Test wideorejestratora Navitel R33 – tani, ale za to bez ekranu

Test wideorejestratora Navitel R33, Navitel R33, test Navitel R33, R33,

Navitel to marka z tradycjami, wyrobioną pozycją na rynku i klientami, którzy niekoniecznie chcą wielkich zmian. Jednak w opozycji do tego producenta, na rynek co rusz trafiają kolejni, bardziej obeznani z nowymi technologiami i wiedzący, jak bez reszty unowocześnić wideorejestrator. Na całe szczęście Navitel odnajduje się w takich czasach i po imponującym R66 testowany poniżej wideorejestrator R33 jest tego świetnym przykładem. 

Pierwsze chwile z Navitel R33

Typowe pudełko z charakterystyczną grafiką i kolorystyką skrywa w sobie równie tradycyjny, jak dla Navitela zestaw elementów. Papierologię obejmuje podręcznik użytkownika, karta gwarancyjna i dodatkowa licencja do aplikacji nawigacyjnej, a dodatkowe sprzęty dwa uchwyty samochodowe, przewód zasilający, czytnik kart na USB-A oraz ściereczkę z mikrofibry. 

Czytaj też: Test Navitel R66 2K. Tak właśnie powinien dziś wyglądać wideorejestrator “dla każdego”

Zacznijmy od tego, że model R33 jest tani i to nawet mimo braku obniżki ceny, która z pewnością nadejdzie po kilku miesiącach obecności na rynku. 199 złotych za tego typu sprzęt może wydawać się wręcz okazją, a to wszystko dzięki cięciom po stronie wykonania i projektu. Najwięcej producentowi udało się zaoszczędzić na braku ekranu i menu, porzuceniu przyssawki na rzecz dwóch podkładek samoprzylepnych, czy pozbawieniu R33 akumulatora (znalazła się w nim „mikrobateria”), przez co zaszyty w oprogramowaniu tryb parkingowy wymaga zewnętrznego źródła zasilania na postoju (np. Navitel Smart Box). Cięcia widać też np. w przewodzie zasilającym, który został pozbawiony logo Navitela na wierzchu złącza. 

W samym zestawie niektórym może również brakować przewodu miniUSB z myślą o skonfigurowaniu wideorejestratora w domu, ale z drugiej strony taki przewód byłby użyteczny tylko raz, więc nie dołączanie go do zestawu po prostu ma sens. Zwłaszcza że sama konfiguracja R33 jest banalna, a montaż bardzo, ale to bardzo prosty (wymaga tylko przyklejenia oczyszczoną szybę i dostosowania 95-stopniowego kąta nachylenia). 

Finalnie więc tak naprawdę jego skomplikowanie zależy tylko od tego, jak dobrze Wasz samochód będzie z Wami współpracował w myśl ukrycia przewodu poprowadzonego aż do wideorejestratora za lusterkiem wewnętrznym. Nie jest to zresztą wcale trudne, bo to bardzo skromny wideorejestrator w formie zaokrąglonego prostopadłościanu, który z łatwością mieści się w dłoni. 

Po zamontowaniu i podłączeniu R33 do zasilania, warto zainteresować się samą aplikacją, aby upewnić się, że wideorejestrator działa, a karta pamięci jest sformatowana. Wystarczy pobrać aplikację Navitel DVR Center i połączyć się z generowaną przez R33 siecią Wi-Fi, wpisując hasło 12345678 lub 1234567890. 

Czytaj też: Test wideorejestratora prido X6, czyli modelu od rodzimego producenta

Sama aplikacja jest prosta. Z jej wykorzystaniem możecie podejrzeć to, co aktualnie “widzi” wideorejestrator, aby dobrze go ustawić, a poza tym aktywować lub dezaktywować zapisywanie dźwięku, dostosować poziom ekspozycji, wybrać watermark, dostosować czułość czujnika wstrząsu lub całkowicie go wyłączyć i wreszcie przeglądać zapisane nagrania i zdjęcia, czy dostosowywać czas trwania zapisywanych w pętli nagrań (1/2/3/5/10 min). Same nagrania można też oglądać z wykorzystaniem aplikacji Navitel DVR Player do pobrania na komputery stacjonarne.

Materiały, wygląd i wykonanie

Tworzywo sztuczne i prosta forma – tak w skrócie można opisać Navitel R33, który został sprowadzony do możliwie najbardziej minimalistycznego projektu. Na spodniej części nie znajdziemy nic, na górnej ukryty przycisk reset i uchwyt na plastikowe elementy z montażową taśmą dwustronną, a z tyłu i przodu (kolejno) mikrofon oraz 4-warstwową szklaną soczewkę osadzoną wewnątrz obudowy w towarzystwie otworów z myślą o głośniku.

Pozostałe podstawowe elementy producent umieścił na lewym boku (przycisk on/off) oraz prawym (slot pamięci microSD do 128 GB + złącze miniUSB do zasilania). Czy czegoś w tym brakuje? Zdecydowanie tak, choć pozornie wcale może się tak nie wydawać. Jednak z racji tego, jak ważne jest zabezpieczanie nagrań na karcie SD, ciągle będę podkreślał, że jeśli już producent nie dba o osobny przycisk, niech przynajmniej wprowadzi tę funkcję do przycisku on/off w trybie nagrywania. W R33 odpowiada on właśnie za zatrzymywanie/wznawianie nagrania, co na moje oko nie jest w ogóle potrzebne przez funkcję Auto-Start. 

Nagrania Navitel R33

Za nagrywanie materiałów w formacie TS, jakości 1920×[email protected] i kącie widzenia rzędu 12 stopni, odpowiada połączenie 6-warstwowej soczewki z matrycą GC2053 NV. Nagrywania są realizowane w pętli z regularnym usuwaniem tych najstarszych niezabezpieczonych, ale samo zabezpieczenie wymaga wykrycia przez wbudowany czujnik wstrząsu, który jest bardzo czuły.

W praktyce jakość nagrań prezentuje się tak:

Test Navitel R33 – podsumowanie

Navitel R33 to przykład nowego standardu wideorejestratorów, w których cięcia projektowe mają za zadanie ograniczyć ogólny koszt sprzętu. Czy to dobra droga? Jak dla mnie tak, bo nie każdy z nas potrzebuje trybu parkingowego, a tym bardziej ekranu w wideorejestratorze, kiedy cały proces konfiguracji możemy przeprowadzić z poziomu aplikacji. Zalety tego sprzętu poza niską ceną?

Czytaj też: Test Navitel RE 5 Dual, czyli połączenia nawigacji i wideorejestratora

Przede wszystkim połączenie prostoty z najważniejszymi funkcjami wideorejestratorów z dodatkami pokroju obsługi 128-GB kart pamięci i obecności czytnika kart microSD, co stanowi cechy, które docenią przede wszystkim ci, którzy chcą tylko zamontować wideorejestrator i całkowicie o nim zapomnieć. Jedyna wada? Zdecydowanie brak przycisku odpowiedzialnego za zabezpieczanie nagrań gdzieś na obudowie wideorejestratora, co może wydawać się kluczowe zwłaszcza przy kartach o niskiej pojemności. W ogólnym rozrachunku Navitel R33 i tak zasłużył na nasze wyróżnienie: