Reklama

Nadchodzi okręt podwodny nowej generacji. Co szykuje marynarka wojenna USA?

Raport sporządzony przez Congressional Research Service ujawnia informacje na temat okrętu podwodnego nowej generacji należącego do amerykańskiej marynarki wojennej. Jego produkcja rozpocznie się za 10 lat.

Na obecną chwilę flota okrętów podwodnych marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych składa się z mieszanki starszych okrętów podwodnych klasy Los Angeles, okrętów podwodnych klasy Seawolf oraz najnowszych okrętów podwodnych klasy Virginia. Ta ostatnia, będąca obecnie w produkcji, miała zapewniać możliwość działania w pobliżu brzegu oraz wspierania konfliktów na lądzie.

Czytaj też: Marynarka wojenna USA chce w większym stopniu korzystać z laserów

Modernizacja Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej oraz wprowadzanie do użytku nowych okrętów podwodnych przez Rosjan, skłoniły marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych do rozpoczęcia prac nad tzw. SSN(X). Podobnie jak poprzednia klasa, zwana Seawolf, w tym przypadku również celem ma być bezpośrednie zwalczanie wrogich okrętów podwodnych i nawodnych.

Okręt podwodny nowej generacji ma zapewnić Stanom Zjednoczonym dominację na wodzie i na lądzie

Okręt podwodny nastawiony na walkę z innymi jednostkami potrzebuje elementów, w które nie są wyposażone okręty klasy Virginia. Chodzi m.in. o mocny kadłub umożliwiający wyjątkowo głębokie zanurzenie, większą liczbę wyrzutni torpedowych i większy magazyn na amunicję. Okręty podwodne nowej generacji będą prawdopodobnie większe, by transportować bezzałogowe pojazdy podwodne.

Czytaj też: Odnaleziono dwa szwedzkie wraki. Czy to okręty siostrzane słynnego Vasy?

Jak wynika z raportu, marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych rozważa trzy różne rozwiązania dla SSN(X). Pierwsze zakłada projekt oparty na okręcie podwodnym klasy Columbia z rakietami balistycznymi. W myśl drugiej miałyby powstać jednostki oparte na okrętach klasy Virginia, trzecia natomiast sugeruje stworzenie zupełnie nowego projektu. W pierwszym wariancie problematyczne mogłyby być ogromne koszty eksploatacji. Druga opcja wydaje się natomiast stosunkowo ograniczona, podczas gdy trzecia wiąże się z wysokimi kosztami początkowymi.