Wiemy do czego służą, a choć ich nie lubimy, to w pewnym stopniu rozumiemy intencje sklepów. Jednak to, co robi Multikino nie jest fair.

Ale czy na pewno nie chcesz spamu?

Rejestruję konto w Multikinie. Pierwsze co mam do zaznaczenia to podświetlona na różowo „zgoda na wszystkie zgody”. Za jej sprawą pozwalam kinu wysyłać mi spam na e-mail i numer telefonu, a także na takie działania realizowane przez partnerów kina. Do tego umożliwiam geolokalizowanie mnie oraz rejestrowanie co obejrzałem w kinie i co kupiłem w kinowym barze – wszystko po to, by marketing skierowany na moją osobę był jak najbardziej skuteczny. Podobne zapisy widzę na co drugiej stronie internetowej, a że póki co nie ma gwiazdek oznaczających przymus, ochoczo punkt ten omijam.

Zgody marketingowe w Multikino

Po założeniu konta przychodzi link weryfikacyjny, który umożliwia jego pełną aktywację. Klikam i co widzę? Tak, to ponownie tablica z długą listą zgód do potwierdzenia lub z wyborem ich wszystkich za jednym zamachem na swój spokój. Jestem dzielny i mówię nie.

Do tego momentu byłem spokojny, aż tu nagle…

Tuż po zakupie biletów moje ulubione kino atakuje mnie madżentowym banerem. Co do T-Mobajla, znowu jakieś RODO? – pomyślałem. „Zarezerwuj chwilę na ochronę swoich danych” – krzyczy na mnie różowy baner. „Zaktualizuj zgody na swoim koncie” – stanowczo domaga się atencji. No pięknie, pewnie jak Morele.net spuścili do dark webu 2,5 mln kont użytkowników, a teraz zasugerują zmianę hasła czy coś…

multikino straszy kwestiami bezpieczeństwa

Wchodzę cały zlękniony, a tam… tak, to ponownie ta agresywna lista:

Multikino wymusza zgody na marketing

Nas? Bohaterów? Baitem?!

Kochane Multikino, czy możecie mi powiedzieć jaki związek ma ochrona moich danych z waszą fiu bździu listą? Przecież póki na nic się tutaj nie zgodzę, nie muszę się o nie w żaden sposób martwić, prawda? A może coś przegapiłem i pełną ochronę uzyskam dopiero, gdy wasze Big Data dowie się ile zjadłem popcornu? Jak można straszyć klientów kwestiami bezpieczeństwa tylko po to, by zmusić ich do przyjmowania większej liczby reklam?

Mam gdzie czytać o filmach i serialach, wiem gdzie śledzić premiery (najlepiej na WhatNext.pl). Jak tylko mnie najdzie ochota i rozrzutność, przyjdę, zapłacę kwotę wielkości miesięcznego abonamentu HBO GO / Netfliksa i obejrzę u was film. Ale do diabła, nie straszcie mnie i nie wciskajcie podstępem czegoś, czego nie potrzebuję.

Czytaj też: Huawei P30 lite to genialne zdjęcia i przystępna cena

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!