Przygotujcie się na naukowe gadanie, bo sprawa dotyczy metody lepszego pozyskiwania energii z ciepła za sprawą urządzenia w nanoskali, które obchodzi prawo (blackbody limit) granicy ciała czarnego z 1990 roku. Za nią odpowiada niemiecki fizyk Max Planck, który słusznie wskazał maksymalną ilość możliwość do wytworzenia energii z promieniowania cieplnego, ale nie przewidział tego, że obiekty mogą znaleźć się bardzo blisko siebie.

Czytaj też: Eksplozja w polu magnetycznym Ziemi zaobserwowana przez sondy kosmiczne

W tym kontekście możemy powiedzieć, że naprawdę bardzo, bardzo, bardzo blisko siebie, bo mowa o skali nano. Krótko mówiąc, im bliżej ustawimy dwa obiekty, tym lepszy transfer energii uzyskamy, choć nie możemy dopuścić, żeby te złączyły się ze sobą. To właśnie dokonał zespół z uniwersytetu w Utah, który stworzył urządzenie do radiacyjnego przenoszenia ciepła w bliskiej odległości.

Profesor Mathieu Francoeur i jego zespół stworzyli niewielki chip (5 x 5 mm), składający się z dwóch płytek krzemowych ze stabilną przerwą między nimi wynoszącą 100 nanometrów, które włożyli do próżni. Następnie podgrzali jeden wafel i chłodzili drugi, co prowadziło do powstania strumieniu ciepła, który z kolei może zostać wykorzystany do generowania prądu elektrycznego. Metoda wytwarzania ciepła w strumieniu ciepła nie jest sama w sobie nowa, ale tak bliskie siebie rozwiązanie już tak.

Nic nie może emitować więcej promieniowania niż limit ciała czarnego. Ale kiedy idziemy do nanoskali, może.

Czytaj też: Malaria i jej śmiertelna odmiana – poznajcie zabójcę czerwonych krwinek

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej