WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Nad Australią przeleciał niedawno ogromny obiekt. Co to było?

Australijczycy mieli nie lada atrakcję, jeśli chodzi o czwartkową noc. Niektóre źródła twierdzą, że na tamtejszym nieboskłonie przeleciał meteoryt, który pozostawił po sobie długi, jasny ogon, paląc się w atmosferze.

Problem w tym, że owi obserwatorzy nie mają racji. W rzeczywistości niebo przeciął nie kosmiczny obiekt, lecz… rosyjskie śmieci. Jak wiadomo, te zostawiamy po sobie nie tylko w parkach, lasach czy na chodnikach, lecz również w kosmosie.

Nad naszymi głowami krąży mnóstwo śmieci zrobionych przez człowieka. Ich wielkość jest bardzo zróżnicowana, choć w większości są to elementy rakiet czy sond, które w przeszłości wystrzelono z Ziemi. Co jakiś czas takie części pokonują atmosferę, zazwyczaj paląc się w atmosferze. Te większe dolatują jednak na tyle daleko, że można je zobaczyć gołym okiem.

Czytaj też: W meteorycie po raz pierwszy odkryto białko pozaziemskiego pochodzenia

Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie zakłada, że zaobserwowany obiekt wiązał się z działaniami Roscosmosu. Rosyjska agencja wystrzeliła bowiem rakietę Sojuz, aby dostarczyć satelitę wojskowego na orbitę. Eksperci wiedzą, iż nie mieli do czynienia z meteorytem, ponieważ obiekt z Australii wolno się poruszał i łatwo rozpadał na skutek starcia z ziemską atmosferą.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News