Niemal na samym początku nowego Jumanji (na marginesie – całkiem niezłego) padają słowa „Jumanij… gra planszowa. Kto gra w gry planszowe?!”. O ile można się wkurzyć na zupełną zmianę konwencji filmu w stosunku do pierwowzoru, o tyle w powyższych słowach jest więcej prawdy niż nam się wydaje.


„Renesans gier planszowych”, „ludzie odchodzą od komputerów i przenoszą się na planszówki” – takie i inne hasła możemy dość często usłyszeć w wypowiedziach oraz wywiadach osób ze środowiska. Wzrost liczby fanów z roku na rok cieszy, jednak nie oszukujmy się, takie stwierdzenia są hurraoptymistyczne.

gry planszowe a gry wideo

W poniższym tekście postaram się pokazać ile gry planszowe mają jeszcze przed sobą, żeby cieszyć się popularnością. Naturalnym punktem odniesienie są gry wideo. Dlaczego? Ponieważ to one bezpośrednio rywalizują z planszówkami o nasz wolny czas. Do tego często oba światy „nachodzą” na siebie, gdyż występują na rynku zarówno cyfrowe wersje planszówek, jak i przeniesienia gier wideo na planszę.

UWAGA!!! W poniższym tekście skupię się przede wszystkim na aspektach, w których planszówki przegrywają z grami wideo. Nie oznacza to jednak, że traktuję „fizyczną” rozgrywkę z lekceważeniem i nie dostrzegam jej plusów!

Popularność i liczby

Zdaje sobie sprawę, że gry wideo (będę używał tego terminu, żeby objąć nim zarówno konsole jak i PCty) mają wielokrotnie większą publikę od planszówek. W czasach gdy niemal w każdym domu komputer zastąpił telewizor podanie dokładnej liczby graczy gier wideo jest właściwie niemożliwe. Dlatego też będę opierał się na danych, które mogę pozyskać i są ogólnodostępne. Oczywiście nie zobrazują one w 100% całej sytuacji, jednak pozwolą na pewne spojrzenie na popularność gier planszowych.

Pod lupę wziąłem najpopularniejszą grupę fejsbookową, forum gry-planszowe oraz kanały youtuberskie. Dlaczego wybrałem akurat te byty? Z prostej przyczyny, zawierają one licznik użytkowników. Opierając się na tych danych można wysunąć bezpieczny wniosek, że aktywnych w sieci jest około 25 tysięcy graczy gier planszowych. Bez porównania do gier wideo ta liczba nie działa na wyobraźnię. Dlatego też zdecydowałem się na zestawienie wyników kanałów youtuberskich z kanałami gier wideo. Żeby całość była bardziej miarodajna (a być może także zatrważająca) wyszukałem kanały youtube, które zajmują się streamowanie głównie JEDNEJ gry sieciowej. Dlaczego akurat sieciowej? Z prostego powodu: gry tego typu, podobnie jak planszówki, wymagają od nas rozgrywki z innymi graczami.

Liczba subskrypcji kanałów polskich kanałów youtube’owych waha się w przedziale 1-4 tysięcy, wyjątkiem są dwa największe kanały, które mają nieco powyżej 20 tysięcy subskrypcji. Do porównania wybrałem dwie gry sieciowe, w które sam gram, tj. World of Tanks oraz Gwint. Obie te gry mają pewną wspólną cechę – nie są zbyt widowiskowe i, szczerze mówiąc, dość słabo ogląda się filmiki z rozgrywki. Jak więc wypada porównanie?

gry planszowe a gry wideo
Mój przeciętny wynik w tym sezonie i 28195 miejsce (póki co). A przede mną cała masa Polaków

Większość kanałów youtube’owych jest mniej popularna od kanału streamującego Gwinta, a nie są to kanały profesjonalne, materiał na jeden z nich kręci np. licealista przed maturą (Azonh 5tys. subskrypcji). Inne kanały „gwintowe” osiągają podobne rezultaty: Gogol Gamming (4k), Ecuros (3,8k) i Draagon z Dol Blathanna (3,8). Widać, że filmiki nie są fantastycznej jakości, większość nagrywających nie korzysta z dobrego sprzętu audio, greenscreenów czy kamer (choć widać poprawę, co zasługuje na brawa). Dwa największe kanały mają natomiast mniej więcej tyle samo subskrypcji co dość popularne kanały World of Tanks takie jak Turok (14k), Yeah Bunny Online (15k) czy Vdr1984 (20k). Do polskich gigantów dzieła Wargammingu takich jak hallack05 (151k, choć tu pojawiają się czasem inne materiały), NewMulti2k (172k) czy Faja (122k) planszówki nie mają nawet startu.

Jednakże w Polsce istotnie planszówki są dość popularne, jeśli przyłożymy skalę światową. Najpopularniejszy kanał z grami planszowymi na świecie, The Dice Tower, posiada około 180 tysięcy subskrypcji. W Polsce najpopularniejsi streamerzy gameingowi spokojnie przekraczają milion…

Ok, ale nie każdy subskrybuje konkretne kanały. Przyjrzyjmy się więc organizowanym wydarzeniom. Najmniejszym regularnym eventem jaki udało mi się znaleźć jest Pixel Heaven (8 tys. w 2016 roku, nie znalazłem danych za 2017).  Zeszłoroczne targi PGA odwiedziło nieco ponad 41 tysięcy osób. Podobnie było na T-Mobile Warsaw Games Week – na targach pojawiło się prawie 34 tysiące osób. Na targach E3 pojawia się ponad 70 tysięcy osób Ciekawiej przedstawiają się natomiast statystyki finałów IEM w Katowicach. W 2016 w wydarzeniu uczestniczyło 113 tys. osób, rok później aż 173 tysiące. Największe na świecie targi Gamescome zbierają rok rocznie ponad 300 tysięcy osób (w zeszłym roku było to ponad 350 tysięcy).

gry planszowe a gry wideo
IEM w Katowicach

Jak przy tym wypadają eventy planszówkowe? Całkiem nieźle, jednak z kilkoma „ale”. Najpopularniejsze targi w Essen zebrały w 2017 roku około 182 tysięcy odwiedzających. Są to liczby porównywalne do IEM, który również jest eventem międzynarodowym, choć oczywiście nie aż takiej rangi. Natomiast na naszym rodzimym gruncie bardzo dobrze radzi sobie Pyrkon, który odwiedziło aż 44 tysiące graczy. Tutaj jednak pojawia się dość spore „ale” – nie jest to event wyłącznie dotyczący gier planszowych, a fantastyki ogólnie. Niestety nie udało mi się znaleźć statystyk Planszówek na Narodowym, natomiast takie eventy jak Grativlavia, Pionek, Łódzki Port Gier czy Polcon zbierają od 1 do 2 tysięcy ludzi. Takie liczby niestety nie wyglądają już tak imponująco jak te dotyczące Essen czy Pyrkonu. Lepiej wypadł festiwal Gramy – zebrał około 9 tysięcy osób.

Zarówno wydarzenia planszówkowe jak i związane z branżą gier wideo organizowane są regularnie, a pomniejszych spotkań nie sposób wprost zliczyć. Niemniej nie można zapomnieć o jeszcze jednej rzeczy – medialności, która jest zdecydowanie po stronie gier wideo. Jasne, np. na targi E3 przybyło 70 tysięcy osób, jednak materiały prasowe cieszą się milionami wyświetleń. I to nie jest przesada – zeszłoroczny trailer Star Wars: Battlefront II zebrał aż 9 milionów wyświetleń! Poza tym nie oszukujmy się – każde miasto organizujące dany event ma ograniczoną przepustowość odwiedzających. W najbliższym czasie nie będziemy raczej świadkami milionowego wydarzenia… chociaż kto wie?

Wniosek jest dość prosty: planszówki zdecydowanie nie są tak popularne, jak mówią promotorzy ze światka. Teksty o „renesansie” ładnie brzmią w mediach, jednak nijak się mają do rzeczywistości. Nawet podwojenie wyników nie poprawiłoby wrażenia niszowości tego hobby. Przed grami planszowymi jeszcze dłuuuuga droga. Teraz chciałbym się natomiast pokazać przyczyny, które moim zdaniem wpływają na taki, a nie inny stan rzeczy.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!