Otwieranie szkół w czasie pandemii nie jest dobrym pomysłem

pandemia

Oczywistym jest, że COVID-19 nie stanowi większego zagrożenia dla dzieci i młodzieży. Liczba hospitalizacji i zgonów w tej grupie wiekowej jest w zasadzie znikoma, ale problem wynika z innego faktu.

Nawet bezobjawowi nosiciele mogą bowiem napędzać transmisję koronawirusa. W efekcie uczniowie „przynoszą” SARS-CoV-2 do domów, gdzie przechodzi on na starszych domowników – ci są z kolei bardziej narażeni na ciężki przebieg zakażenia. Naukowcy ze Szwajcarii przeanalizowali wpływ zamknięcia szkół podczas pierwszej fali pandemii i doszli do wniosku, że zatrzymanie dzieci w domu obniżyło współczynnik transmisji.

Czytaj też: Koronawirus niczym grypa. Jak naukowcy widzą przyszłość SARS-CoV-2?
Czytaj też: W Japonii wykryto nowy szczep koronawirusa
Czytaj też: Co sądzą naukowcy nt. Sputnik V, rosyjskiej szczepionki na koronawirusa?

Stefan Feuerriegel oraz jego współpracownicy skupili się na mobilności Szwajcarów w okresie od 10 lutego do 26 kwietnia 2020 r., korzystając z danych udostępnionych przez lokalnych operatorów komórkowych. Zespół badawczy przeanalizował 1,5 miliarda przemieszczeń w tym okresie, aby zmierzyć wpływ różnych obostrzeń.

Otwieranie szkół w czasie pandemii znacząco zwiększa mobilność, co może napędzać transmisję wirusa

Przeanalizowane informacje wykazały, że zakaz gromadzenia się więcej niż pięciu osób ograniczył mobilność o 24,9%. Z kolei zamknięcie barów, restauracji i części sklepów ograniczyło ją o 22,3%, podczas gdy zakończenie działalności szkół – o 21,6%. Z zamknięciem tych placówek zwlekała m.in. Wielka Brytania i Niemcy, czyli kraje, w których obecnie panuje trudna sytuacja epidemiologiczna i które to musiały znacząco zaostrzyć panujące obostrzenia.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News