Oto największy problem związany z rozprzestrzenianiem koronawirusa

Dane spływające z Chin sugerują, że osoby zakażone SARS-CoV-2, u których nie występowały silne objawy, odpowiadały za co najmniej 2/3 wszystkich zakażeń w pierwszych dniach epidemii.

Do takich wniosków doszedł m.in. Jeffrey Shaman, który stwierdził, że rozwój epidemii w Chinach był w dużej mierze wywołany za sprawą osób z łagodnymi bądź niewykrytymi symptomami. Tego typu obserwacje mogą okazać się kluczowe w kontekście powstrzymania koronawirusa na terenie m.in. naszego kraju.

W czasopiśmie Science został przedwczoraj opublikowany artykuł, w ramach którego naukowcy opisali model komputerowy wykorzystywany do symulacji rozprzestrzeniania się koronawirusa. Autorzy oprogramowania połączyli dane dotyczące zgłaszanych zakażeń oraz informacje związane z przemieszczaniem się ludzi, uzyskane dzięki śledzeniu telefonów komórkowych.

Reklama

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

W ten sposób badacze oszacowali, że przed zamknięciem miasta aż 86% wszystkich zakażeń na terenie Wuhan nie zostało odnotowanych. W praktyce oznaczało to, iż na jeden wykryty przypadek przypadało sześć kolejnych „chodzących na wolności”. Jeśli podobna sytuacja dotyczy również innych regionów świata, to rzeczywista liczba zakażonych SARS-CoV-2 może przekraczać już 1 milion.

Czytaj też: Czego uczy nas pandemia hiszpanki w kontekście pandemii koronawirusa?