WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Polskie gminy nie chcą budować hot-spotów. A pieniądze leżą na ulicy

Publiczne, darmowe hot-spoty to w Polsce cały czas rzadkość. W ramach środków z programu Polska Cyfrowa gminy mogą otrzymać bezzwrotne dofinansowanie na stworzenie punktów dostępu do Internetu. Ale gminy nie są tym kompletnie zainteresowane, choć co roku okupują unijną loterię ze środkami na ten sam cel.

Pieniądze leżą na ulicy! Ale gminy nie chcą się schylać

W ramach programu gminy mogą otrzymać bezzwrotne dofinansowanie w kwocie 64 tys. złotych, które należy przeznaczyć na instalację hot-spotów. Musi to być co najmniej 10 urządzeń zewnętrznych lub 15 wewnętrznych, ale można też stworzyć inne konfiguracje.

Aby otrzymać dofinansowanie nie jest potrzebny wkład własny, przedstawianie faktur, ani planów rozliczeń. Należy tylko, albo w tym przypadku aż, wypełnić wniosek na stronie Centrum Projektów Polska Cyfrowa.

Jak wynika z naszych informacji, z możliwości skorzystania z dofinansowania skorzystało do tej pory… kilkanaście gmin(!). Ciężko powiedzieć dlaczego, ale gminy kompletnie nie są zainteresowanie tworzeniem punktów darmowego dostępu do Internetu. Albo przerasta je wypełnienie wniosku. Choć jak patrzę na wzory i instrukcje dostępne na specjalnie stworzonej do tego stornie internetowej, ciężko jest sobie wyobrazić, żeby było to dla kogoś zbyt skomplikowane.

Teoretycznie darmowych, miejskich hot-spotów jest w Polsce sporo. Posiada je 405 gmin. Ale gmin mamy w Polsce prawie 2500. To nie wygląda dobrze i nie widać, aby stan rzeczy się miał zmienić. Co prawda czas na składanie wniosków mija 30 czerwca 2020 roku, ale wydaje mi się, że gminom powinno zależeć na instalacji hot-spotów przed wakacjami. Szczególnie tym z potencjałem turystycznym.

Gminy wolą niepewną loterię Unii Europejskiej

Niechęć do składania wniosków o dofinansowanie jest o jeszcze ciekawsza, jeśli przyjrzymy się unijnemu projektowi WiFi4EU. W skrócie, tutaj też można dostać pieniądze na budowę hot-spotów. Kwota jest podobna, bo chodzi o bon w wysokości 15 tys. euro. Przy czym w przypadku unijnego programu wygrywają… najszybsi. W 2018 roku dostępna pula pieniędzy rozeszła się w ciągu 2 sekund(!) od startu przyjmowania wniosków. Stąd słowo loteria na początku wiadomości.

W 2019 roku do WiFi4EU programu chciało się zgłosić kilkaset polskich gmin. Ewidentnie wolą one podejście hazardowe, bo po pieniądze dostępne bez konieczności testowania szybkości Internetu i umiejętności szybkiego klikania myszką nikt nie chce się zgłaszać. Z czego może to wynikać? Chyba wolę nie zgadywać.